Ryanair wysyła maile do części pasażerów i każe im dopłacać do biletów, które już kupili!
O nowym podatku lotniczym, wprowadzonym w Belgii pisaliśmy kilka dni temu na naszych łamach. Nowa danina weszła w życie od 1 kwietnia i dotyczy każdego pasażera wylatującego z Belgii: stawka podatku wynosi od 2 do 10 EUR, w zależności od odległości i miejsca, do którego podróżujemy (10 EUR dla tras poniżej 500 kilometrów, 2 EUR dla lotów w Europie, 4 EUR – poza Europę). Od samego początku nowy podatek budził ogromne kontrowersje wśród linii lotniczych i to nie tylko dlatego, że każda nowa danina budzi oburzenie przewoźników.
Osią sporu jest sama implementacja przepisów – belgijski rząd wymyślił bowiem, że nowy podatek będzie dotyczył wszystkich wylotów zaczynających od 1 kwietnia. Tymczasem linie lotnicze lobbowały za tym, aby danina dotyczyła wszystkich rezerwacji wykonanych po 1 kwietnia. Powód? Przewoźnicy mogliby wówczas przerzucić opłaty na pasażerów. W obecnej sytuacji zaś – argumentują – to linie lotnicze będą musiały ponosić dodatkowe koszty. Tym bardziej, że przewoźnicy nie mieli za bardzo czasu na przygotowanie się do zmian, bo jak czytamy w serwisie Aviation24.be, wprowadzenie nowego podatku zostało oficjalnie potwierdzone 25 marca.
Kampania od 2859 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Słoneczny Brzeg od 2332 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Słoneczny Brzeg od 2831 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Jak linie radzą sobie z nowym podatkiem? Na najbardziej radykalną decyzję zdecydował się Ryanair, który po prostu zaczął wysyłać maile do swoich pasażerów, mających wykupione loty z Belgii. Irlandzka linia informuje w nich, że w związku z wprowadzeniem nowego podatku, przewoźnik (działając zgodnie z regulaminem przewozu w artykule 4.2.2) potrąci z kart kredytowych pasażerów dodatkową kwotę w wysokości należnego podatku – w przypadku lotów do Polski i innych krajów UE są to 2 EUR.
Z maila wynika, że pasażerowie mają oczywiście prawo się nie zgodzić i otrzymać pełny zwrot za anulowany lot. Czas na odwołanie rezerwacji mają jednak tylko do 6 kwietnia – po tym terminie przewoźnik uzna, że wyrażają oni zgodę na dodatkową opłatę.