Fly4free.pl

Polski turysta zmienił swoje nawyki nie do poznania. „Klient przychodzi i chce lecieć za kilka dni”

Foto: Iakov Filimonov / Shutterstock

– W związku z obawami o czwartą falę i zmianę restrykcji w krajach docelowych, klienci decydują się na wyjazdy z jeszcze mniejszym wyprzedzeniem – najchętniej nie dłuższym niż kilka dni. Touroperator jest w niekomfortowej sytuacji, bo niemal do ostatniej chwili nie wie, w jakiej części uda mu się wypełnić samolot i czy już powinien obniżać cenę, czy jeszcze może zaczekać – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Piotr Henicz, wiceprezes biura Itaka. Jego słowa potwierdza w rozmowie z Fly4free.pl prezes LOT, Rafał Milczarski. Czy to zmiana, która zostanie już z nami na stałe?

Za nami drugi szalony pandemiczny sezon urlopowy, który wywrócił na głowie wszystkie nasze podróżnicze nawyki i przyzwyczajenia. Wiele, zwłaszcza egzotycznych kierunków, było dla nas zamkniętych, inne odstraszały zbyt dużą skalą restrykcji i wymogów do spełnienia. Największym problemem była jednak niepewność, związana z nagłymi zmianami obostrzeń w poszczególnych krajach. Weźmy choćby ukochaną przez Polaków Chorwację – w połowie czerwca ogłosiła, że wszyscy podróżni z naszego kraju mogą tam wjeżdżać bez żadnych restrykcji, a po kilkunastu dniach stwierdziła, że niezaszczepieni muszą jednak mieć ze sobą negatywny wynik testu. Mimo to… był to zaskakująco dobry sezon turystyczny, który jednak bardzo różnił się od tych sprzed pandemii.

– W lipcu i sierpniu nastąpiła totalna kumulacja. Po wycieczki ruszyli wszyscy, którzy wcześniej wyczekiwali, czasem nawet od zeszłego roku, bo się obawiali zmiany sytuacji lub blokowały ich przepisy, a także ci, którzy wcześniej planowali urlopy na wrzesień i październik, ale usłyszeli coraz częściej powtarzane opinie, że za chwilę przyjdzie czwarta fala covidu. Do tego wszyscy chcieli jechać już za dwa tygodnie, kupowali w ostatniej chwili. Na szczęście nie oczekiwali cen lastowych, byli przygotowani na ceny bieżące, bo widzieli, że w biurach podróży stoją kolejki i trudno się dodzwonić. Sprzedawaliśmy więc imprezy za dobre, normalne ceny z zachowaniem marży – mówi w rozmowie z „Rz” Henicz.

Jak dodaje, sytuacja jeszcze mocniej zintensyfikowała się we wrześniu.

– Skończyły się wakacje, przyszedł wrzesień, na który mamy wcale nie dużo mniej miejsc niż w miesiącach wakacyjnych i teraz problem polega na tym, że w związku z obawami o czwartą falę i zmianę restrykcji w krajach docelowych, klienci decydują się na wyjazd z jeszcze mniejszym wyprzedzeniem – najchętniej nie dłuższym niż kilka dni. Touroperator jest w niekomfortowej sytuacji, bo niemal do ostatniej chwili nie wie, w jakiej części uda mu się wypełnić samolot i czy już powinien obniżać cenę, czy jeszcze może zaczekać – mówi wiceprezes Itaki.

I dodaje, że w obecnej sytuacji dla biur podróży problemem nie jest brak klientów, ale to, że jakiś kierunek nagle zaostrzy rygory wjazdowe.

– Takiego psikusa zrobiła nam Albania – wcześniej bardzo liberalny kierunek ogłosił, że od 6 września będzie wymagać szczepień zamiennie z testami. To wszystko powoduje, że każdy dzień, w którym uda się wypuścić samoloty bez takich wiadomości zaliczamy do udanych – mówi Henicz.

Jeśli chodzi o kierunki, to nie ma wielkich zaskoczeń: w przypadku Itaki na czele jest Grecja, tuż za nią Turcja, trzecie miejsce zajmuje Hiszpania i Wyspy Kanaryjskie, czwarty jest Egipt, a piąta Albania.

Czy możemy więc mówić o stałym odbiciu w stosunku do 2019 roku, czyli okresu przed pandemią? Absolutnie nie – jeśli chodzi o obroty, to w przypadku Itaki wyniosły one 60 procent tego, co przed dwoma laty, liczba klientów jest zaś niższa o połowę w stosunku do 2019 roku.

– Ktoś spoza branży turystycznej, kto patrzy z zewnątrz i widzi ludzi na lotniskach i w samolotach, może wyciągnąć mylny wniosek. Niedawno prowadziliśmy przed sądem negocjacje z galeriami handlowymi na temat obniżenia czynszów i właśnie usłyszeliśmy od ich prawników, że jak my w ogóle możemy występować o niższe czynsze, skoro w lipcu i sierpniu nie można się było do nas dodzwonić, a w naszych salonach stały kolejki. Widać, że nie rozumieją, że nawet najlepsze dwa miesiące nie decydują o naszym wyniku w całym roku – mówi Henicz.

Widzimy więc wyraźnie, że w świetle niepewności klienci rzucili się na oferty nawet nie tyle „last minute”, co „last second”. I to nawet mimo tego, że ceny takich wyjazdów nie są niskie.

Taki trend rezerwowania biletów na ostatnią chwilę widzi też LOT. Jak pisaliśmy na naszych łamach, narodowy przewoźnik zwróci się jesienią o drugą transzę pomocy publicznej, bo ożywienie w branży lotniczej, na które liczył narodowy przewoźnik, było słabsze od przewidywań. Widać to też po wynikach – mimo względnego sukcesu akcji #LOTnaWakacje przewoźnik w okresie od stycznia do końca sierpnia przewiózł ledwie ok. 2 mln pasażerów. Swoją „cegiełkę” dorzucili też jednak pasażerowie, rezerwujący bilety na ostatnią chwilę.

Dreamliner PLL LOT
Foto: PLL LOT

– W obecnych czasach trudno jest cokolwiek przewidywać, bo bilety na dany rejs ładujemy do systemu na 365 dni przed planowanym wylotem. Zwykle wtedy zaczynają się pierwsze zakupy, a krzywa rezerwacji ma kształt linii idącej stopniowo do góry. W dzisiejszych czasach jest to cały czas płaska linia, która na 30 dni przed wylotem zaczyna wyglądać stromo, ale nie dochodzi do takich poziomów, do jakich dochodziła przed pandemią. To zaś przekłada się na znacznie niższe obłożenie foteli w samolotach. Możemy więc przewidywać na 30-40 dni do przodu, a ze szczątkowych danych bardzo trudno planować naszą ofertę lotów – mówi w rozmowie z Fly4free.pl Rafał Milczarski, prezes LOT.

Czy Milczarski widzi jednak szansę na odbudowę popytu? Prezes LOT przyznaje, że bardzo dużym wyzwaniem dla przewoźnika są obecne zakazy lotów obowiązujące w Azji. Ma jednak nadzieję na ożywienie związane z otwarciem się USA dla zaszczepionych podróżnych.

– Mam nadzieję, że w tym roku przewieziemy podobną liczbę pasażerów, co w zeszłym, czyli nieco ponad 3,1 mln ludzi. W zeszłym roku mieliśmy bardzo dobry I kwartał i beznadziejne trzy kolejne kwartały. W tym roku wiele zależy od tego, jaki będzie ostatni kwartał i ruch przedświąteczny. Mam nadzieję, że dzięki otwarciu USA będzie to ruch istotny, a grudzień będzie lepszy niż październik i listopad, gdzie na pewno nic nie zarobimy – mówi prezes LOT.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »