REKLAMA

Darmowe loty, gratisowe bonusy? To przeszłość. Linie lotnicze tną kolejne przywileje

Przywileje w samolocie
Foto: Chameleon'sEye / Shutterstock

Niekiedy wystarczy nietypowy łut szczęścia, aby otrzymać w prezencie od linii lotniczej darmowe loty do końca życia. Niestety, czasy powoli się zmieniają, a przewoźnicy są coraz mniej chętni do udzielania rozmaitych przywilejów, które kiedyś były standardem. Skąpstwo czy coś więcej?

Najprostsza recepta na darmowe loty daną linią lotniczą? Zostać jej prezesem lub… urodzić się na pokładzie jednej z maszyn w trakcie lotu. Wbrew pozorom, takie historie zdarzają się raz na pewien czas. Na wdzięczność przewoźnika mogą liczyć także wszyscy, którzy wydatnie przyczynili się do udzielenia pomocy w nagłych przypadkach podczas lotu, chociażby w reakcji na słynne zdanie -> Czy leci z nami lekarz?

Jednak chętnych na namawianie swojej (będącej w zaawansowanej ciąży) partnerki, aby odbyła podróż lotniczą, licząc na ewentualny poród na pokładzie i późniejsze profity dla dziecka – musimy rozczarować.

I nie tylko o ewentualne bezpieczeństwo czy irracjonalność pomysłu chodzi. Linie lotnicze masowo tną wszelakie przywileje – dotyka to nie tylko bezpłatnych lotów dla dzieci urodzonych na pokładzie czy dowodów wdzięczności dla osób pomagających podczas lotu… ale również części z benefitów, które należały do osób podróżujących w klasie biznes.

W czepku lotniczym urodzony?

Jedna z bardziej znanych historii związanych z urodzinami na pokładzie, to niejaka Shona Kirsty Yves Owen, córka Deborah Owen. Zwróćcie uwagę na inicjały imion tej dziewczynki –  nie kojarzą się Wam nieco „lotniczo”? 😉

SKY Owen to wyraz będący upamiętnieniem miejsca jej narodzin: w samolocie z Nigerii do Londynu. Jak myślicie, czy linia British Airways obdarowała nietypowego pasażera na gapę bezpłatnymi biletami do końca życia?

Nic z tego. Prezentem dla dziecka ze strony przewoźnika były… dwa bilety na jej 18. urodziny. I to… koniec dodatkowych atrakcji. Nie jest to odosobniony przypadek: opowieści o tym, że narodziny na pokładzie samolotu gwarantują dziecku lotnicze przygody do końca życia, należy (niestety) włożyć już do szufladki z napisem: „przywileje, które zanikają„.

Kobieta w ciąży w podróży
Foto: Anna Bortnikova / Shutterstock

Skąpstwo czy optymalizacja kosztów?

Oczywiście, zdarzają się wyjątki. Na przestrzeni ostatnich lat słyszeliśmy o takim przywileju względem „podniebnych dzieci” ze strony AirAsia, Buraq Air czy Thai Airways. Nie da się jednak ukryć, że największe linie lotnicze najzwyczajniej w świecie boją się pochopnie przyznać konkretne benefity, które mogą w przyszłości przynieść ewentualne problemy.

Stąd inne rozwiązania, takie jak ograniczone do kilku sztuk bezpłatne przeloty lub „nabicie” danemu noworodkowi kilkuset tysięcy mil w programie lojalnościowym. To ostatnie rozwiązanie – wbrew pozorom – jest całkiem niezłym przywilejem, czego doskonałym przykładem jest sytuacja z liniami Cebu Pacific trzy lata temu, którą opisywaliśmy na naszych łamach.

Linia lotnicza poinformowała, że dziecko urodzone na pokładzie jej samolotu otrzymało prezent: milion punktów Cebu Pacific GetGo, o wartości ponad 400 tys. PLN, które nigdy nie stracą swojej ważności. Punkty mogą być dowolnie wykorzystane przez dziecko i jego rodzinę – w praktyce równoznaczne jest to z darmowymi lotami linią lotniczą Cebu Pacific do końca życia.

* * *

Zastanawiacie się, jak często dochodzi do porodów na pokładzie? Możemy to pokazać na przykładzie Lufthansy. Europejska 5* linia lotnicza informowała, że od 1965 roku w samolotach tego przewoźnika urodziło się 11 niemowląt.

Zostawmy jednak dzieci urodzone na pokładzie i popatrzmy na inne możliwe sytuacje, kiedy moglibyśmy spodziewać się przywilejów, a w praktyce… w dzisiejszych czasach bywa z tym różnie.

Doktor w samolocie
Foto: vivastudio / Shutterstock

Liczysz na przywileje i podziękowania? Nic z tego!

Wyobraźcie sobie sytuację: na pokładzie samolotu pasażer ma problemy z oddychaniem, personel pokładowy pyta, czy wśród innych podróżnych jest lekarz, zgłaszasz się natychmiast i badasz tego pasażera. W końcu jesteś lekarzem, czynisz swoja powinność.

Udzielasz mu pomocy, po opanowaniu sytuacji dla pewności zostajesz z chorym do końca lotu. W oczach współpodróżnych jesteś bohaterem, zasługującym na nagrodę i przywileje ze strony linii lotniczej, nieprawdaż?

Cóż, połączenie specyficznie pojętych oszczędności i brak wyobraźni może zaowocować kuriozalnymi sytuacjami. Na naszych łamach opisywaliśmy przypadek lekarza, który po takiej właśnie interwencji w ramach podziękowania otrzymał… darmową kawę. Gdy poprosił jeszcze o batonik do kawy, poinformowano go, że powinien za niego zapłacić ok. 7 PLN.

Oburzony lekarz po wylądowaniu napisał do linii lotniczej (w tym przypadku chodziło o niskokosztowego przewoźnika easyJet) list, w którym wprost wyartykułował swoje zdziwienie. Fragment listu:

– Uważam, że dzięki mojej interwencji uniknęli państwo awaryjnego lądowania. A to oznacza, że pomogłem zaoszczędzić wam kilka tysięcy funtów. Czy w tej sytuacji było, więc w porządku, że w zamian za pomoc otrzymałem kawę, a za batonik musiałem już zapłacić?

Reakcja linii lotniczej? Voucher o wartości 20 GBP (ok. 100 PLN), do wykorzystania na ewentualny bagaż rejestrowany podczas kolejnej podróży. I nie, to nie jest żart. Dopiero nagłośnienie tego przypadku spowodowało, że linia lotnicza postanowiła obdarować lekarza pewnym przywilejem: bezpłatnym biletem na kolejny przelot.

Chory w samolocie
Foto: Song_about_summer / Shutterstock

Przywileje w biznesie? Powoli odchodzą do lamusa

Myślicie, że zakup biletu w klasie biznes (lub „dodatków” u przewoźników niskokosztowych) to gwarancja przywilejów? Nie do końca, ponieważ benefit, z którego zaczyna korzystać znacząca część pasażerów po prostu… przestaje być atrakcją.

Przykład? Jednym z „przywilejów”, który uzyskują pasażerowie Ryanair, którzy zdecydują się na wykupienie droższych biletów (Plus i FlexiPlus) jest pierwszeństwo wejścia na pokład i dwie sztuki bagażu podręcznego. W teorii gwarantuje to mniejszą kolejkę w oczekiwaniu przy bramce w porcie lotniczym.

Ale co w przypadku, gdy pasażerowie z biletami w wersji „Plus” (lub spoglądając na ich konkurenta, czyli Wizz Air – i pasażerów z wykupiona opcja Wizz Priority) jest… więcej, niż tych „normalnych”? Odpowiedź jest prosta: teoretyczny przywilej zmienia się w długa kolejkę pasażerów, którzy są równie „uprzywilejowani”.

* * *

A klasa biznes, będąca jeszcze do niedawna wyznacznikiem statusu materialnego posiadacza takiego biletu na lot? Tu także część z przywilejów dość mocno straciła na znaczeniu. Dlaczego? Cóż, na to pytanie najlepiej mogą odpowiedzieć… księgowi w poszczególnych liniach lotniczych.

Biznes klasa
Foto: Maxene Huiyu / Shutterstock

Patrz i podziwiaj

W pogoni za zróżnicowaniem ofert (i przyciągnięciem do zakupu biletów w innej klasie niż ekonomiczna), wymyślono m.in. klasę „premium economy”. Kupując taki bilet, pasażer dostaje znaczącą część przywilejów, które niegdyś były zarezerwowane dla klasy biznes. Znacznie lepszy serwis pokładowy, regulowany fotel, więcej miejsca na nogi, niekiedy dostęp do dań i napoi wybieranych a’la carte…

Czasy, w których zakup biletu „w biznesie” gwarantował tak zwane poverty parade – czyli miejsce w samolocie, które pokornie musieli ominąć wszyscy pasażerowie zmierzający do części samolotu z fotelami w klasie ekonomicznej, powoli odchodzą do lamusa. A samo latanie w klasie biznes przestaje być czymś prestiżowym i przywilejem dostępnym jedynie nielicznym.

Spójrzmy prawdzie w oczy: dla większości podróżnych klasa „premium economy” jest de facto „biznesem dla ubogich”, znacznie bardziej dostępnym finansowo. Przywilej luksusu w samolocie stał się bardziej masowy…

Pasażerowie w samolocie
Foto: MatejnKastelic / Shutterstock

Skąpstwo?

Wróćmy do punktu wyjścia. Czy linie lotnicze tną wszelakie przywileje (i rozwijają swoja ofertę, aby „spłaszczyć” taryfy)? Jak to jest z tymi przywilejami w liniach lotniczych?

Cóż, latanie z zajęcia elitarnego stało się egalitarne. A włodarze linii lotniczych nie ścigają się już w kategorii dodatków i bonusów dla podróżnych, tylko (najczęściej) w kategorii: maksymalizacja zysku z każdego pasażera.

Rozbudowane przywileje, dożywotnie bilety, realne podziękowania dla pasażerów, którzy pomogli na pokładzie – nie wpisują się w taką strategię.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


Varadero plaża
Najlepsza oferta

Dwa tygodnie na Kubie za 2489 PLN

Kamil Walinowicz | 2019-09-19 20:10
REKLAMA
REKLAMA
Sprawdź relacje z podróży tutaj
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel