„Polska to piekło. Myślałem, że Polacy z radością przywitają konkurencję”. Szef RegioJet o powodach wyjścia z naszego kraju
RegioJet zamyka trasy krajowe w Polsce
W czwartek RegioJet ogłosił, że 3 maja kończy obsługę tras krajowych w Polsce. Skąd ta decyzja? W długim oświadczeniu Czesi wskazują na zorganizowaną kampanię utrudniania życia przez PKP Intercity, media i nie tylko. Wygląda jednak na to, że RegioJet do końca liczył na to, że będzie w stanie dalej rozwijać się w naszym kraju. Świadczy o tym świeży wywiad szefa RegioJet Radima Jancury dla czeskich mediów – nie szczędzi on tu gorzkich słów, ale jednocześnie wskazuje na to, że wyjście z Polski byłoby dla przewoźnika dużym ciosem.
Costa Brava od 2349 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa Brava od 1357 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Słoneczny Brzeg od 2275 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Radom)
„Polsko je peklo”, ale chcemy tu zostać
W opublikowanym we wtorek wywiadzie dla serwisu Euro.cz Jancura nie gryzie się w język.
– Polska to piekło. Wszyscy, którzy weszli do Polski ostrzegali mnie przed tym, ale myślałem, że Polacy z radością powitają konkurencję. Obecnie bowiem kontrolowane przez państwo PKP Intercity ma monopol na dalekie podróże kolejowe, przez co bilety są bardzo drogie. Ale zaskoczyło mnie, że skala ataku PKP na nas była znacznie większa niż w Czechach 15 lat. Dlatego złożyliśmy skargę do urzędu antymonopolowego – mówi Jancura.
Szef RegioJeta wskazuje też m.in. na brak wsparcia ze strony mediów publicznych.
– W Czechach mamy telewizję publiczną, która jest niezależna, więc dostarcza obiektywne informacje, gdy na przykład uruchamiamy nową trasę. Z drugiej strony Telewizja Polska nigdy nie przychodziła na nasze konferencje prasowe i inne wydarzenia. A gdy spytałem ich o powody, powiedzieli, że jako państwowa telewizja ich głównym zadaniem jest wspieranie państwowego przewoźnika. Polskie władze, które też wspierają PKP, działają w podobny sposób. Musimy więc cały czas wyjaśniać że też jesteśmy polskim przewoźnikiem – mamy pracowników z Polski, płacimy tu podatki, jesteśmy po prostu polską firmą – mówi Jancura.
Mimo wszystko Jancura jeszcze kilka dni temu podkreślał, że RegioJet chce zostać w Polsce.
– Musimy, wyjście z Polski to byłaby dla nas duża strata (…) Zdecydowanie skupiamy się na intensywnej konkurencji w Polsce – mówi Jancura.
Na co skarży się RegioJet?
W oświadczeniu czeskiego przewoźnika czytamy o kolejnych powodach wyjścia z naszego kraju. RegioJet też bije się trochę w piersi, przypominając o własnych brakach kadrowych, które doprowadziły do anulowania kilkuset połączeń na przełomie roku. Jednocześnie wskazuje na działania PKP Intercity i negatywną kampanię medialną, wymierzoną w RegioJet.
„W dalszej rywalizacji konkurencyjnej mierzyliśmy się z szeregiem działań, które naszym zdaniem naruszają zasady uczciwej konkurencji. Dominujący, a de facto monopolistyczny podmiot ponosi odpowiedzialność za sprawiedliwe funkcjonowanie rynku i nie może utrudniać wejścia nowych uczestników. Na zdrowym rynku powinno działać co najmniej trzech konkurentów o zbliżonym udziale rynkowym” – czytamy w komunikacie.
PKP Intercity za pośrednictwem swojej spółki matki PKP SA, miała też doprowadzić do zakończenia kampanii marketingowej RegioJet na dworcach, a także nie pozwolić Czechom na uruchomienie punktów sprzedaży na dworcach.
„Utrudniło to korzystanie z naszych usług szczególnie grupom wrażliwym, takim jak seniorzy, dzieci czy osoby z niepełnosprawnościami, które stanowią bardzo ważną grupę pasażerów transportu publicznego” – czytamy.
Na liście RegioJeta znalazło się też upublicznienie przez prezesa PKP Intercity prywatnej korespondencji z szefem RegioJeta, a następnie złożenie przez szefa PKP IC zawiadomienia do służb kontrwywiadu i prokuratury.
„Działania te doprowadziły do kolejnej negatywnej kampanii przeciwko RegioJet” – głosi komunikat.
Czesi wskazują też na faworyzowanie PKP Intercity przez PKP PLK, blokowanie sprzedaży zajezdni na warszawskiej Pradze, a także stosowanie nacisku ekonomicznego.
Konkurencja czyni cuda. Ceny biletów spadły… aż za bardzo
Według RegioJeta, pojawienie się przewoźnika na trasach krajowych doprowadziło do obniżenia cen biletów nawet o 70 procent w stosunku do poziomu sprzed wejścia Czechów na polski rynek.
„Prawo konkurencji uznaje taką politykę cenową za nielegalne działanie drapieżne, mające na celu wyeliminowanie nowego uczestnika rynku. Nowy uczestnik rynku ma prawo tymczasowo oferować ceny poniżej kosztów, aby się wypromować i ugruntować swoją pozycję. Podmiot dominujący takiego prawa nie ma – wręcz przeciwnie, jest mu to wyraźnie zabronione. RegioJet wszedł na rynek z obietnicą cen na poziomie około połowy ówczesnych cen biletów EIP i EIC i utrzymuje ten poziom do dziś” – głosi komunikat.
Czy RegioJet wróci do Polski?
Przewoźnik informuje, że w dalszym ciągu jest gotowy zainwestować w rozwój na polskim rynku.
„Polska planuje otwarcie rynku także w segmencie transportu dotowanego. Nadal wierzymy, że powstanie transparentny harmonogram przetargów, w których kilku przewoźników będzie konkurować, oferując najniższe dopłaty i najwyższą jakość. Taki trend widoczny jest w Czechach i Niemczech, gdzie dzięki oszczędnościom możliwe jest zapewnienie regularnych połączeń co 30 lub 60 minut nawet z mniejszych miast. Ponieważ na rynku europejskim – poza wyjątkami – nie ma dostępnego starszego taboru, przewoźnicy powinni mieć co najmniej trzy lata na zakup nowoczesnych, najlepiej niskopodłogowych jednostek. Organizatorzy transportu mogą dzięki uczciwej konkurencji zaoszczędzić miliardy i jednocześnie znacząco podnieść jakość transportu dalekobieżnego i regionalnego” – czytamy.
👉 Radim Jancura w wywiadzie dla Euro.cz (opublikowanym we wtorek) oskarża państwowe PKP o monopol i „skalę ataku” większą niż w Czechach; RegioJet złożył skargę do urzędu antymonopolowego.
👉 Przewoźnik wskazuje na utrudnianie działalności: blokowanie marketingu i punktów sprzedaży na dworcach przez PKP SA, faworyzowanie PKP Intercity przez PKP PLK oraz kolejną falę negatywnej kampanii medialnej.
👉 RegioJet podaje, że wejście na rynek obniżyło ceny biletów nawet o 70%; twierdzi, że PKP Intercity stosowało „drapieżne” ceny, a sam RegioJet utrzymuje stawki ok. połowy dawnych cen EIP/EIC i deklaruje gotowość do powrotu przy uczciwych przetargach (horyzont przygotowań taboru: min. 3 lata).