Rosjanie wkurzeni na swój ulubiony wakacyjny kierunek. Chcą gwarancji i już przebąkują o sankcjach!
Turcja ma być w tym roku jednym z najpopularniejszych wakacyjnych kierunków dla Rosjan po tym, gdy kraje UE i nie tylko nałożyły dotkliwe sankcje na Rosję w efekcie jej brutalnej agresji na Ukrainę. Sama Turcja w temacie sankcji i samej rosyjskiej agresji robi klasyczny szpagat – z jednej strony zachowując neutralność i organizując rozmowy pokojowe między obiema stronami, z drugiej – zaopatrując w broń Ukraińców, a z trzeciej – witając z otwartymi ramionami rosyjskich turystów. Ilu ich przybędzie do Turcji? Rosyjski „Kommersant” szacuje, że może to być nawet 2,5 do 3 mln turystów. Jednak z tej liczby rosyjskie linie lotnicze będą w stanie przewieźć nie więcej 400-500 tysięcy pasażerów. I właśnie o nich toczy się obecnie spór między stroną turecką i rosyjską. A konkretnie o gwarancje, jakich Turcja miałaby udzielić liniom lotniczym z Rosji.
Rosjanie obawiają się bowiem sankcji, w ramach których większość samolotów latających w rosyjskich liniach należących do zachodnich firm leasingowych (przed wybuchem wojny było to aż 571 z 781 samolotów pasażerskich zarejestrowanych w Rosji) mogłoby zostać zatrzymanych i zwróconych leasingodawcom po przekroczeniu granic Rosji. Sami leasingodawcy wydają się zdeterminowani, by zrealizować ten cel po tym, gdy prezydent Władimir Putin kilka tygodni temu wydał dekret, w którym „znacjonalizował” wyleasingowane samoloty latające w rosyjskich liniach. Oznacza to bowiem dla nich potencjalne straty liczone w miliardach dolarów.
Stąd Rosjanie chcą uzyskać gwarancje od Turcji, że ta nie dopuści do aresztowania samolotów na swojej ziemi. „Kommersant” wskazuje na to, że takich gwarancji udzielił już Rosji Kazachstan, a Turcja… trochę się z ich udzieleniem ociąga. Z drugiej strony część rosyjskich ekspertów wskazuje na to, że Turcja nie ma możliwości, aby udzielić tego typu gwarancji dla Rosji.
A to, że Turcy nie chcą tego zrobić, to inna sprawa, bo miejscowi przewoźnicy najchętniej sami przewieźliby na wakacje Rosjan. W tureckim dzienniku „Hurriyet” czytamy, że tureckie linie chcą w sezonie letnim zwiększyć liczbę lotów na trasie z Rosji do Turcji do 300 tygodniowo, dodając do obsługi tych tras 25 samolotów. Najmocniej w przewożenie pasażerów zaangażowały się linie Turkish Airlines, które planują nawet stworzenie zupełnie nowej linii czarterowej, dedykowanej wyłącznie przewożeniu turystów z Rosji do Turcji. I tu jest pies pogrzebany, bo Rosjanie niechętnie chcą stracić możliwość przewożenia pasażerów na pokładach swoich samolotów i towarzyszące temu zyski. A skoro są niezadowoleni, to oczywiście pojawiają się groźby i szantaże. W dzienniku „Kommersant” czytamy, że jeśli Ankara nie udzieli Rosji gwarancji, to Moskwa może nawet wprowadzić szereg restrykcje na linie Turkish Airlines. Jednak patrząc zdroworozsądkowo, może to okazać się poważnym ciosem także dla rosyjskiej branży turystycznej, bo w sytuacji sankcji liczba miejsc, do których Rosjanie mogą polecieć na wakacje, bardzo się w ostatnim czasie skurczyła.
Nie są to zresztą jedyne problemy Rosjan. Jak pisaliśmy kilka dni temu, duża sieć hotelowa przestała akceptować rezerwacje turystów z Rosji, a same biura podróży z tego kraju zaczęły negocjować z obiektami noclegowymi, aby turyści z Rosji byli odseparowywani od turystów z innych krajów.
Dla Rosjan Turcja jest od lat jednym z ulubionych wakacyjnych kierunków. W 2019 roku kraj ten odwiedziło aż 7 mln obywateli rosyjskich. I choć w „koronawirusowym” 2020 roku ta liczba spadła do 2,1 mln turystów z Rosji, to w ubiegym roku ponownie skoczyła do poziomu 4,7 mln rosyjskich turystów.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?