Marzysz, żeby przeczekać zimę pod palmami albo na drugim końcu świata i nie zbankrutować? Mamy na to sposoby!
Gdy w Polsce szaleje zima, codziennie rano trzeba skrobać szyby albo marznąć na przystanku, obiecujemy sobie, że kiedyś, gdy już uda się skreślić sześć właściwych cyfr, będziemy spędzać długie miesiące pod palmami. Tylko czy naprawdę trzeba na to czekać aż tak długo? Sprawdzamy, jak i gdzie żyją cyfrowi nomadzi. I podpowiadamy, co trzeba zrobić, by do nich dołączyć.
Graficy, programiści, specjaliści od mediów społecznościowych, pisarze, niektórzy publicyści, copywriterzy, tłumacze, blogerzy, różnego rodzaju konsultanci, specjaliści z własnymi kursami online czy wirtualne asystentki. Niektórzy pracują na etacie, a inni są freelancerami i na bieżąco zdobywają zlecenia. Co ich łączy? Nie przywiązali się do biura w swoim polskim biurowcu, a zamiast miesięcznego biletu na komunikację kupili jeden, a porządny. Zwykle na drugi koniec świata.
Mówi się na nich cyfrowi nomadzi. To wszyscy ci, którzy wrzucają zdjęcia laptopa w cieniu palmy i z oceanem w tle, w momencie, gdy wy właśnie dotoczyliście się do biura i ledwo strzepnęliście z kaptura pół metra śniegu wywijając wcześniej potrójny toe loop-axel-flip na tym małym lodowisku, które tego samego ranka otworzyli tuż przy schodach waszej klatki.
A skłaniając się bliżej definicji, to ludzie, których zawody nie wymagają siedzenia w konkretnym miejscu i dlatego postanowili zabrać swoje obowiązki na wakacje. A później uczynili z tego styl życia. Szacuje się, że w ciągu najbliższych 17 lat cyfrowych nomadów na całym świecie może być nawet miliard.
Oczywiście ta symboliczna praca na plaży to zwykle i tak jedynie mrzonka, którą do parteru w mig sprowadza rzeczywistość, bo ostre słońce, piasek, wysoka temperatura i ciągłe dokładanie kremu z filtrem wcale nie sprzyjają efektywności. Ale już stół wystawiony na tarasie małego bungalowu z kojąco-chłodzącym cieniem palmy, bliskim sąsiedztwem lodówki z napojami i przepiękny widok to coś, o czym można nie tylko marzyć, ale i zrealizować.
Cyfrowi nomadzi zgodnie wymieniają zalety takiej decyzji. Nowe otoczenie wyzwala większą kreatywność i zapewnia solidny przypływ energii. Pojawia się sporo pomysłów, wraca zapał, a sama praca przebiega o wiele sprawniej. Zwracają też uwagę, że przy wyborze odpowiedniego, taniego kraju o wiele łatwiej i szybciej napełnia się świnka-skarbonka.
Ale są i wady – trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby pracować, gdy za oknem widzimy plażę czy inny kuszący krajobraz. Trzeba pamiętać, że nawet jeśli zrobimy sobie krótką przerwę w basenie czy morzu, to później jednak trzeba dokończyć projekt. Nie ma też szefa, który nas pogoni (przynajmniej dopóki nie zerkniemy na maila), nie można zrzucać spóźnień na korki, a różnica czasu potrafi dać się we znaki.
Zima? "To nie dla mnie"
Co ważne i wygodne, nie trzeba od razu wyjeżdżać na całe życie. Niektórzy jadą na rok, inni tylko na kilka miesięcy. Jak kto lubi.
– Bardzo lubię Polskę, dobrze mi się tu żyje. Ale mam taką zasadę, że co roku wyjeżdżam na 3-4 miesiące. Zwykle między grudniem, a marcem, żeby za granicą przeczekać naszą zimę. Nie znoszę śniegu, pluchy, grubych kurtek – opowiada mi Agnieszka, która właśnie planuje swój czwarty „firmowy” wyjazd. – W końcu dotarło do mnie, że w pełni zdalna praca spowodowała, że potrafiłam przez całą zimę siedzieć w domu i wychodzić tylko do sklepu. Marnowałam nawet 30 proc. roku tylko ze względu na pogodę.
Agnieszka uczy angielskiego przez Skype. Ma swoich stałych klientów, dla których nie ma znaczenia, czy mieszka w Gdańsku, Zamościu, Bangkoku albo Nowym Jorku. Jak sama przyznaje, szuka miejsc, w których życie będzie tańsze niż w Polsce. Potem rezygnuje z wynajmu mieszkania, znajduje coś na miejscu i nie dość, że nie pamięta już czym jest zima, to jeszcze zazwyczaj wychodzi finansowo na plus.
– Wybieram kraje, które nie są drogie. Pierwsza była Tajlandia, bo inni cyfrowi nomadzi mi ją polecali. Jest bardzo popularna. Później Filipiny, ale tu było trochę zamieszania, bo „najmocniejsza” wiza turystyczna pozwala na pobyt do 59 dni, a w teorii nie można jej przedłużyć. Problematyczny był też dostęp do szybkiego internetu. W zeszłym roku postawiłam na Meksyk, w tym roku jeszcze się zastanawiam. Może Malezja, Wietnam albo Ameryka Południowa? W tej ostatniej przede wszystkim różnica czasu jest dla mnie o wiele wygodniejsza – dodaje.
Na co zwrócić uwagę?
O czym trzeba pamiętać wybierając kierunek naszych biznesowych wojaży? Przede wszystkim o sensownym dostępnie do internetu. W przypadku Agnieszki, filipińska rzeczywistość okazała się być kłopotliwa, bo nie da się prowadzić lekcji, gdy jakość połączenia jest słaba. Nawet, jeśli potrzebujecie internetu tylko do wysyłania projektów, artykułów czy zdjęć to i tak nie macie ochoty czekać kilku godzin aż plik się załączy.
Druga ważna sprawa to wiza. Jak długo jest ważna? Być może w ambasadzie da się zorganizować dłuższy pobyt niż dzięki wizie „on arrival” wbijanej na lotnisku. Czy później można ją przedłużyć? Czy da się zdobyć jedną za drugą czy może trzeba na jakiś czas wyjechać z kraju?
Sprawdźcie też dostęp do opieki medycznej i zorganizujcie odpowiednie ubezpieczenie. Będziecie tam przebywać przez kilka miesięcy i nawet, jeśli nie stanie się nic dramatycznego, to nawet zwykłe przeziębienie może okazać się problematyczne. Po co płacić za wizytę u lekarza skoro można o jej zabezpieczenie zadbać z wyprzedzeniem? To nie są dwutygodniowe wakacje, w których wiele rzeczy można przeczekać (choć i na te niezmienne zalecamy kupowanie odpowiednich polis).
Nie można też zapomnieć o tym, że spore znaczenie ma strefa czasowa. O ile praca jest zadaniowa – masz zrobić to i to, oddać do takiej i takiej godziny, to właściwie nie ma znaczenia, na którym końcu świata jesteś. W niektórych zawodach lepiej sprawdza się wschodnia część globu, bo kiedy w Polsce korporacyjne życie dopiero się rozkręca, ty masz już gotowe projekty i pół dnia za sobą. Nie ma też problemu z wideokonferencjami, telefonami, ustaleniem czy dopytaniem o cokolwiek, bo inne biura i firmy pracują.
Ale gdy w grę wchodzą dyżury albo jak u Agnieszki korepetycje, trzeba stale zastanawiać się, która godzina jest w Polsce. I wtedy – w zależności od naszego trybu życia – strzałem w dziesiątkę może okazać się zachód.
– Moi klienci najchętniej biorą lekcje popołudniu. Od 16 do 19 jest idealna pora. W Tajlandii jest wtedy między 21 a 24, więc zwykle nie mogłam nigdzie wyjść wieczorem. W Meksyku było to między 9 do 12, czyli zwykle do południa miałam pracę z głowy. Ten system okazał się być o wiele lepszy. Ale musiałam też wydać trochę więcej niż w Azji, choć wciąż mniej niż w Polsce – tłumaczy Agnieszka. – Wolny czas wypełniałam bliższymi i dalszymi podróżami. W Meksyku zwiedzałam okolicę, w Azji kupowałam tanie bilety i leciałam na jeden czy dwa dni w jakieś ciekawe miejsce.
I tak dochodzimy do kolejnego punktu. Atrakcje. Oczywiście sam wyjazd może być już wielką przygodą, ale warto wybierać miejsca, w których… jest co robić. Praca nie będzie zabierać całego naszego czasu, znajomych jeszcze nie będzie zbyt wielu, a wolne chwile warto wypełnić czymś więcej niż kolejnymi sezonami seriali na Netflixie.
Dokąd lecieć?
Jeśli macie ochotę sporo polatać, bierzcie duże miasta Azji Południowo-Wschodniej, bo tanich połączeń jak tam bez liku. Jeśli chcecie postawić na zwiedzanie tego, co naturalne – dżungli, niezwykłych rezerwatów, wodospadów czy zabytków cywilizacji sprzed kilku tysięcy lat, wybierzcie Amerykę Środkową albo Południową.
Chcecie się byczyć na plaży? Karaiby, Sri Lanka czy Indonezja czekają. Nie liczycie się aż tak z kosztami, ale chcecie wpaść w zupełnie inny rytm życia? Nowy Jork, Tokio, Lizbona, Londyn czy Barcelona też chętnie was przygarną.
Gdy spojrzeć na rankingi najlepszych miejsc dla cyfrowych nomadów, wiele miejsc się powtarza. Króluje Chiang Mai, Bangkok i większość wysp w Tajlandii, Medellin w Kolumbii, Ubud na Bali, Ho Chi Minh, Da Nang i Hanoi w Wietnamie, Puerto Viejo de Talamanca w Kostaryce, Florianopolis w Brazylii, Kuching w Malezji, Tajpej na Tajwanie, Playa del Carmen i Mexico City w Meksyku, Siem Reap w Kambodży, Antalya a z Europy – Budapeszt, Lizbona, Belgrad, Sofia, Bukareszt, Barcelona, Praga i Wyspy Kanaryjskie, a nawet… Kraków.
Na specjalnych stronach dla cyfrowych nomadów można sprawdzić poszczególne miasta i poziom w kilku ważnych dziedzinach – dostępie do internetu, kosztach życia, oferowanym rozrywkom i atrakcjom oraz bezpieczeństwie.
A jeśli nie mam pracy zdalnej?
Choć zawodów, które pozwalają pracować w pełni zdalnie z każdym rokiem jest więcej, to jasne jest, ze nie każdy jest stworzony do programowania czy tworzenia treści. Są też tacy, którzy nie chcą lub nie potrafią zdobywać sami klientów albo mają szefa, który wciąż upiera się przy biurku w firmie, jako jedynym możliwym stanowisku pracy.
Każdy z nich może spędzić zimę, pracując w ciepłym miejscu. Można uczyć surfowania, angielskiego, pracować jako fotograf, animator, pilot wycieczek, barman na małej lub większej wysepce. Można próbować też sił we wszelkiego rodzaju rekrutacjach do „pracy marzeń”, które niejednokrotnie pojawiają się na naszych łamach.
Dzięki temu w dobie internetu na szczęście nie trzeba jechać w ciemno, ale wciąż wymaga to sporo odwagi, samozaparcia i bycia konsekwentnym.
Najłatwiej rzucić wszystko i wyjechać na koniec świata (nie, tym razem nie w Bieszczady), jeśli i tak nie mamy pracy, właśnie rzuciliśmy poprzednią albo skrycie o tym marzymy. Gdy nie powstrzymuje nas kredyt hipoteczny, rodzina domagająca się obecności w święta, obiecywany awans i przede wszystkim, gdy umiemy z łatwością adaptować się do nowych warunków i nie będziemy wylewać łez za chlebem z małej piekarni na rogu naszej ulicy albo popadać w absolutne załamanie z powodu rozłąki ze znajomymi. Gdy po prostu – nic nas tu nie trzyma.
Trzeba jednak pamiętać, że wtedy zwykła wiza turystyczna nie wystarczy i trzeba zdobyć odpowiednie pozwolenia o pracę.
Ale i taki tryb życia nie zawsze jest usłany różami, a czasem dobrze wygląda jedynie na zdjęciach. Na szczęście zdarza się też, że jest najlepszą życiową decyzją. Jak i czy w ogóle stanie się u was? Tego już za was nie sprawdzimy. Możemy jednak trzymać kciuki.