Upadła linia Niki kupiona przez Hiszpanów. Lufthansa zostaje z niczym?
Niki była częścią nieistniejącego już Air Berlin. Jednak choć niemiecki przewoźnik ogłosił upadłość w połowie sierpnia, to linia Niki nadal funkcjonowała normalnie. Dzięki finansowej pomocy Lufthansy, która planowała przejąć niskosztowego przewoźnika, mógł on bez trudu utrzymać się na rynku. Ale dwa tygodnie temu sytuacja diametralnie się zmieniła. Niemiecki przewoźnik nie dostał zgody na przejęcie, odciął finansowanie, a Niki ogłosiła, że zaprzestaje działalności.
Teraz wiadomo już, że austriacka linia trafi w ręce International Airlines Group – spółki holdingowej, do której należy m.in. British Airways i Iberia. Międzynarodowa korporacja lotnicza była jedynym licytującym aktywa Niki.
Co ciekawe, Lufthansa wycofała się z pomysłu przejęcia Niki po tym, jak Komisja Europejska nie zgodziła się na transakcję. Uznała bowiem, że przejęcie negatywnie wpłynie na konkurencję na rynku.
Nie jest jednak tajemnicą, że w tej sytuacji Lufthansa prawdopodobnie i tak dopnie swego tylko w inny sposób. Zamiast przejąć Niki i korzystać z jej tras, po prostu zdubluje je za pomocą lotów Eurowings, które są częścią spółki.
Szykuje się, więc walka o pasażera, bowiem Niki ma stać się częścią Vueling – nikokosztowego przewoźnika, w którym Iberia ma 45 proc. udziałów.
– Niki było najbardziej opłacalną częścią Air Berlin, a fakt, że skupia się na oferowaniu tras dla podróżujących rekreacyjnie, doskonale pasuje do Vueling – powiedział Willie Walsh, dyrektor generalny IAG. – Dzięki tej umowie nasza linia zwiększy swoją obecność w Austrii, Niemczech i Szwajcarii, a przede wszystkim zapewni większy wybór tanich połączeń w tamtym regionie – dodał.
International Airlines Group zapłaciła za Niki 36,5 mln EUR. 20 mln EUR za samo przejęcie przewoźnika, jego 15 samolotów A320 i dostęp do posiadanych slotów na lotniskach, czyli prawa do startów i lądowa. Pozostałe 16,5 mln EUR to pieniądze przeznaczone na zachowanie płynności finansowej.