To nie żart. Lotnisko w Radomiu chce w tym roku obsłużyć 60 tys. pasażerów
Plan jest ambitny tym bardziej, że w ubiegłym roku, jak podaje „PB”, z lotniska w Radomiu skorzystało tylko 500 pasażerów. Te fatalne dane to i tak znacznie mniej niż podawała spółka w grudniu, gdy była mowa o 783 pasażerach.
Obecnie jedynym przewoźnikiem latającym z Radomia jest Czech Airlines, który obsługuje (póki co raz w tygodniu) połączenie z Pragą.
– Współpracę z CSA będziemy kontynuować na pewno do 22 lutego, a postaramy się ją przedłużyć. Liczba połączeń do Pragi urośnie z jednego do trzech tygodniowo – mówi Kajetan Orzeł.
I dodaje to samo, o czym władze lotniska mówią od miesięcy – że rozmawiają z innymi przewoźnikami.
– Liczymy, że niebawem pojawi się linia, która zaoferuje bardziej popularne kierunki – mówi.
Wiadomo, że chodzi o kierunki „emigracyjne” jak Londyn czy Norwegia.
Na razie nikt nie zdradza żadnych nazw przewoźników, co jest nauczką z przeszłości. Ponad rok temu do mediów nieopatrznie poszedł przeciek, że praktycznie przyklepany na loty z Radomia jest węgierski Wizzair, który rzekomo w związku z wyjawieniem tej informacji, miał zrezygnować z umowy. Na ostatniej sesji rady miasta poświęconej przyszłości lotniska, były prezes Tomasz Siwak mówił, że 2 połączenia z Radomia miał otwierać LOT, jednak ten pomysł także się nie sprawdził.
Lotnisko w Radomiu ma wyjątkowo pod górkę – po oddaniu do użytku w połowie 2014 r., prawie półtora roku stało puste. Zmieniło się to dopiero we wrześniu, gdy latać stąd zaczęły linie Air Baltic (połączenia do Rygi) i CSA (loty do Pragi). Niestety, obie zrezygnowały po kilku tygodniach – CSA wróciło co prawda przed samymi świętami, ale na razie tylko na 3 miesiące.
Pod koniec stycznia regularne operacje zaczyna lotnisko w Szymanach pod Olsztynem. Na początek będzie miało tylko dwie trasy do Krakowa i Berlina, które obsłuży Sprint Air. W pierwszym roku Olsztyn chce przyjąć ok. 57 tys. pasażerów, w kolejnym – już do 100 tys. osób.