Skandynawia, Irlandia i Polska zamiast Grecji i Włoch. Ekstremalne upały zmienią nasze wakacyjne nawyki
Na razie to jeszcze nie jest jakiś bardzo mocny trend, bo wszystkie kraje południa Europy zgodnie pokazują statystyki, z których wynika, że turyści wrócili ze zdwojoną siłą, a efektem są rekordowa liczba podróżnych i rekordowe przychody. Ale z drugiej strony widzimy też coraz mocniej efekty ocieplenia klimatu, których efektem jest najbardziej gorący lipiec w historii. A urlop we Włoszech, Hiszpanii czy Grecji z temperaturą przekraczającą niekiedy 45 stopni przestaje być przyjemnością, a staje się raczej udręką. Czy to oznacza, że turyści zaczną szukać miejsc na urlop bardziej na północy Europy? To już się dzieje, a wskazuje na to choćby agencja Reuters.
Słoneczny Brzeg od 1591 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Modlin)
Fuerteventura od 2989 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Kreta Zachodnia od 1897 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
W jej analizie czytamy, że fala upałów wpływa na zmianę trendów, jeśli chodzi o sposób, w jaki wyjeżdżamy na urlopy. Coraz częściej wybieramy się bowiem na urlopy wiosną lub jesienią (nie tylko ze względów pogodowych, ale też z uwagi na niższe ceny), ale też nieco zmienia się mapa kierunków, których szukamy jako turyści. Powołuje się tu na dane ETC, czyli Europejskiej Komisji ds. Podróży, która regularnie bada nastroje wśród turystów. Wynika z nich, że liczba Europejczyków rozważających wakacyjne wyjazd do krajów basenu Morza Śródziemnego w okresie od czerwca do listopada spadła o ok. 10 procent w skali roku. Jednocześnie aż 7,6 procenta ankietowanych odpowiada, że ich największą obawą przed podróżowanem właśnie tam są susza i ekstremalne upały.
– Naszym zdaniem nieprzewidywalne zjawiska pogodowe będą miały w przyszłości coraz większy wpływ na to, dokąd w Europie będziemy podróżować. Nasze ostatnie dane pokazują lekki spadek liczby ludzi, którzy rezerwują wakacje w sierpniu w południowej Europie. Zamiast tego coraz więcej osób rozważa urlopowe wyjazdy jesienią – komentuje Miguel Sanz, szef ETC.
Z badań, które przeprowadziła ETC, wynika też, że coraz większą popularnością cieszą się kierunki mniej oczywiste takie jak Bułgaria, ale też kraje położone bardziej na północy Europy jak Norwegia, Irlandia czy Dania. Ale także Polska, o czym pisaliśmy na naszych łamach.
Nikt nie anuluje rezerwacji, ale Włosi już się martwią
W biurach podróży nie ma na razie żadnych sygnałów o anulacji wakacyjnych wyjazdów, choć zdarzają się turyści, którzy z powodu upałów skracają swoje urlopy.
– Mieliśmy tu spędzić dwa tygodnie, ale nie daliśmy rady z powodu upałów. Bóle głowy, bóle nóg, zawroty głowy – nie byliśmy w stanie tego wytrzymać – mówi cytowana w depeszy Reutersa Anita Elshoy z Norwegii, która wraz z mężem wróciła z wakacji na wsi nieopodal Rzymu już po tygodniu.
Włoski rząd już jakiś czas temu spodziewał się kłopotów w związku z wysokimi temperaturami. Kilka miesięcy temu Ministerstwo Środowiska przygotowało specjalny raport, w którym wskazywano na to, że w przyszłości turyści będą częściej wybierali chłodniejsze destynacje, a do samych Włoch podróżowali więcej wiosną i jesienią.
„Bilans tych zmian będzie dla turystyki negatywny. Także z powodu turystów z Włoch, którzy w ślad za podróżnymi z innych krajów będą podróżowali do miejsc z niższymi temperaturami” – czytamy w raporcie.
Zmiany widać też w Hiszpanii. Krajowe stowarzyszenie turystyczne Exceltur wskazuje na zwiększoną liczbę rezerwacji w nadmorskich miejscowościach na północy Hiszpanii, a także niektórych wyspach, gdzie temperatury latem są bardziej znośne. Co nie jest zaskakujące, za tak duży wzrost rezerwacji odpowiadają przede wszystkim Hiszpanie.
Amerykanie też wolą północ Europy
Klimatyczny trend zdają się też potwierdzać wybory turystów z USA. Jak czytamy w „Rzeczpospolitej”, wracający do Europy podróżni ze Stanów coraz chętniej wybierają takie kierunki jak Islandia, Skandynawia, Irlandia czy Wielka Brytania, by uniknąć fali upałów na południu.
Pokazują to dane z biur podróży – w firmie Interpid liczba rezerwacji do Islandii wzrosła o 136 procent względem 2019 roku, a do Skandynawii – o 62 procent. Z kolei EF Go Ahead Tours szacuje, że liczba rezerwacji do Wielkiej Brytanii i Irlandii w stosunku do analgicznego okresu skoczyła w górę o ponad 50 procent.
– Islandia rozwijała się jeszcze przed pandemią, więc wzrost nie jest tak znaczący, ale w Skandynawii jest ogromny, podobnie jak w Szkocji – komentuje Tom Smith z Interpid.
W „Rz” czytamy, że zwiększoną popularnością cieszą się też Dania, Holandia, a także kraje Europy Środkowej, a więc Polska, Czechy i Węgry.
Potwierdza to też majowy raport firmy Mastercard na temat turystycznych trendów. Czytamy w nim, że zmieniający się klimat mocno wpływa na decyzje podróżnych co do wyboru wakacyjnych kierunków.
Niektórzy patrzą na to jak na…szansę
Ocieplenie klimatu to oczywiście tragiczne w skutkach zjawisko, ale niektóre kraje południa Europy patrzą też na upały jako na…szansę. Tak jest choćby w Grecji, gdzie miejscowy rząd już jakiś czas temu ogłosił, że jednym z jego celów jest to, by kraj stał się całoroczną, a nie tylko wakacyjną turystyczną destynacją. Grecy wychodzą więc z założenia, że mniej turystów latem pozwoli bardziej równomiernie rozłożyć ruch turystyczny. To tym bardziej istotne, że Grecy (i nie tylko) już teraz przebąkują o nadmiarze podróżnych przybywających do najpiękniejszych miejsc kraju, np. na wyspę Mykonos.
Według ekspertów to – paradoksalnie – dość pozytywny trend.
– Pogoda to jeden z ważniejszych czynników decydujących o wyborze miejsca, w którym ludzie spędzają wakacje. Jednak pod pojęciem „gwarantowana pogoda” każdy może rozumieć coś innego – podczas gdy dla jednych idealne warunki do wypoczynku to upał, morze i plaża, dla innych zbyt wysokie temperatury mogą być powodem do odłożenia podróży na inny termin albo wybrania chłodniejszego kierunku. Z perspektywy branży turystycznej oba trendy są korzystne – w tym pierwszym przypadku sezon wypoczynkowy się wydłuża, a to nie tylko sprawia, że popyt rozkłada się bardziej równomiernie także na miesiące wczesnowiosenne i późnojesienne, ale daje też wymierne korzyści podróżnym – korzystają z niższych cen, mogą też wypocząć bez tłumów – mówi w rozmowie z Fly4free.pl Marzena German z serwisu Wakacje.pl.
– Jeśli zaś chodzi o wybór innych kierunków, położonych w północnych rejonach Europy, Ameryki czy Azji, to również pozytywny trend, bo pozwala rozwijać się turystycznie krajom i regionom dotychczas rzadziej odwiedzanym. Patrząc z tej perspektywy na przyszłość sektora, dostrzec można również potencjał dla naszej rodzimej branży. Większe zainteresowanie ze strony klientów krajowych i zagranicznych pozwoli poprawiać i poszerzać ofertę, tworzyć nowe produkty turystyczne, a miastom i gminom da zastrzyk do dalszego rozwoju – dodaje.