Od 5 tys. zł za bilet – pasażerowie wściekli na drogie loty ratunkowe do Polski. LOT tłumaczy: „Nie zarabiamy na tym”
LOT sprowadza Polaków do kraju, ale nie za darmo
Konflikt na Bliskim Wschodzie sprawia, że tysiące turystów ma problemy z powrotem do kraju. Nie tylko w regionie, ale też choćby z Azji, bo przewoźnicy zawiesili swoje loty przesiadkowe do głównych hubów w regionie. Aby to im ułatwić, LOT zorganizował specjalne loty, które umożliwią powrót do kraju z trudno dostępnych miejsc. Samoloty LOT przylatują więc po turystów m.in. na Malediwy, Sri Lankę i do Tajlandii, choć podróżni narzekają na bardzo wysokie ceny tych połączeń. Za bilet na lot z Malediwów czy Bangkoku trzeba zapłacić od 5-5,5 tysiąca złotych w jedną stronę. Turyści wściekają się na ceny, choć większość z nich płaci. Tym bardziej, że wielu przewoźników w pierwszych dniach po wybuchu konfliktu stosowała jeszcze bardziej drakońskie stawki za bilety, wykorzystując zwiększony popyt.
Kreta Zachodnia od 2443 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Algarve od 2600 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Rodos od 2643 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Z czego wynikają te ceny? „To kwestia wysokich kosztów”
Dlaczego pasażerowie muszą tyle płacić? LOT tłumaczy, że połączenia te nie są w żaden sposób dotowane przez rząd, a całkowity koszt ich organizacji to nawet 1,5 mln zł za jeden lot. Do tego dochodzą wyższe koszty operacyjne związane z koniecznością latania wydłużoną trasą, ale też wyższymi kosztami paliwa. Przykład? Cena paliwa lotniczego na Malediwach w ostatnich dniach skoczyła z 900 do 1200 dolarów za tonę, a samolot leci de facto pusty w jedną stronę.
– Robimy to na własne ryzyko i nie zarabiamy na tym. Pasażerowie po prostu pokrywają koszty – słyszymy w LOT.
Wysokie ceny odstraszają? Bilety nadal dostępne
Jednocześnie jednak popyt na loty powrotne do Polski najwyraźniej nie jest gigantyczny. Tym bardziej, że jak się okazuje, wciąż są wolne miejsca na loty repatriacyjne. Na przykład na połączenie z Bangkoku do Warszawy, które będzie realizowane 14 marca, a więc w piątek.
👉 Bilety w jedną stronę kosztują ok. 5–5,5 tys. zł z Malediwów lub Bangkoku; pasażerowie krytykują ceny, ale większość je płaci.
👉 LOT podaje, że loty nie są dotowane przez rząd, a organizacja jednego rejsu może kosztować do 1,5 mln zł; wpływają na to m.in. dłuższa trasa i droższe paliwo (na Malediwach 900→1200 USD/tona).
👉 Mimo wysokich cen na loty repatriacyjne nadal są wolne miejsca; przykładowy rejs Bangkok–Warszawa zaplanowano na 14 marca (piątek).
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?