Polski turysta trafił do więzienia w Dubaju za sikanie w miejscu publicznym
Do zdarzenia doszło pod koniec stycznia, a aresztowanym był Miłosz, grafik komputerowy z Krakowa. Wybrał się do Dubaju na krótki, 6-dniowy urlop, by uczcić swoje 30-ste urodziny. O jego problemach czytamy w arabskim serwisie Gulf News.
Pewnego wieczora jechał taksówką ze swojego hotelu na kolację. Niestety, samochód wlókł się w korkach i mimo ledwie kilkunastu kilometrów odległości, podróż trwała już dwie godziny – czytamy w „Gulf News”. Turysta tłumaczył, że z powodu stanu zdrowia przyjmuje diuretyki, czyli leki moczopędne.
– Spędziliśmy już ponad dwie godziny w samochodzie, a z powodu leków czułem się coraz gorzej – przyznaje turysta.
Polak miał kilkukrotnie prosić taksówkarza, by się zatrzymał, jednak ten nie reagował.
– Nie wiedziałem, z jakimi konsekwencjami będzie się wiązało moje zachowanie. Ale w tamtym momencie było mi już wszystko jedno – relacjonuje Polak, który praktycznie wyskoczył ze stojącej taksówki na moście Ali Maktoum i załatwił się na poboczu.
Niestety dla niego, incydent nagrał i zgłosił na policję inny kierowca. Policja szybko skontaktowała się z taksówkarzem (mężczyzna podał im jego numer rejestracyjny) i kazała jechać na najbliższy posterunek w Muraqqabat.
Na komisariacie P. spędził ponad 3 godziny, jednak konsekwencje jego zachowania były znacznie poważniejsze. Mężczyzna musiał zapłacić mandat w wysokości 1000 dirhamów (nieco ponad 1000 zł), ale co gorsza – otrzymał wyrok 10 dni więzienia.
– Jednak gdyby nie kilku miejscowych ludzi, którzy mi pomogli, mógłbym zostać w Dubaju przez wiele miesięcy – tłumaczy.