Paraliż i kilometrowe kolejki na polskich lotniskach? Winne nowe przepisy
Negatywne zmiany dla lotnisk ma przynieść reforma administracji skarbowej, w ramach której od 1 stycznia wszystkie urzędy zastąpi jedna instytucja – Krajowa Administracja Skarbowa. Jeden z zapisów nowej ustawy przewiduje, że kontrola bezpieczeństwa na lotniskach będzie włączona do kompetencji nowej służby celno-skarbowej. To rewolucja, bo do tej pory odpowiadają za to firmy zarządzające portami lotniczymi. Na wszystkich polskich lotniskach za kontrolę odpowiada 1,8 tys. pracowników.
A czasu na wprowadzenie zmian jest bardzo mało, bo tylko 2 miesiące.
– To jakiś absurd. Nikt o niczym nas nie poinformował, nie było konsultacji. Chodzi o blisko jedną trzecią wszystkich pracowników zatrudnionych na naszym lotnisku. To nasi najważniejsi pracownicy, to oni mają jako pierwsi kontakt z pasażerem i od ich pracy zależy, jak pasażer ocenia lotnisko – mówi Tomasz Kloskowski, prezes lotniska w Gdańsku.
– To prosta droga do ograniczenia przepustowości polskich lotnisk. W ciągu kilku miesięcy szkolonych przez lata pracowników mają zastąpić zupełnie nowi ludzie – mówi Dariusz Kuś, szef portu we Wrocławiu.
W Krakowie dodają, że w efekcie wprowadzenia nowego prawa, będą musieli zwolnić ok. 170 osób, czyli 3/4 wszystkich pracowników Służby Ochrony Lotniska.
– W okresie przejściowym istnieje ryzyko zwiększenia czasu oczekiwania pasażerów do punktu kontroli bezpieczeństwa – mówi Monika Pabisek, rzecznik lotniska w Krakowie.
Skąd ta zaskakująca zmiana przepisów? W „Wyborczej” czytamy, że nowa ustawa o KAS zmniejszy liczbę celników z 14 do 8 tys. ludzi. W tej sytuacji oddanie celnikom prawie 2 tys. miejsc pracy uspokoi protestujące w tej sprawie związki zawodowe.
Nowa ustawa będzie głosowana w Senacie pod koniec przyszłego tygodnia.