Czy to faktycznie koniec ery tanich lotów? Nie! Ale miłośnicy wygód będą musieli zacisnąć pasa

Być może bilety za "złotówkę" faktycznie znikną z repertuaru tanich linii, ale nie oznacza to końca ery taniego latania. Choć pewne zmiany w polityce tanich linii będą miały miejsce. Jeśli więc przeraziła was dzisiejsza wizja prezentowana przez Michaela O'Leary'ego, to uspokajamy i wyjaśniamy, dlaczego jeszcze sobie tanio polatamy.

Michael O’Leary zmroził w czwartek miłośników podróży lotniczych, wieszcząc koniec ery taniego latania. W rozmowie z BBC szef Ryanaira jasno powiedział, że takie okazje jak bilety za 1 czy 9,99 euro raczej znikną z systemów rezerwacyjnych Ryanaira na kilka najbliższych lat. Brzmi strasznie? Tak. Ale choć wszystko wskazuje na to, że „bilety za złotówkę” faktycznie znikną z systemów rezerwacyjnych linii lotniczych, to tanie latanie jako takie z całą pewnością nie zniknie. Choć pasażerowie szukający okazji za grosze będą musieli się bardziej wysilić, a być może też zrezygnować z niektórych udogodnień. Z czego to wynika? Już wyjaśniamy.

Bilety mocno zdrożały? Tak, ale wcześniej były rekordowe tanie

Kombinacja drogiej ropy i dużego popytu na podróże sprawiły, że w tym roku faktycznie jest dużo drożej niż w poprzednim. Jak bardzo? Z danych platformy analitycznej CWT oraz Global Business Travel Association wynika, że globalnie średnie ceny biletów lotniczych wzrosną w 2022 roku aż o 48,5 procenta w porównaniu do roku ubiegłego. I nie będzie to koniec podwyżek, bo na przyszły rok CWT zakłada kolejny wzrost – tym razem o 8,4 procenta. Powody są takie same jak wszędzie: presja inflacyjna, niedobór rąk do pracy w branży lotniczej (i w efekcie konieczność zwiększenia kosztów przeznaczonych na wynagrodzenia), a także rosnące ceny paliwa lotniczego. Jednak warto w tym momencie patrzeć na dwie strony medalu.

Ceny biletów rosną bowiem także dlatego, że w poprzednich dwóch latach były one bardzo tanie. Wróćmy pamięcią do kolejnych fal pandemii i przywołajmy choćby ubiegłoroczne wakacje, na które można było polecieć w cenach, których nie pamiętają najstarsi górale. Włochy czy Grecja w sierpniu za 200 PLN w obie strony? Bardzo proszę! Hiszpania za podobne pieniądze? Ależ proszę – można było wybierać i przebierać w terminach.

Potwierdzają to dane CWT – w 2020 roku ceny biletów spadły średnio o 12 procent w skali roku, a w 2021 – aż o 26 procent.

Foto: CWT

Do tego należy doliczyć jeszcze jeden drobiazg – pewien wpływ na tak duży wzrost cen w tym roku ma też powrót podróży służbowych i biznesowych, co przekłada się na zwiększoną sprzedaż biletów w najdroższych taryfach w klasie biznes czy premium economy. W segmencie premium także powoli dobijamy do poziomów sprzed pandemii – w 2019 roku tego typu bilety stanowiły 7 procent wszystkich sprzedawanych przez linie, w ubiegłym roku było to tylko 4,5 procenta, a w tym roku odsetek ten zwiększy się do 6,2 procenta.

Czy popyt wrócił na stałe? Poczekajcie na niski sezon

Równie ważną kwestią jest polityka cenowa linii niskokosztowych, która wyróżnia się bardzo dużą elastycznością. Gdy jest popyt – ceny idą mocno w górę, ale w niskim sezonie, gdy trzeba zachęcać pasażerów, bilety można kupić za grosze. I wydaje się, że do pewnego stopnia tak samo będzie i teraz. Tym bardziej, że nawet sam O’Leary mówi, że w obecnych czasach pasażerowie będą bardziej wrażliwi cenowo.

To zaś oznacza, że nie należy się spodziewać dużych podwyżek cen w tradycyjnie chudych dla linii okresach, czyli późną jesienią czy gdy nadejdzie przedwiośnie. Przeciwnie, prędzej spodziewałbym się właśnie wysypu biletów w cenach zaczynających się – jeśli nie od 19 PLN, to przynajmniej od 59 PLN w jedną stronę. Oczywiście, to nie jest też idealna sytuacja dla pasażerów, bo oznacza, że planując nasze wyjazdy będziemy musieli być jeszcze bardziej elastyczni, chcąc upolować tani bilet.

Przykłady? Tanie bilety w dalszym ciągu będzie można upolować w kilku okienkach czasowych, a więc np. na loty tuż po zakończeniu majówki, od końca lutego do drugiej połowy marca czy w drugiej połowie listopada (po długim weekendzie związanym ze świętem 11 listopada). Powód? Nie zmieni się tradycyjna struktura ruchu i sezonowość podróży lotniczych. A także polityka low-costów, które lwią część swojej działalności marketingowej opierają na… oferowaniu promocji na tanie bilety. W tym przypadku – być może już nie za 1 PLN, ale wciąż jak najbardziej „na każdą kieszeń”. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że…

Foto: Wizz Air

…linie zarabiają krocie nie tylko na biletach

Wspominaliśmy tu o tym, że podwyżki cen sprawiają, że pasażerowie będą musieli trochę się poświęcić. Nie dotyczy to jednak tylko układania kalendarza urlopowego, ale także… wszelkiego rodzaju dodatkowych usług, z których słyną tanie linie lotnicze. Takich jak wybór miejsca w samolocie, pierwszeństwo wejścia na pokład, duży bagaż podręczny czy bagaż rejestrowany.

Już wiecie, dokąd to zmierza? Tak! Dla low-costów wspomniane wyżej usługi dodatkowe od dawna są bardzo mocnym źródłem przychodów, a pandemia koronawirusa jeszcze mocniej pogłębiła ten trend. Oznacza to zaś, że podwyżki cen biletów mogą nie być aż tak duże, mocniej wzrosną zaś opłaty za usługi dodatkowe. Świetnym przykładem takiej polityki jest Wizz Air, który w okresie pandemii i kolejnych fal dokonał niebywałej sztuki: przychody pozalotnicze (a więc bagaże itp.) stały się wyższe od tych z biletów. I tak jest także obecnie, co widzimy w ostatnim raporcie finansowym linii za okres od kwietnia do końca czerwca.

Czytamy w nim, że średni przychód na pasażera w tym okresie wyniósł 66,4 EUR, czyli minimalnie (o 1,1 pkt procentowego) mniej niż w analogicznym okresie rok temu. Na ten wynik wpłynęły przychody z biletów: statystyczny bilet kupowany przez pasażera wart jest obecnie 32,2 EUR (wzrost o 9 procent w skali roku). Jednak znacznie ciekawsza jest druga tabela dotycząca dodatkowych usług. Z wyliczeń Wizz Aira wynika bowiem, że statystyczny pasażer tej linii wydaje na nie aż 34,2 EUR. To co prawda o 9 procent mniej niż w analogicznym okresie w zeszłym roku, jednak linia wskazuje, że jest to związane m.in. ze zwiększonym zainteresowaniem elastycznymi taryfami przewoźnika.

W komunikacie Wizz Air czytamy też, że przychody dodatkowe stanowią obecnie aż 52 procent wszystkich przychodów węgierskiej linii. Co to oznacza w kontekście taniego podróżowania? W największym skrócie: bilety dalej będą tanie dla tych, którzy nie muszą podróżować z dużą walizką (a optymalnie: wystarczy im mały plecak), nie obchodzi ich kolejność wejścia na pokład i są w stanie wytrzymać 2-3 godziny na pokładzie samolotu, nie siedząc obok swojej drugiej połówki lub znajomych. Tego typu „wyrzeczenia” w przypadku Wizz Aira mogą sprawić, że koszty naszej podróży zmaleją dość drastycznie.

Sprawdź inne superokazje 🔥
Cyklady w szczycie sezonu za 2397 PLN ☀️👙 Sierpniowe loty na Santoryn + 7 noclegów z basenem 💦🇬🇷
Santoryn z Krakowa 2397 PLN

Najpiękniejszy zakątek Grecji w wakacyjnym szczycie sezonu

Wycieczka do Tajlandii za 3956 PLN 🇹🇭🌺 Bezpośrednio PLL LOT + elegancki ⭐⭐⭐⭐ hotel 🛕
Tajlandia z Warszawy 3956 PLN

Odkryj Tajlandię: bezpośrednio PLL LOT do Bangkoku + 4* hotel

Grecka wyspa Eubea na tydzień za 1362 PLN 🌊💙W cenie loty, noclegi nad morzem + auto 🏖️☀️
Grecja z Wrocławia 1362 PLN

Grecka wyspa Eubea na tydzień: loty, noclegi i auto

Wycieczka na Sardynię za 629 PLN 😎👙 Loty + hotel przy plaży 🏖️🌊
Włochy z Katowic 629 PLN

Wycieczka na Sardynię: loty + 4* hotel przy plaży

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?