Poznaj słynne miejsca, które turyści uwielbiają, a miejscowi nie cierpią
Turysta przyjedzie, popatrzy, cyknie fotkę i odjedzie, a miejscowi muszą z tym żyć. Zobaczcie najsłynniejsze miejsca, które łączy jedno – ciągną do nich tłumy zwiedzających, a miejscowi najchętniej pozbyliby się ich ze swojej okolicy.
[Tekst pierwotnie pojawił się na naszych łamach w czerwcu 2017 roku]
Turyści nie zawsze zwracają uwagę na szczegóły – poznając lokalny folklor i zaliczając jedną atrakcję turystyczną za drugą mogą nie wiedzieć, że niektóre miejsca, którymi się zachwycają, przysparzają jednocześnie dużego bólu głowy miejscowym. Co to za miejsca? Takie zestawienie stworzył serwis „Daily Mail”, a po lekturze listy… z wieloma punktami jesteśmy w stanie się zgodzić.
Ołtarz Ojczyzny w Rzymie
Monumentalny pomnik króla Wiktora Emmanuela II, zwany przez Włochów po prostu „Vittoriano” miał być symbolem zjednoczenia Włoch. Monstrualna, widoczna z daleka sylwetka, która znajduje się po drodze ze ścisłego centrum miasta do Koloseum nie jest ulubionym budynkiem Rzymian, którzy prześmiewczo nazywają go „Wielkim Tortem” albo „Maszyną do Pisania”. Budynek kompletnie nie pasuje do otoczenia, m.in. starożytnych kolumn i ruin, a dodatkowo podczas jego budowy zniszczono dużą część zabudowań na wzgórzu Kapitol, zwłaszcza z okresu wczesnego średniowiecza. Choć w Rzymie są znacznie bardziej znane budynki, to turyści chętnie robią sobie przy nim zdjęcia. Sami Rzymianie nie są nim jednak zachwyceni.
Centrum Pompidou
Uwielbiany przez turystów i studentów budynek, w którym mieści się biblioteka i muzeum sztuki współczesnej od samego początku budził zastrzeżenia miejscowych. Głównie ze względu na awangardową architekturę z charakterystycznymi tunelami i wykończeniami przypominającymi rusztowania. Dla turysty obiekt zbudowany w 1977 roku to świetna okazja do zrobienia zdjęcia. Miejscowi narzekają jednak na to, że kompletnie nie pasuje do historycznego otoczenia, w którym znajduje się np. najstarszy zachowany dom w Paryżu, pochodzący z 1407 roku.
Oliwy do ognia dodaje fakt, że Francuzi tradycyjnie niezbyt przepadają za obcokrajowcami, a budynek zaprojektowali Włoch Renzo Piano i Anglik Richard Rogers. Ten drugi wspomina wściekłe reakcje miejscowych podczas budowy pomnika: jedna z kobiet, która rozpoznała go, zaczęła bić go po głowie parasolką.
Wieża Montparnasse w Paryżu
Według mieszkańców stolicy z tarasu widokowego na wieży rozpościera się najlepszy widok na Paryż. Czemu? „Bo to jedyne miejsce, z którego tej wieży nie widać” – dopowiadają zaraz złośliwie paryżanie. Ten 210-metrowy kolos przeorał na zawsze panoramę miasta i zdaniem miejscowych, oszpecił i zniszczył Montparnasse – wcześniej klimatyczną dzielnicę pełną małych restauracji, wąskich uliczek i stylowych kamienic. Z powodu jej budowy wielu zamieszkujących tę dzielnicę artystów zostało zmuszonych do przeprowadzki. Awantura o budowę wieżowca była tak duża, że w 1974 roku, czyli 2 lata po jego oddaniu, władze miasta zakazały budowania wysokich budynków w centrum Paryża, który został złagodzony dopiero niedawno. Jakby tego było mało, w 2005 r. stwierdzono, że wieża zawiera bardzo duże ilości azbestu, który może zagrażać zdrowiu kilku tys. pracujących tam ludzi. Prace nad jego usuwaniem trwały aż 7 lat i kosztowały 250 mln EUR, jednak po ich zakończeniu okazało się, że cały azbest nie został usunięty i pozostaje m.in. w otworach wentylacyjnych. Obecnie planuje się gruntowną modernizację obiektu, która całkowicie odmieni wieżę. Renowacja ma kosztować 300 mln EUR, choć trudno oczekiwać, że Paryżanie ją polubią.
Pałac Parlamentu w Bukareszcie
To prawdziwy kolos, który jest symbolem stolicy i główną atrakcją turystyczną stolicy Rumunii. Ma 84 metry wysokości, 1100 pomieszczeń i jest drugim największym na świecie budynkiem administracyjnym po Pentagonie. Dla turystów stanowi fajną ciekawostkę (choć z doświadczenia mogę napisać, że oprócz tarasu widokowego zwiedzanie tej budowli jest mocno przereklamowane). Dla miejscowych – to symbol czasów słusznie minionych i znienawidzonego dyktatora Nicolae Ceausescu, dla którego pałac miał być symbolem jego potęgi, a stał się dowodem szaleństwa.
Budowa pałacu rozpoczęła się w 1984 roku i choć miała potrwać tylko 2 lata, nie została zakończona do dzisiaj. Całkowite koszty budowy szacuje się dziś na prawie 13 mld PLN, a budowało ją według różnych szacunków – nawet do 100 tys. ludzi. Historycy uważają, że podczas pracy nad pałacem zginęły nawet 3 tys. ludzi. Dziś znajduje się tam szereg instytucji, bo nie ma pomysłu, co z nim zrobić. Z pewnością utrzymanie budynku generuje olbrzymie koszty – rachunki za prąd i ogrzewanie sięgają 25 mln PLN rocznie, czyli tyle, ile musi płacić średniej wielkości miasto zamieszkałe przez ok. 200 tys. ludzi.
Times Square w Nowym Jorku
Obowiązkowy punkt dla każdego turysty odwiedzającego Nowy Jork jest jednocześnie miejscem, którego nienawidzą wszyscy mieszkańcy Manhattanu i okolicznych dzielnic. Times Square symbolizuje bowiem wszystko, co jest złego w ich mieście: jest zdecydowanie za głośno, za dużo neonów i za jasno, ceny są kompletnie z kosmosu, wszystko jest sztuczne, a dookoła straszą podróbki. Najgorsze są jednak ogromne tłumy, które przewijają się tu przez całą dobę: co chwila ktoś zatrzymuje się, ogląda, robi zdjęcia. Miejscowi, w przeciwieństwie do turystów, starają się omijać to miejsce szerokim łukiem.
Pomnik Piotra Wielkiego w Moskwie
Pomnik został ukończony w 1997 roku z okazji 300. rocznicy powstania rosyjskiej marynarki wojennej i wśród miłośników brzydkich i kiczowatych monumentów uchodzi za pozycję kultową. We wszelkich rankingach najbrzydszych budynków i pomników świata pomnik ten plasuje się w ścisłej czołówce. Pomnik jest ogromny – waży ponad 1000 ton i ma 97 metrów wysokości (jest ósmym najwyższym pomnikiem na świecie). Właściwie trudno powiedzieć, co przedstawia pomnik – mamy statek, jakieś maszty, wizerunek Piotra. Dla turystów to okazja do zrobienia fotki, ale mieszkańcy Moskwy w ogóle nie rozumieją, czemu pomnik cara powstał akurat w stolicy. W końcu Piotr I to ten władca Rosji, który przeniósł stolicę z Moskwy do Petersburga. Mieszkańcom pomnik, mówiąc oględnie, nie podoba się.
Mount Rushmore
Jeden z symboli i najbardziej znanych atrakcji USA (rocznie odwiedza to miejsce ponad 2 mln turystów) znajduje się w górach Black Hills w stanie Południowa Dakota. Turyści masowo zjeżdżają, by z bliska oglądać głowy amerykańskich prezydentów wykute w skale, jednak budowie pomnika towarzyszą duże kontrowersje. Są one związane z Indianami z plemienia Lakota, do których pierwotnie należała ta góra (uznawana za świętą) i okoliczne tereny. W wyniku traktatu w Fort Laramie w 1868 r. na tych ziemiach utworzono bowiem Wielki Rezerwat Dakotów, jednak z powodu gorączki złota nielegalnie zaczęły się tu osiedlać tłumy ludzi, co było pogwałceniem prawa. Ostatecznie plemiona indiańskie pod przewodnictwem Siedzącego Byka i Szalonego Konia wypowiedziały wojnę białym intruzom i Stanom Zjednoczonym, jednak od początku byli na straconej pozycji. Walki trwały 5 lat, a w nowym traktacie Indianie zgodzili się oddać pas ziemi Amerykanom. Do dziś jednak utrzymują, że było to nielegalne, bo to USA złamało warunki wcześniejszego rozejmu.
Wieża telewizyjna Żiżkov w Pradze
W tym przypadku powielono scenariusz z innych przepięknych miast i w rzędy pięknych kamieniczek z czerwonymi dachówkami wbito ogromnego, futurystycznego kolosa, który nijak nie komponuje się z otoczeniem. I znów musimy powtórzyć tu jak mantrę – z punktu widzenia turysty zaletą jest panoramiczny widok na Pragę z wieży oraz… raczkujące po niej olbrzymie niemowlaki. Jest to instalacja artystyczna, którą wykonał David Cerny. Mieszkańcy z pewnością nie podzielają tych pochwał. Odkąd wieża powstała (była budowana w latach 1986-1992) krytykowany był jej futurystyczny wygląd, a także lokalizacja. Wieżę zbudowano bowiem na ziemi cmentarza żydowskiego, leżące tu macewy spychając na zmniejszoną nekropolię, tuż obok. Z kolei mieszkańcy samego Żiżkova obawiali się również szkodliwego wpływu fal elektromagetycznych. Krążyły też (ostatecznie niepotwierdzone) plotki, że na wieży zostaną zamontowane urządzenia zakłócające odbiór stacji radiowych, takich jak Radio Wolna Europa.
Pałac Kultury i Nauki
„Dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego” przez lata budził skrajne emocje. Po 1989 roku nie brakowało głosów, że pałac jako symbol czasów słusznie minionych należy zburzyć, przeważyły jednak m.in. argumenty o zbyt dużych kosztach takiej operacji. Sami mieszkańcy Warszawy z pewnością nie pokochali pałacu, ale z biegiem lat chyba przyzwyczaili się do niego i dziś nikt już nie mówi o wysadzeniu go w powietrze. Tymczasem dla turystów, zwłaszcza zagranicznych pałac to wciąż duża atrakcja. Szczególnie wjazd na taras widokowy. Ostatecznie to bardzo nietypowa budowla – najbliższe budynki w takim stylu to słynne Siedem Sióstr Stalina w Moskwie