Fly4free.pl

Wojtera: Radom ma trudną sytuację, ale postaramy się, aby pasażerowie polubili to lotnisko

Foto: wizualizacja

– Radom ma trudną sytuację komunikacyjną i wizerunkową ze względów historycznych, ale postaramy się sprawić, żeby pasażerowie polubili ten port i chętnie z niego latali. Pracują nad tym najlepsi fachowcy w Polsce – mówił prezes PPL Stanisław Wojtera podczas spotkania z dziennikarzami przy okazji konferencji V4. Jednocześnie potwierdził, że zarówno Modlin jak i Radom mogą spokojnie współistnieć, ponieważ ich siła ciążenia jest zupełnie inna.

Prezes Wojtera, który od objęcia funkcji prezesa dość oszczędnie kontaktuje się z mediami, rozmawiał z dziennikarzami w czwartek, podczas konferencji inaugurującej działalność grupy V4+, zrzeszającej Lotnisko Chopina i ponad 20 portów lotniczych z Europy Środkowo-Wschodniej. Głównym tematem rozmowy z dziennikarzami nie była jednak współpraca lotnisk, a sytuacja mazowieckich lotnisk: portu w Modlinie, gdzie w zeszłym tygodniu zmieniony został zarząd oraz intensywnie budowanego lotniska w Radomiu, na które docelowo mają się przenieść tanie linie i czartery z Lotniska Chopina. Pytaliśmy więc szefa PPL przede wszystkim o Modlin i plany z nim związane – Wojtera kilka tygodni temu mówił, że warunkiem wprowadzenia planu naprawczego w Modlinie jest zmiana zarządu i wprowadzenie nowego modelu biznesowego. Co jednak prezes PPL rozumie pod tym pojęciem i czy nowy model biznesowy ma oznaczać, że Modlin przestanie być lotniskiem tylko dla tanich linii (a w praktyce – tylko dla Ryanaira)?

– Nie będę wchodził w buty nowego zarządu. To, czego oczekuję jako jeden ze współwłaścicieli, to diagnoza na bazie wiarygodnych informacji o stanie spółki i zaproponowanie odpowiedniego modelu biznesowego radzie nadzorczej, a także zgromadzeniu wspólników. Dajmy im pracować – mówił Stanisław Wojtera.

– Przede wszystkim potrzebna jest wiarygodna informacja o stanie spółki. Doniesienia, które do nas docierały w krótkim odstępie czasu, bardzo się od siebie różniły.  Podejrzewam więc, że nowy zarząd zrobi audyt otwarcia, dzięki któremu będziemy wiedzieć, na czym stoimy.  Podtrzymuje jednak, to co wcześniej mówiłem. Lotnisko w Modlinie wciąż jest wybierane przez bardzo wielu pasażerów i to cieszy, ale wciąż nie przynosi dochodów i to jest powód do zmartwień – powiedział Wojtera.

Foto: PPL

Czy Modlin i Radom się skanibalizują?

W słowach Wojtery widać więc zmianę frontu PPL w stosunku do Modlina: nie ma już mowy o tym, że lotnisko może nie przetrwać. Jednak z drugiej strony pojawia się tu inny problem. Zapewne jednym z celów Modlina (zakładając, że w dalszym ciągu będzie lotniskiem dla low-costów) będzie zwiększenie portfolio przewoźników i sprawienie, by Ryanair przestał tu być monopolistą. To zaś oznacza, że siłą rzeczy walcząc o pasażerów i przewoźników Modlin znajdzie się na kursie kolizyjnym z Radomiem, którego oferta także ma być oparta na czarterach i low-costach. Czy, zważywszy na to jak blisko Warszawy położone są oba lotniska, nie stanowi to zagrożenia, że oba porty będą się wzajemnie kanibalizowały?

– Zobaczmy, bo wybór nowego zarządu daje trochę optymizmu w temacie wzajemnej współpracy i synergii. Na razie w Modlinie mamy jednego przewoźnika, więc tutaj nie ma mowy o konkurencji. A jeśli ten przewoźnik będzie chciał być obecny również w Radomiu, to też nie ma tu żadnej szkody. Fakt powstania Radomia nie spowoduje, że Modlin na tym straci. To jest niespełna 150 kilometrów odległości, więc siła ciążenia tych lotnisk jest trochę inna. Komunikacyjnie też powiązane są z innymi regionami, a Warszawa jest tak dużym rynkiem, że zasili Radom i Modlin – mówi prezes PPL.

Wojtera twierdzi jednocześnie, że trwają zaawansowane rozmowy z touroperatorami oraz przewoźnikami i są one bardzo zaawansowane. Choć zdaje on sobie sprawę z tego, że sytuacja Radomia też nie jest łatwa.

– Radom ma trudną sytuację komunikacyjną i wizerunkową, głównie ze względów historycznych. Ale postaramy się sprawić, żeby pasażerowie polubili ten port i chętnie z niego latali. Pracują nad tym najlepsi fachowcy w Polsce – powiedział.

Foto: Grand Warszawski / Shutterstock

Czy są powody do optymizmu?

Ze słów prezesa PPL wyłania się więc spory optymizm, choć jest też wiele argumentów, które każą poddawać w wątpliwość to, że wszystkie 3 lotniska będą w stanie się utrzymać. Na niekorzyść Radomia świadczy choćby odległość – ponad 100 kilometrów od Warszawy, której mieszkańcy będą z pewnością głównymi klientami nowego lotniska. Czy to duży problem? Z jednej strony w Europie są lotniska dedykowane tanim liniom, które znajdują się w podobnej odległości do metropolii, np. Eindhoven (107 kilometrów od Amsterdamu) czy Frankfurt Hahn (102 km od Frankfurtu nad Menem).

Jednak z drugiej strony niezwykle rzadko zdarzają się sytuacje, gdzie przy mieście wielkości Warszawy działają nie 2, ale 3 lotniska. Oczywiście, w przypadku naprawdę dużych metropolii takie sytuacje mają miejsce. Londyn ma przecież aż 6 portów lotniczych, czyli London City, Gatwick, Luton, Stansted, London Southend oraz oczywiście Heathrow. Jednak przed pandemią lotniska te obsługiwały w sumie ponad 10 razy pasażerów więcej niż Lotnisko Chopina w Warszawie.

Podobnie jest z Moskwą, gdzie ruch lotniczy obsługują aż 4 lotniska i Paryżem, który ma w sumie 3 duże porty lotnicze. Po 3 lotniska mają też Barcelona (El Prat, Girona i Reus) oraz Mediolan (Malpensa, Linate i Bergamo). Są to jednak (a przynajmniej były przed pandemią) znacznie większe rynki, obsługujące większą liczbę pasażerów, a dodatkowo w wielu przypadkach także bardzo duży ruch turystyczny.

Czy 3 lotniska dla Warszawy faktycznie mają mieć sens? Można mieć wątpliwości. Tym bardziej, że do poziomu ruchu sprzed pandemii będziemy wracali z pewnością bardzo długo. Dowód? Mimo dużego odbicia w wakacje, prezes Wojtera spodziewa się, że w tym roku lotnisko obsłuży maksymalnie 6 mln pasażerów. Dla porównania: w 2019 roku przez największy polski port przewinęło się 18,844 mln podróżnych.

To komplikuje plany PPL, bo nagle znika problem braku przepustowości na Lotnisku Chopina, który był głównym powodem, dla którego zdecydowano się na budowę Radomia.

Sami przewoźnicy teżraczej nie garną się do przenosin do Radomia: na Chopinie chciałby na pewno zostać Wizz Air, Smartwings czy Enter Air.

– Oznaczałyby to dla nas ogromny wzrost kosztów. W Warszawie na Okęciu paliwo jest drogie, ale tutaj jest zorganizowany transport kolejowy, który jest tani. Do Radomia paliwo będzie jeszcze droższe, bo będzie dowożone kołowym transportem, więc bilety będą droższe z Radomia. Na każdy rejs będziemy musieli przewieźć załogi. To nie jest za darmo. To wszystko jest wliczone w bilet. Za to wszystko będzie musiał zapłacić pasażer – mówi w rozmowie z „Radiem dla Ciebie” Grzegorz Polaniecki, dyrektor Enter Air.

I dodaje, że sami pasażerowie nie chcą latać z Radomia.

– Na 300 rejsach rozdaliśmy ludziom ankiety i oni stwierdzili, że latanie stamtąd będzie niewygodne. Około trzech do pięciu procent osób wyraziło chęć latania z Radomia, jeśli będą tam prawidłowe warunki – dodaje Polaniecki.

Nie oznacza to jednak, że PPL nie będzie próbował przekonywać przewoźników. Jedną z metod może być nowy cennik opłat na Lotnisku Chopina i duże podwyżki, które PPL chce wprowadzić już wkrótce. Czy dopnie swego? Okaże się wkrótce.

 

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
A na to wszystko jeszcze dołożymy CPK i mamy 4 lotniska blisko Warszawy...
wit123, 14 września 2021, 19:55 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »