Chcieli zrobić zdjęcia zorzy, a odkryli jej nowy rodzaj. Gdzie można ją zobaczyć?
Feeria barw zorzy polarnej – od zielonego i fioletowego, przez biały, żółty niebieski, a nawet czerwony, tworzy na niebie niezwykły spektakl świetlny, na który poluje wielu podróżników. I choć wydawało się, że naukowcy o zorzy polarnej wiedzą już naprawdę wiele, to okazuje się, że natura po raz kolejny postanowiła ich zaskoczyć. A odkryli to dzięki… amatorskim fotografiom!
Wyobraźcie sobie, że obserwujecie zorzę polarną. Na niebie widzicie nie tylko klasyczne pionowe „światła” w przeróżnych kolorach, ale także poziome, zielone fale, które przypominają piaskowe wydmy ułożone przez wiatr. Na pierwszy rzut oka są bardzo podobne. Też mają zielony kolor, tak jak klasyczna zorza, występują w tych samych warunkach i są tak samo piękne. Wszystko wskazuje jednak na to, że to zupełnie inny rodzaj tego wspaniałego zjawiska.
Różnicę zauważyli naukowcy z uniwersytetu w Helsinkach, ale żadne z ich badań nie miałoby sensu, gdyby nie zakrojona na szeroką skalę współpraca z fińskimi fotografami-amatorami. To dzięki jednej z wielu grup na Facebooku, gdzie entuzjaści zorzy polarnej wymieniali się zdjęciami i informacjami, badacze mieli dostęp do ogromnej liczby fotografii świetlnego spektaklu. I szybko zorientowali się, że na wielu z nich widać rodzaj zorzy, która nie była wcześniej sklasyfikowana.
„Wydmy”, bo tak nazwano ten rodzaj zjawiska pojawiają się na większej wysokości i nigdy dotąd nie były solidnie zbadane. Teraz ma się to zmienić.
Różnicę świetnie pokazuje poniższy film – najpierw pojawia się klasyczna zorza, a później dochodzą wspomniane „wydmy”.
Warto pamiętać, że polowanie na zorze jest często żmudnym i długotrwałym procesem. Nikt nie da nam stuprocentowej gwarancji, że w danym miejscu i czasie uda nam się ją zobaczyć. Można jednak zwiększyć swoje szanse – wybrać miejsce z dala od jakiegokolwiek źródła światła (np. zabudowań, oświetlonej drogi itd.), wybrać termin, kiedy księżyc jest w nowiu, sprawdzać przewidywane globalne warunki geomagnetyczne i trzymać kciuki za bezchmurne niebo. Na szczęście istnieją strony internetowe i aplikacje, które podają te informacje w bardzo przystępnej formie.
I choć najczęściej zorza pojawia się za kołem podbiegunowym, ale zdarza się, że można obserwować ją nawet w Polsce, o czym na naszych łamach opowiadał jeden z polskich fotografów i pasjonatów zorzy polarnej w jednym.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?