Fly4free.pl

Raje utracone? Kraje pełne przepięknych miejsc coraz bardziej odcięte od świata. Dlaczego?

Foto: Douglas Olivares, Shutterstock
To smutne, że państwa słynące m.in. ze swojej przyrody i niesamowitych miejsc, takich jak najwyższy wodospad świata – zaczynają być omijane przez turystów. Są jednak ku temu poważne powody.

Wenezuela. Jeden z najpiękniejszych krajów Ameryki Południowej. Niegdyś perełka, obecnie w stanie przedzawałowym. Państwo, które powoli wpada z szufladki „odwiedzić koniecznie” do tej oznaczonej naklejką „turystyka ekstremalna”. Na naszych oczach ten wspaniały zakątek świata zmienia się w enklawę, pariasa kontynentu.

Narodowy przewoźnik Argentyny niedawno ogłosił, że wycofuje swoje loty do stolicy Wenezueli, Caracas. Pasażerom, którzy mieli wykupione bilety, zaoferował bezpłatne przekierowanie do stolicy sąsiadującej z Wenezuelą Kolumbii. Nie są ani pierwsi ani jedyni – wiele innych linii lotniczych również zawiesiło (jak Aerolineas Argentinas) loty do niespokojnego kraju, lub rozważa takie kroki.

Tylko w ciągu ostatnich trzech lat taką decyzję podjęła Avianca, Lufthansa, United Airlines, LATAM Airlines czy Air Canada. Uzasadnienie? Bezpieczeństwo załóg na ziemi, problemy z rozliczeniami finansowymi z wenezuelskim rządem… oraz słabe obłożenie samolotów. Dlaczego turyści zaczynają starannie omijać Wenezuelę?

Fot. Paolo Costa, shutterstock

Odpowiedź jest prosta: bezpieczeństwo jest niekiedy czymś absolutnie podstawowym i najważniejszym. A Wenezuela (uogólniając) nie jest aktualnie bezpiecznym krajem do odwiedzin. Kryzys finansowy, masowe demonstracje uliczne, niestabilna sytuacja polityczna – to wszystko stanowi niestety tylko wierzchołek góry lodowej.

Pod spodem buzuje coś znacznie gorszego: nierówności społeczne i ubóstwo stają się coraz bardziej widoczne… i pociągnęły za sobą rozkwit przestępczości. Ryzyko wpakowania się w kłopoty (od napaści rabunkowej, poprzez porwania dla okupu, skończywszy nawet na morderstwach) jest duże. I to skutecznie hamuje rozwój turystyki w Wenezueli.

Polityka i turystyka

Zostawiając z boku rozważania polityczne – zarówno dotyczące rządów Hugo Chaveza, jak i obecnego prezydenta Nicolasa Maduro – z punktu widzenia typowego turysty, podróż po Wenezueli jest po prostu niebezpieczna. Oczywiście, możemy znaleźć relacje podróżników, którym nie spadł włos z głowy. Nie zmienia to jednak ogólnego wydźwięku: to piękne państwo jest coraz bardziej izolowane na arenie międzynarodowej i pomijane w planach turystyczno-wyjazdowych. Jeżeli ktokolwiek chciałby teraz zasięgnąć mojej rady, dotyczącej odwiedzin Wenezueli i „objazdówki” po kraju – moją odpowiedzią byłoby:

Sugeruję poczekać, aż sytuacja w kraju będzie stabilniejsza.

Nie ma w tym nic z przesadnej ostrożności, to zwyczajne zdroworozsądkowe podejście. Niektóre rejony Wenezueli są względnie spokojne, niemniej podróżowanie po tym kraju zaczyna przypominać grę w ruletkę z losem. Nie mówiąc już o tym, że w Wenezueli w sklepach zaczyna brakować podstawowych dóbr, takich jak żywność lub leki.

Chętni na zwiedzanie perełki Ameryki Południowej i obejrzenie na przykład najwyższego wodospadu świata – czyli położonego na wyżynie La Gran Sabana słynnego Salto Angel (Angel Falls) – powinni powstrzymać swoje zapędy podróżnicze.

Fot. Alice Nerr, shutterstock

Nie tylko Wenezuela

Czy tylko ów południowoamerykański kraj staje się symbolem turystycznego raju utraconego? Nie, takich miejsc jest na mapie świata więcej. Rozmawiałem ostatnio ze znajomym, który miał w planach dogłębne poznanie Filipin – chce na całą wyprawę przeznaczyć blisko 10 tygodni, a na liście jego filipińskich celów znajduje się m.in. południowa część tego wyspiarskiego państwa, czyli Mindanao i Archipelag Sulu.

Przyznam się szczerze, że dłuższą chwilę zajęła mi próba zrozumienia, dlaczego mój znajomy z rozmysłem chce pakować się w miejsca, gdzie trwają walki między rebeliantami z ugrupowań islamskich a siłami rządowymi… a do rzadkości nie należą sytuacje, w których cudzoziemscy turyści są porywani dla okupu, także w pobliżu nadmorskich kurortów. Piękne miejsca to jedno – czy jednak warto ryzykować w imię zwiedzania i poznawania nowych miejsc?

Z drugiej strony, nie brakuje głosów, które twierdzą że „sportem ekstremalnym” jest teraz pobyt i zwiedzanie takich miast jak Paryż, Londyn czy Berlin – ostatnie lata i miesiące (oraz tragiczne w skutkach zamachy, które zostały przeprowadzone w tych miastach) pokazują, że na świecie nie ma bezpiecznych miejsc. Co oczywiście nie oznacza, że wszędzie jest równie groźnie.

Fot. manbok hwang, shutterstock

Pogoda, kuchnia, zabytki i… niebezpieczeństwo

Z krajów, które położone są bliżej naszej ojczyzny, ciekawy jest przypadek Tunezji. To kierunek, który był przez wiele lat prawdziwym hitem wśród Polaków – biura podróży corocznie sprzedawały naszym rodakom tysiące wycieczek i pobytów w tym afrykańskim państwie. Egzotyka (ale taka „bliższa”), do tego świetna pogoda, doskonała kuchnia i coś, co dla wielu Polaków było decydujące – niska cena, którą należało zapłacić za pobyt.

Czy Tunezja wciąż jest jednym ze szlagierów turystycznych? Nie. Czy zmieniło się coś w ofercie hotelowej, gastronomicznej, znikły tunezyjskie zabytki? Nie. Klucz tkwi ponownie w jednym słowie: bezpieczeństwo. Wystarczyły dwa wydarzenia, które nastąpiły w odstępie zaledwie 3 miesięcy od siebie, aby kraj został skutecznie wykreślony z potencjalnych list „miejsc wartych spędzenia urlopu”. Zamach w Muzeum Bardo w Tunisie (przypomnijmy, 18 marca 2015, zginęły 24 osoby, w tym 3 obywateli Polski) oraz atak terrorystyczny w kurorcie Susa (39 ofiar, w większości Brytyjczyków) dosłownie wymiótł turystów z tego kraju.

Dla Polaków owo opuszczenie Tunezji było o tyle istotne, że zmieniło preferencje wyjazdowe. Przed tragicznymi wydarzeniami Tunezja była bardzo popularna wśród naszych rodaków. Dość napisać, że w 2008 roku na 4 mln turystów z Europy aż 200 tys. turystów było z Polski. Byliśmy wówczas na piątym miejscu wśród narodów ze Starego Kontynentu, najliczniej przyjeżdżających do tego kraju. A jak sytuacja wygląda teraz? W artykule, który ukazał się na naszych łamach niecałe 3 miesiące temu, zamieszczona była wypowiedź Efe Türkela, wiceprezesa Neckermann Podróże:

– Obserwujemy to, co dzieje się w Tunezji i nie wykluczamy powrotu. Tym bardziej, że inne kraje w ramach grupy już poczyniły w tym kierunku pierwsze kroki.

Czyli możliwy jest powrót masowej turystyki do Tunezji? Cóż, potencjalni podróżnicy zagłosują zapewne swoimi portfelami – jeżeli sytuacja w Tunezji będzie stabilna a ceny pobytów atrakcyjne, na tunezyjskich plażach znów usłyszymy język polski.

Fot. Romas_Photo, shutterstock

Wulkany a turystyka

O ile w przypadku Wenezueli lub Tunezji to „czynnik ludzki” stanowi potencjalne niebezpieczeństwo, o tyle są kraje, gdzie to natura rozdaje karty. Popatrzmy na Indonezję, która często wymieniana jest jako jeden z idealnych krajów na egzotyczny wyjazd. Bali, ów turystyczny raj, jest w strachu – ewentualna erupcja wulkanu Mount Agung (na którą zanosi się lada moment) może być katastrofalna w skutkach, a jej wpływ na turystykę jest niebagatelny.

Osoby planujące urlop na Bali raczej zmieniają swoje plany – uwaga nie dotyczy miłośników bezpiecznych obserwacji wydostawania się na powierzchnię Ziemi lub do atmosfery materiału wulkanicznego.

Ostrożność

Wróćmy do Wenezueli, od której zacząłem ten artykuł. Może te wszystkie informacje, docierające do nas są przesadzone? Sprawdzam komunikaty na stronie polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W przypadku Wenezueli najnowsza informacja ma następujące brzmienie:

Osobom przebywającym w Wenezueli zaleca się zachowanie szczególnej ostrożności, bieżące śledzenie sytuacji, unikanie zgromadzeń publicznych i stosowanie się do zaleceń sił porządkowych. Zaleca się również zgłoszenie podróży w systemie rejestracji Odyseusz oraz o kontakt z Ambasadą RP w Caracas.

Caracas? Nie, dziękuję, poczekam.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Jeśli do rzadkości nie należą porwania cudzoziemców w Filipinach w pobliżu turystycznych kurortów, proszę o przedstawienie kilku takich przypadków z tego lub zeszłego roku.
tupungato, 15 października 2017, 20:12 | odpowiedz
tupungato Jeśli do rzadkości nie należą porwania cudzoziemców w Filipinach w pobliżu turystycznych kurortów, proszę o przedstawienie kilku takich przypadków z tego lub zeszłego roku.
Ależ proszę, pozwolisz że źródło w języku angielskim, OK? http://www.aljazeera.com/news/2016/06/abu-sayyaf-groups-beheads-canadian-hostage-160613090026588.html
Paweł Kunz, 15 października 2017, 20:37 | odpowiedz
Avatar użytkownika
tupungato Jeśli do rzadkości nie należą porwania cudzoziemców w Filipinach w pobliżu turystycznych kurortów, proszę o przedstawienie kilku takich przypadków z tego lub zeszłego roku.
sam sobie wygugluj , nie ma sensu abym wklejał ci wszystkie możliwe linki na ten temat. http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-05-10/ostrzezenie-usa-przed-podrozami-na-wyspe-turystyczna-na-filipinach/ http://www.channelnewsasia.com/news/asiapacific/kidnap-threat-at-philippine-tourist-hotspots-8834642
DMW, 15 października 2017, 20:38 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Z Filipinami sprawa jest o tyle prosta, że wystarczy nie lecieć na Mindanao (lub generalnie na najbardziej południowe wyspy)- i tak zostaje nam mnóstwo pięknych i bezpiecznych wysp filipińskich, choćby Palawan. Mindanao faktycznie wygląda teraz jak Syria, straszna tragedia...
Magdalena Katarzyna Janik, 15 października 2017, 21:37 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Czyli mamy przypadek Abu Sayyaf w 2015 roku, oraz autobus z turystami z Hong Kongu w Manili w 2010 roku. Oprócz tego żeglarze na niebezpiecznych wodach w 2016. Ale tego nie można nazwać turystycznym kurortem? Czyli dwa porwania przez ostatnie 10 lat "nie należą do rzadkości"? Przez te 10 lat w Filipinach było 45 milionów zagranicznych turystów. W Tajlandii na samej wyspie Ko Tao 7 turystów zostało zamordowanych w tajemniczych okolicznościach przez ostatnie 3 lata.
tupungato, 15 października 2017, 21:55 | odpowiedz
Avatar użytkownika
No niestety tak się potoczyły losy Wenezueli, jak autor napisał powyżej, tak jak nikt z Nas nie spodziewał się 4 lata temu wojny w Donbasie tak i nikt nie myślał że w Wenezueli dojdzie do takiego stanu rzeczy jak obecnie. Bardzo kibicuję Wenezueli aby w końcu zapanował tam pokój i porządek, Ci obywatele zasługują na to by zapanował tam spokój i porządek. Mam nadzieje że kiedyś odwiedzę ten piękny kraj. Pozdrawiam
Cubero4, 15 października 2017, 22:09 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »