Chcesz zobaczyć fiordy? To zaboli twój portfel. Norwegia chce mocno ograniczyć Airbnb
Jeden z najdroższych krajów świata chce wprowadzić limit dni w roku na krótkookresowe wynajmy mieszkań dla turystów. To może być cios dla podróżnych szukających tanich noclegów w Norwegii.
Skandynawski kraj jest kolejnym, który przymierza się do wprowadzenia ograniczeń w krótkookresowych wynajmach mieszkań turystom przez internet. W sobotę minister ds. samorządów Monica Maeland poinformowała, że właściciele mieszkań w Norwegii będą je mogli wynajmować turystom krótkoterminowo tylko przez 90 dni w roku, a nie tak jak obecnie – bez żadnych limitów.
W komunikacie norweskiego rządu czytamy, że rząd chce również ograniczyć działalność tzw. aparthoteli, czyli hoteli apartamentowych w mieszkaniowych dzielnicach dużych miast. Powód? Według norweskiego rządu, nadmierne wynajmowanie prywatnych mieszkań turystom może stanowić „poważne problemy dla sąsiadów: uciążliwy hałas, zabieranie miejsc parkingowych czy inne formy zakłócania porządku”.
Rządowy pomysł jest na razie tylko propozycją, która do sierpnia będzie poddawana konsultacjom społecznym. Jeśli uda się do pomysłu przekonać mieszkańców, to wejdzie ona w życie w 2019 roku.
Będzie to z pewnością cios dla wielu turystów, wybierających się obejrzeć choćby słynne fiordy. Norwegia jest bowiem jednym z najdroższych krajów świata, a serwisy typu Airbnb stanowią cenową alternatywę wobec hoteli. A ograniczenie liczby dni z możliwością wynajmu prywatnych nieruchomości na krótki okres czasu z pewnością wpłynie na ceny.
Z drugiej strony, nie jest to aż tak zaskakujące, bo coraz więcej krajów wprowadza różnego rodzaju ograniczenia na krótkookresowy wynajem mieszkań dla turystów.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?