Po latach czekania Ryanair otworzył stąd 3 nowe trasy. Efekt? „Samoloty wypełnione do ostatniego miejsca”
Nareszcie! Można by zakrzyknąć, obserwując rozwój łódzkiego lotniska w ostatnich miesiącach. Po kilku latach stagnacji linie lotnicze w końcu przypomniały sobie o lotnisku w Łodzi. Na początku listopada Ryanair, czyli jedyny regularny przewoźnik latający na tym lotnisku, uruchomił 3 nowe trasy: do Alicante, Brukseli i Mediolanu. Jak sprzedają się bilety? Jeśli wierzyć władzom lotniska, jak świeże bułeczki.
Słoneczny Brzeg od 2155 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Rodos od 2141 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Majorka od 2639 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
– Zainteresowanie jest bardzo duże. Wszystkie samoloty latają wypełnione. Wcześniej w rozkładzie mieliśmy loty do Londynu Stansted i Dublina. Są to kierunki pracownicze, emigracyjne. Widzimy, że wprowadzenie do oferty turystycznych miejsc, do których można polecieć choćby na weekend, było wyczekiwane – mówi w rozmowie z łódzką „Wyborcza” Wioletta Gnacikowska, rzeczniczka lotniska w Łodzi.
Nie jest to zresztą koniec nowych tras w tym roku, bo już w grudniu na łódzkie lotnisko wróci Wizz Air, który uruchomi loty na lotnisko Londyn-Luton.
Władze lotniska zakładają zresztą bardzo duże odbicie pod względem liczby obsłużonych pasażerów. W tym roku lotnisko ma przyjąć ok. 158 tysięcy osób, ale już w przyszłym aż 335 tysięcy podróżnych, z czego 290 tysięcy w ruchu regularnym.
– Ten rok jest dla nas znacznie lepszy od przewidywań, zwłaszcza jeśli chodzi o wakacje i ruch czarterowy, który bardzo pomógł naszemu lotnisku, ale też innym portom lotniczym w Polsce. Wygląda na to, że będziemy się szybko rozwijać – z naszych prognoz wynika, że przyszły rok będzie najlepszy od 10 lat pod względem liczby obsłużonych pasażerów – mówiła w rozmowie z Fly4free.pl prezes lotniska Anna Midera.