Policja zabarwiła na czarno piękną Błękitną Lagunę, by turyści przestali tam przyjeżdżać!
Trudne czasy wymagają drastycznych działań – gdy mimo apeli o pozostanie w domach, tłumy turystów przyjeżdżało nad piękne jeziorko Harpur Hill, by robić sobie zdjęcia, policjanci z hrabstwa Derbyshire zdecydowali się na desperacki krok – zafarbowali pięknie wyglądającą wodę w miejscowym jeziorze. Choć może się okazać, że ich wysiłki zdadzą się na nic, bo odkąd o tym jeziorze zrobiło się głośno, więcej ludzi będzie chciało je zobaczyć.
Niektórym trudno jest słuchać apeli o pozostanie w domach w związku z koronawirusem, zwłaszcza gdy robi się trochę cieplej, a zza chmur wychodzi słońce. Na nic zdają się apele władz czy policji i problem ten ma miejsce w wielu krajach. Także m.in. w Wielkiej Brytanii, gdzie na nietypowy pomysł odstraszenia turystów wpadli policji z hrabstwa Derbyshire. Mieli oni kłopot z tym, by powstrzymać turystów od wizyt przy uroczym jeziorku w Harpur Hill, zwanym „Błękitną Laguną”, gdzie w miejscu dawnego kamieniołomu pojawiła się piękna turkusowa woda.
A ponieważ nie pomagały grzywny i pouczenia, policjanci postanowili wpuścić do wody czarny barwnik, czym nieco… oszpecili to miejsce.
„Otrzymaliśmy zgłoszenie, że ludzie zbierają się przy „Błękitnej Lagunie” w Harpur Hill. Bez wątpienia ma to związek z malowniczą lokalizacją i piękną pogodą. Miejsce jest jednak niebezpieczne, a ponadto tego typu zgromadzenia są sprzeczne z zaleceniami rządu. Odwiedziliśmy więc to miejsce i użyliśmy barwnika, aby woda wyglądała mniej atrakcyjne” – pisze policja z Buxton na swoim profilu na Facebooku.
Dodajmy, że nie jest to pierwszy raz, gdy policja barwi na czarno wodę jeziora. Jest to bowiem jeden z odstraszaczy przed kąpielami w tym miejscu. Bo choć przy lagunie w Harpur Hill widnieje mnóstwo znaków informujących o zakazie kąpieli, często zdarza się, że są one ignorowane. Tymczasem przepięknie wyglądająca woda w rzeczywistości ma w składzie mnóstwo toksycznych chemikaliów, więc kontakt z nią może się skończyć w najlepszym razie podrażnioną skórą.
Czy ten pomysł okaże się skuteczny, by powstrzymać podróżników i „instagramerów” przed podróżami w to miejsce? Wszystko na to wskazuje, choć nie brakuje też głosów, że z powodu ogromnego zainteresowania mediów, paradoksalnie zwiększy się jeszcze bardziej grono osób, które będzie chciało zobaczyć Błękitną Lagunę w Derbyshire na własne oczy.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?