Już nie Wieża Eiffla, ale Wielki Mur Chiński. Szykuje się podróżnicza rewolucja, która zaprowadzi większość z nas do Azji
Eksperci z Euromonitor International przygotowali zestawienie krajów, które będą najpopularniejszymi kierunkami podróżniczymi w przeciągu najbliższych 12 lat. Jeśli myśleliście, że już są tam tłumy, to lepiej zapnijcie pasy. Szykuje się turystyczny armageddon.
Na pierwszy rzut oka najważniejszy wniosek jest taki, że będziemy podróżować na potęgę. W niektórych miejscach przewidywana liczba turystów jest nawet dwukrotnie większa niż aktualnie. A przecież już teraz wiele z najpopularniejszych kierunków boryka się z problemami nadmiernej turystyki i nie narzeka na brak przyjezdnych.
Do 2030 roku niekwestionowanym królem podróżniczych kierunków będą Chiny. Według szacunków twórców zestawienia w ciągu najbliższych 12 lat liczba turystów wzrośnie tam do 127 mln rocznie. Drugie miejsce ma zająć Francja – wieloletni zwycięzca podobnych rankingów w przeszłości. Eksperci przewidują, że mimo spadku z pozycji lidera, kraj przyciągnie ok. 126 mln osób. Podium zamyka USA z wynikiem na poziomie 116 mln osób.
Ale nie tylko Chiny będą na celu podróżników z całego świata. Według The World Economic Forum 10 najszybciej rozwijających się miejsc na wyjazdy wypoczynkowe to Indie, Angola, Uganda, Brunei, Mjanma, Oman, Mozambik, Wietnam i Tajlandia.
Do tej ostatniej w 2030 roku ma przyjeżdżać ponad 79 mln turystów. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że już w tym roku kraj uśmiechu przekroczy 38 mln. To daje więcej niż dwukrotny wzrost w ciągu zaledwie 12 lat. W zestawieniu znalazły się także Hiszpania – według przewidywań 110 mln osób rocznie, Włochy – 78 mln, Hongkong – 70 mln, Turcja – 64 mln, Meksyk – 58 mln, Wielka Brytania i Japonia – 56 mln oraz Niemcy – 54 mln.
Jednocześnie nie można zapominać, że już teraz wyraźnie widać, że Azja stopniowo, ale konsekwentnie rośnie w siłę. W rankingu najczęściej odwiedzanych miast przygotowanym przez Global Destination City Index kilka miesięcy temu, Paryż znalazł się dopiero na trzecim miejscu z 17,4 mln turystów. I choć wyprzedził go Londyn – 19,8 mln, to palmę pierwszeństwa bezapelacyjnie dzierży Bangkok, który przyciągnął aż 20 mln osób.
Pośród azjatyckich państw w czołówce znalazł się też Dubaj, Singapur, Kuala Lumpur, Tokio i Seul. Mamy więc aż sześciu mocnych kandydatów w pierwszej dziesiątce. A jest w niej także Stambuł, który przecież stoi na styku dwóch kontynentów. Wniosek może być więc tylko jeden – prędzej czy później wszyscy spotkamy się w Azji. Oczywiście o ile będziemy w stanie znaleźć się w tym wielomilionowym tłumie.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?