Nawet 130 zł za kilka godzin w mieście. Wenecja chce odstraszyć turystów… ceną
Costa Brava od 2330 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Kreta Wschodnia od 2430 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Rzeszów)
Costa del Sol od 2199 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Wenecja od lat próbuje znaleźć sposób na tłumy zalewające historyczne centrum. Szczególnym problemem są turyści wpadający do miasta zaledwie na kilka godzin, którzy korzystają z miejskiej infrastruktury, ale nie nocują na miejscu i tym samym – mają niewielki wpływ na zyski jednego z najpopularniejszych miast świata.
W efekcie już od 2024 roku Wenecja – jako pierwsze miasto na świecie – zaczęła eksperymentować ze specjalną opłatą dla jednodniowych gości.
5 czy 10 euro? To może być dopiero początek
W 2026 roku opłata obowiązywała przez 60 wybranych dni pomiędzy 3 kwietnia a 26 lipca, w godzinach od 8.30 do 16.00. Bilety kupowane z wyprzedzeniem kosztują 5 euro, a te bliżej daty przyjazdu – rosną do 10 euro.
Teraz stawki mogą znacząco wzrosnąć. Michele Zuin, odpowiedzialny we władzach miasta za budżet i podatki, przyznał w rozmowie z lokalnym „Il Gazzettino”, że obecna stawka jest po prostu zbyt niska, by skutecznie wpływać na decyzje turystów. Z kolei Reuters donosi, że w dyskusjach pojawiała się nawet kwota 50 euro.
Póki co bardziej prawdopodobnym wariantem ma być jednak ustalenie maksymalnej opłaty w wysokości 30 euro, czyli ok. 120 zł. Na razie jednak ostateczna decyzja dotycząca 2027 roku nie została jeszcze podjęta i będzie wymagała uzgodnień z włoskim rządem.
Wenecja zarabia miliony, ale tłumy nie zniknęły
Eksperyment trudno uznać za finansową porażkę. W sezonie 2026 sprzedano blisko 670 tysięcy biletów do miasta, które przyniosły ponad 5,2 mln euro. Niemal 47 proc. turystów kupiło tańszy bilet za 5 euro, pozostali płacili 10 euro. Rekord padł 2 maja – jednego dnia sprzedano ponad 25 tys. wejściówek.
Dane miasta wskazują jednocześnie, że liczba najbardziej ekstremalnych dni pod względem napływu jednodniowych gości spadła. W 2024 roku przynajmniej 20 tys. płatnych wejść zanotowano w cztery z 29 dni objętych systemem. Rok później takie dni były tylko trzy, a w 2026 roku – już zaledwie jeden na 60.
Sam magistrat nadal traktuje jednak program jako eksperyment, a urzędnicy nie twierdzą, że problem nadmiernej turystyki został rozwiązany. Stąd pomysł, aby zamiast symbolicznej opłaty zastosować stawkę, którą odwiedzający rzeczywiście odczują w portfelu. Niewykluczone, że władze wydłużą także okres, w którym opłaty są pobierane.
Nie każdy turysta będzie musiał otworzyć portfel
Wyższa cena nie oznacza jednak, że każdy odwiedzający Wenecję będzie musiał zapłacić kilkadziesiąt euro. System dotyczy jedynie jednodniowych turystów, którzy nie nocują w mieście. Ci, którzy rezerwują tu nocleg, są zwolnione z opłaty za wstęp, ale muszą zarejestrować swój pobyt.
Nie warto przy tym próbować przechytrzyć czy oszukać system. W 2026 roku za brak wymaganej opłaty lub rejestracji groziła kara od 50 do 300 euro.
I choć nowe opłaty nie są jeszcze pewne, a dopiero toczy się dyskusja na ich temat, to kierunek, w którym podąża Wenecja jest dość jasny. W najbardziej zatłoczone dni decyzja o spontanicznym, kilkugodzinnym wypadzie do ma kosztować tyle, żeby… przynajmniej część osób z niego zrezygnowała.
👉 W 2026 roku wstęp w 60 wybranych dni, od 3 kwietnia do 26 lipca w godz. 8.30–16.00, kosztował 5 euro przy zakupie z wyprzedzeniem lub 10 euro później.
👉 Miasto sprzedało w 2026 roku blisko 670 tys. biletów za ponad 5,2 mln euro, ale chce wyższą ceną ograniczyć tłok w historycznym centrum.
👉 Z opłaty zwolnieni są turyści nocujący w Wenecji, którzy muszą zarejestrować pobyt; brak opłaty lub rejestracji grozi karą od 50 do 300 euro.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?