Prawie milion pasażerów kupiło bilety na loty-widmo. Linia wiedziała wcześniej, że te loty się nie odbędą!
Afera z lotami-widmo nie jest nowym tematem – w jej efekcie posadę stracił prezes linii Alan Joyce, a australijski przewoźnik poszedł już na ugodę sądową, w ramach której wypłacił ponad 120 mln dolarów australijskich (317 mln zł) kar i odszkodowań. Jednak opublikowane w czwartek dokumenty sądowe pokazują, jak wielka była skala tego procederu. I co gorsza, że wielu członków zarządu było w pełni świadomych tego, co robi przewoźnik.
Sousse od 2240 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Djerba od 2018 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa Dorada od 2112 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
O co właściwie chodzi? W dużym skrócie – Qantas sprzedawał bilety na loty, które już wcześniej postanowił anulować. I nie informował o tym swoich pasażerów. Proceder był prowadzony na szeroką skalę. Jak czytamy w Bloombergu – w okresie od maja 2022 roku do maja 2024 roku przewoźnik sprzedawał bilety aż na 71 tysięcy lotów, które wcześniej zostały anulowane. Ponad 87 tysięcy pasażerów kupiło bilety na klasyczne loty-widmo, które figurowały w systemie, ale było już jasne, że się nie odbędą. Z kolei aż 884 tysiące pasażerów nie zostało skutecznie poinformowanych o tym, że zakupione przez nich loty są już anulowane. Co może szokować – z dokumentów sądowych wynika, że Qantas sprzedawał bilety średnio przez 11 dni po ich anulowaniu. Kolejne kilkanaście dni zajmowało przewoźnikowi poinformowanie pasażerów o tym, że ich loty się jednak nie odbędą.
Czwartkowa publikacja danych ze sprawy sądowej opublikowana przez Sąd Federalny Australii jasno wskazuje na to, że „menedżerowie wyższego szczebla” linii Qantas wiedzieli o tym, jakie działania prowadzi przewoźnik i jaki wpływ będą one miały na pasażerów. W komunikacie czytamy jednak, że żaden członek zarządu nie miał pełnej wiedzy o skali procederu. Nie wymieniono też z nazwisk osób, które wiedziały o tym, co robi przewoźnik – wiadomo tylko, że nie znajduje się wśród nich Vanessa Hudson, nowa prezes australijskiej linii.
„Linia Qantas doskonale wiedziała, w jaki sposób działa jej system. Konsumenci ponieśli duże szkody w wyniku postępowania przewoźnika” – czytamy w aktach sprawy, którą linii wytoczyła Australian Competiion&Consumer Commision.
Czytamy tam też, że przewoźnik mógł każdorazowo błyskawicznie usunąć z systemu anulowane loty, jednak nigdy nie zdecydował się na taki krok. ACCC informuje, że od tej pory Qantas wprowadził pełną automatyzację procesu anulowania rejsów.
– Wiemy, że Qantas zawiódł pasażerów i nie spełniliśmy naszych własnych standardów. Wiemy, że zawiedliśmy naszych pasażerów i szczerze za to przepraszamy. Od tego czasu dokonaliśmy zmian w naszych procesach i inwestujemy w nowe technologie, by mieć pewność, że taka sytuacja więcej się nie powtórzy – mówi Hudson.