Te 6 nowych linii lotniczych chce podbić Europę! Które z nich mają największe szanse?
W Europie rodzi się coraz więcej ciekawych lotniczych projektów z wielkimi ambicjami. Przewoźnicy prześcigają się w oryginalnych pomysłach i koncepcjach. Niektóre są bardzo oryginalne, ale czy wszystkie wypalą?
Miniony rok upłynął nam pod znakiem spektakularnych upadków takich linii lotniczych jak Air Berlin czy Monarch. Jednocześnie natura nie znosi próżni – w ostatnich miesiącach powstało w Europie wiele linii lotniczych, które mają bardzo ambitne plany rozwoju w Europie. Wszystkie oferują tanie bilety, wybitny serwis i mają wielkie ambicje. Dziś przyjrzymy się im bliżej i wskażemy, które z nich mają największe szanse na osiągnięcie sukcesu.
Air Italy
To nie jest nowa linia, ale od tej wiosny dokonał absolutnej rewolucji: zmieniła strategię, barwy, a nawet… nazwę (wcześniej nazywała się Meridiana). Nowy-stary przewoźnik wkroczył na scenę, by wykorzystać problemy Alitalii, która znajduje się na krawędzi bankructwa i od miesięcy nie może znaleźć nowego inwestora. Czy ma szansę? Oczywiście – tym bardziej, że największym udziałowcem we włoskiej linii jest Qatar Airways, a jej prezes Akbar Al Baker jasno deklaruje, że Air Italy stanie się nowym narodowym przewoźnikiem Włoch.
Katarczycy ambitnie podchodzą do rozwoju przewoźnika. Głównym hubem linii będzie lotnisko Mediolan-Malpensa – linia lotnicza zakłada, że do 2022 r. będzie miała flotę liczącą ponad 50 samolotów. W ciągu najbliższych 3 lat przewoźnik otrzyma 20 nowych Boeingów 737 MAX, z kolei 5 Airbusów A330-200 włoskiej linii wyleasinguje Qatar Airways. Od maja przyszłego roku natomiast linia ma zacząć odbierać nowe Boeingi 787-8 Dreamliner.
Nowy przewoźnik chce szybko rozwijać siatkę połączeń: na dobry początek utworzy trasy krajowe z Mediolanu do Rzymu, Neapolu, Palermo, Katanii i Lamezii Terme.
Wkrótce uruchomione zostaną też pierwsze dalekie trasy: w czerwcu będą to loty z Mediolanu do Miami (4 razy w tygodniu) i Nowego Jorku (codziennie), a we wrześniu – z Mediolanu do Bangkoku (4 razy w tygodniu).
A to dopiero początek, bo w przyszłym roku Air Italy chce uruchomić pierwszą daleką trasę z Rzymu. To zaś oznacza, że idzie na kurs kolizyjny z Alitalią i wiele wskazuje na to, że wygra tę potyczkę.
Level
Ta działająca prawie od roku linia lotnicza to efekt konsekwentnie wprowadzanej przez tradycyjne linie lotnicze „mody”, aby w swoim portfolio mieć przynajmniej jednego low-costowego przewoźnika. Tak jest z linią należącą do IAG (skupiającej m.in. British Airways, Iberię czy Aer Lingus), która zadebiutowała na rynku dokładnie rok temu. Level to przewoźnik, który specjalizuje się w dalekich trasach, na razie głównie do USA i Ameryki Południowej. I radzi sobie nieźle – po otwarciu pierwszej bazy a Barcelonie otworzył drugą w Paryżu (na lotnisku Orly) i już rozgląda się za trzecią. Jednocześnie Level zwiększy swoją flotę z 5 do 7 Airbusów A330.
Wyróżnikiem oferty mają być tanie przeloty – ceny biletów na trasie Paryż-Nowy Jork (Level zacznie na niej latać od września) zaczynają się od 149 USD w jedną stronę.
Czy linia będzie dalej się rozwijała? Wszystko będzie zależało od tego czy IAG uda się zakupić Norwegiana, czyli lidera na rynku low-costowych lotów międzykontynentalnych. Na razie Norwegowie odrzucili już dwie oferty, ale wydaje się, że brytyjsko-hiszpańsko-irlandzki konglomerat jest zdeterminowany, by sfinalizować transakcję.
Joon
Działająca od 1 grudnia tania linia lotnicza stworzona przez Air France jest zdecydowanie najbardziej oryginalnym projektem ostatnich miesięcy w Europie. Słynący z poczucia stylu i dobrego smaku Francuzi postanowili bowiem iść nieco pod prąd i zamiast „tradycyjnego” low-costa, stworzyli linię lotniczą dedykowaną millenialsom, czyli technologicznie zaawansowanym młodym ludziom w wieku od 18 do 35 lat. W dodatku z lekko hipsterskim zacięciem.
Będzie więc oczywiście Wi-Fi i gniazdka USB, ale zamiast systemu rozrywki pokładowej pasażerowie będą mogli „streamować” sobie filmy i seriale i oglądać je na własnych urządzeniach. Linia za wszelką cenę stara się być młodzieżowa i „cool”, co widać nawet po strojach obsługi pokładowej – zamiast napuszonej elegancji stewardesy i stewardzi noszą eleganckie sweterki i białe trampki.
Ważną częścią lotu ma być też menu pokładowe, w którym przewoźnik stawia na zdrową żywność – sałatki, koktajle witaminowe i organiczną kawę fair trade. A jeśli najdzie nas ochota na zamówienie piwa, to zamiast tradycyjnego browara z koncernu, dostaniemy… piwo craftowe z lokalu rzemieślniczego.
Czy ten pomysł się sprawdzi? Wiele na to wskazuje, natomiast część ekspertów pozostaje sceptyczna. Głównym zarzutem wobec francuskiej linii jest to, że zbyt mocno stawia na otoczkę, a za mało na to, co powinno być definicją dobrego low-costa, czyli… niskie ceny biletów.
Mimo to projekt ma duże szanse powodzenia, a jego największym zagrożeniem wydaje się… sama linia Air France, gdzie panuje regularny konflikt między zarządem i związkami
Laudamotion
Austriacki przewoźnik powstały na gruzach linii Niki może być zapowiedzią największych zmian, jakie branża lotnicza w Europie widziała w ostatnich latach. Przede wszystkim – jest to pierwsza inwestycja Ryanaira w inną linię lotniczą (irlandzka linia obecnie ma 25 proc. udziałów, docelowo chce mieć 75 proc.). I nie ostatnia, bo przy okazji niedawno ogłoszonych wyników finansowych Michael O’Leary przedstawił dość rewolucyjną wizję. W jej ramach szef Ryanaira przedstawił wizję utworzenia holdingu, w ramach którego w ciągu najbliższych 3-5 lat pojawi się kilka lub nawet kilkanaście mniejszych linii lotniczych przejętych przez Irlandczyków.
Czemu Ryanair miałby przejmować innych przewoźników, zamiast po prostu otwierać więcej nowych tras? Bo w sytuacji, gdy branża lotnicza przechodzi turbulencje (a patrząc na stale rosnące ceny ropy, te już wkrótce mogą nastać), przejęcie znajdującego się w trudnej sytuacji przewoźnika, który posiada już flotę samolotów, przydzielone sloty i siatkę połączeń może okazać się znacznie tańsze niż organiczne wchodzenie na nowy rynek. Tym bardziej, że dzięki Laudamotion Ryanair w końcu będzie w stanie umocnić swoją pozycję w Niemczech i zbudować przyczółek w Austrii i Szwajcarii – dwóch krajach, z którymi do tej pory było mu nie po drodze (głównie powodu wysokich opłat lotniskowych).
Linia ta może więc odnieść sukces, a pozytywny efekt mogą odczuć też pasażerowie z Polski, którzy być może uzyskają więcej możliwości tanich lotów właśnie do Austrii i Szwajcarii. Pierwszy efekt już widzimy – od końca października Laudamotion poleci z Krakowa do Wiednia.
Air Belgium
W dzisiejszym tekście dużo piszemy o low-costach latających z Europy do Ameryki Północnej, dlatego warto wspomnieć tu o przewoźniku, który chce nas tanio wozić… do Azji. Tą linią lotniczą jest Air Belgium – linia, która zaprzestała działalności w 2000 roku, a w zeszłym roku… została wskrzeszona. Obecnie dysponuje ona dwoma Airbusami A340 i zapowiada ekspansję właśnie w kierunku azjatyckim – pierwsza trasa to połączenie z lotniska Bruksela-Charleroi do Hongkongu.
Uruchomienie tej trasy zaczęło się jednak od falstartu, bo belgijska linia nie uzyskała odpowiednich pozwoleń na przeloty nad Rosją i musiała opóźnić debiutancki lot. Teraz teoretycznie wszystko jest już w porządku i pierwszy rejs do Azji ma się odbyć 7 czerwca.
Czy ten projekt się uda? Zobaczymy, oby to były złe miłego początki.
Primera Air
Podobnie jak Air Italy nie jest to nowy przewoźnik, jednak zasługuje na honorową wzmiankę z powodu zmiany w swojej biznesowej strategii. Od kwietnia tego roku przewoźnik zaczął latać z Londynu i Paryża do Newark i Bostonu. Od sierpnia zacznie latać jeszcze z Londynu do Waszyngtonu. Cena? Fantastyczne 99 USD w jedną stronę, ceny w obie strony zaczynają się od 199 USD ( pamiętajmy jednak, że w tej cenie mamy tylko przelot, a dopłaty do bagażu i wszelkich dodatkowych usług są dość słone). Oczywiście, poważną wadą tego przewoźnika jest fakt, że loty transatlantyckie wykonuje Airbusami A321 , więc nie ma co liczyć na wygody. Ale ostatecznie jest to linia lotnicza, która jest zorientowana na niską cenę. Z ostatniego raportu serwisu Rome2Rio na temat najtańszych linii lotniczych świata wynika, że Primera ma zdecydowanie najtańsze bilety na trasach transatlantyckich – każdy przeleciany kilometr kosztuje średnio pasażera 9 eurocentów.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?