Obsługa easyJeta wpuściła na pokład więcej pasażerów niż miejsc na pokładzie! Musieli szybko szukać „ochotników” do wyjścia z samolotu
Nietypowy powód opóźnienia lotu z Amsterdamu
Początkowo nic nie zapowiadało problemów – wieczorny lot easyJeta z Amsterdamu do Liverpoolu miał wystartować zgodnie z planem o godzinie 21.35. Boarding do Airbusa A319, zabierającego na pokład 156 pasażerów odbywał się sprawnie. Jak się okazuje, aż nazbyt sprawnie.
Jak informuje serwis Airlive.net, pod koniec boardingu pracownicy linii easyJet zdali sobie sprawę z tego, że liczba pasażerów z ważnymi kartami pokładowymi jest zbyt duża i nie wszyscy będą mogli polecieć. Boarding został więc wstrzymany, a obsługa zaczęła gorączkowe poszukiwanie chętnych, którzy zechcą zrezygnować ze swojego lotu w zamian za odszkodowanie, przebukowanie na nastęny lot i inne profity.
Cała procedura potrwała jednak dość długo, bo oprócz negocjacji z chętnymi pasażerami trzeba było jeszcze m.in. wyładować ich bagaże z luku. Ostatecznie samolot wystartował z lotniska Schiphol dopiero o godz. 22.52, a więc 77 minut.
Costa Dorada od 2279 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Kemer od 2030 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Costa Brava od 2075 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Overbooking częstą praktyką, ale nie w taki sposób!
Jak do tego doszło? Mamy tu do czynienia z klasycznym overbookingiem, czyli sytuacją, gdy przewoźnik sprzedaje więcej biletów niż ma miejsc na pokładzie. Dlaczego linie to robią? Bo im się to opłaca: przede wszystkim ze statystyk wynika, że pewna grupa pasażerów z ważnymi biletami często nie dociera z różnych powodów na lotnisko, więc jest szansa, że przewoźnik i tak wyjdzie na swoje. A nawet jeśli dojdzie do overbookingu, to gra jest dla linii wciąż warta ryzyka.
Mimo wszystko sytuacja z Amsterdamu jest zaskakująca, bo w najgorszym razie tego typu sytuacje mają miejsce przed rozpoczęciem boardingu, a nie w trakcie całej procedury. Linie starają się zresztą cywilizować ten proces: przewoźnicy coraz częściej wysyłają do pasażerów np. dzień lub kilka godzin przed lotem SMS-y o overbookingu z informacją o tym, że poszukiwani są ochotnicy, którzy zechcą lecieć następnym lotem. Robi tak na przykład Wizz Air, choć akurat w jego przypadku zalecamy wstrzemięźliwość w akceptowaniu ich ofert 😉
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?