Pasażerowie Ryanaira spędzili 9 godzin w samolocie! Z Hiszpanii polecieli do Irlandii i… z powrotem do Hiszpanii
Pogoda paraliżowała w weekend loty w Europie
Burze i wichury skutecznie paraliżowały w weekend ruch lotniczy. Na Fly4free.pl pisaliśmy o odwołanych 14 lotach z Polski, licznych przekierowaniach i dużych opóźnieniach, które miały miejsce m.in. na lotniskach w Wielkiej Brytanii czy Holandii. Największe problemy mieli jednak pasażerowie Ryanaira, którzy w sobotę chcieli lecieć z Alicante do Newquay w Kornwalii. Niestety, ich lot wiązał się z gigantycznymi trudnościami.
Teneryfa od 2739 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Zarzis od 1991 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Costa del Sol od 2070 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Łódź)
Wylecieli z Alicante i 9 godzin później tam wrócili
Jak czytamy w serwisie Paddle Your Own Kanoo, samolot wystartował w sobotę o godz. 18.36 i miał dolecieć do celu po 2 godzinach. Niestety, burza Austen sprawiła, że nie mogli tam wylądować i po zrobieniu dwóch kółek nad lotniskiem samolot odleciał dalej. Ostatecznie maszyna wylądowała o godz. 20.52 lokalnego czasu w Dublinie. Co też nie było dobrym rozwiązaniem, bo linia nie byłaby im w stanie zorganizować jakiegokolwiek transportu alternatywnego do miejsca docelowego..
Pasażerowie pozostali więc na pokładzie, a w międzyczasie pojawił się nowy plan. O godz. 22.34 samolot wyleciał z Dublina do Bristolu (lądowanie w Newquay nie było już możliwe), skąd pasażerowie przesiedliby się w autobusy i po 2,5 godzinach dotarli do miejsca docelowego.
Niestety, ponownie okazało się, że pogoda nie pozwoliła na lądowanie. Samolot przez chwilę krążył nad Kanałem Angielskim, po czym… zawrócił z powrotem do Alicante, gdzie wylądował o 2.16 w nocy.
Skąd taka decyzja? Ryanair wybrał mniejsze zło
Choć pasażerowie z pewnością byli wściekli, a decyzja może wyglądać pozornie na niezrozumiałą, to z punktu widzenia Ryanaira był to najlepszy możliwy wybór. Samolot wykonujący ten rejs był bowiem zbazowany w Alicante, więc ewentualne zostawienie go w Bristolu czy innym brytyjskim lotnisku na noc oznaczałoby poważne komplikacji dla siatki połączeń przewoźnika z hiszpańskiego lotniska następnego dnia. I choć dla Ryanaira oznaczało to wysokie koszty – linia musiała zapewnić pasażerom hotel i przebukować ich bilety, to i tak potencjalnie byłyby one znacznie wyższe.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?