Pasażerowie Ryanaira zostali uwięzieni w nagrzanym samolocie. „Ludzie mdleli i wymiotowali”
Najpierw duszny autobus, później nagrzana kabina
Koszmarny lot Ryanaira odbył się w poniedziałek z lotniska na Malcie. Problemy rozpoczęły się jeszcze przed wejściem na pokład, gdy pasażerowie zostali zamknięci na pół godziny w lotniskowym autobusie – bez dostępu do świeżego powietrza i klimatyzacji.
Po wejściu do samolotu sytuacja, zamiast ulec poprawie, jeszcze się pogorszyła. Z powodu usterki technicznej maszyna nie mogła bowiem wystartować ani nawet włączyć silników – co przełożyło się na brak klimatyzacji. Podróżni musieli więc spędzić kolejną godzinę w coraz bardziej nagrzewającej się kabinie.
Złote Piaski od 2205 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Costa Blanca od 2067 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Madera od 2946 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Wymioty, ataki paniki i omdlenia
Temperatura szybko stała się trudna do zniesienia. Część pasażerów zaczęła zdejmować kolejne warstwy ubrań, próbując w ten sposób choć trochę się ochłodzić. Z czasem pojawiły się jednak znacznie poważniejsze problemy – nudności, ataki paniki, wymioty i omdlenia.
– Miałam wrażenie, jakbym znalazła się wewnątrz airfryera – opowiada w rozmowie z New York Post jedna z pasażerek. – Chciało mi się wymiotować, ale ponieważ mam fobię na punkcie wymiotów, dostałam ataku paniki – dodaje.
Mimo ekstremalnych warunków pasażerowie nie mogli liczyć na pomoc załogi. W trakcie godzinnego oczekiwania na włączenie klimatyzacji personel pokładowy nie zdecydował się rozdać pasażerom nawet kubeczka wody.
Ryanair tłumaczy: samolot miał drobną usterkę
Ryanair potwierdził, że przed wylotem pojawił się „drobny problem techniczny”. Samolot został sprawdzony przez inżynierów, a po zakończeniu kontroli dopuszczono go do lotu. Przewoźnik poinformował również, że opóźnienie dodatkowo się wydłużyło z powodu złego samopoczucia jednego z pasażerów.
Ostatecznie rejs z Malty do Birmingham wystartował blisko 90 minut później niż planowano.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?