REKLAMA

Wyborne wino kupisz tu za 7 zł, obiad – za dychę! Jak to możliwe, że to najrzadziej odwiedzany kraj w Europie?

Foto: Aneta Zając/Fly4free
Często określa się ten kraj przymiotnikami z przedrostkiem „naj”, ale niestety trudno mówić, że za każdym razem to pozytywne określenia. Najrzadziej odwiedzany, najbiedniejszy, najmniej znany kraj Europy. Ale też chyba najbardziej oryginalny - zapraszamy do Mołdawii.

Końcówka roku to idealna okazja, by przypomnieć Wam, drodzy Czytelnicy, nasze najciekawsze teksty, które opublikowaliśmy na łamach Fly4free.pl na przestrzeni ostatnich miesięcy. Tak jest m.in. z tym tekstem Anety Zając, który pierwotnie opublikowaliśmy pod koniec sierpnia. Życzymy Wam przyjemnej lektury, a także wesołych, spokojnych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia.

Niezbyt wielki kawałek ziemi ulokowany między Rumunią a Ukrainą na pierwszy rzut oka nie ma kompletnie nic do zaoferowania. Nie ma tu gór, nie ma morza, nie ma zbyt wielu turystów. Czy jest więc jakikolwiek powód, by odwiedzić Mołdawię?

Kraina sprzeczności

Choć Mołdawia jest oddalona zaledwie kilkanaście kilometrów od morza, to nie ma do niego dostępu. Jadąc przez ten kraj otaczają nas wyżyny, ale najwyższy szczyt ma jedynie 430 m n.p.m. Mieszka tu 3,5 miliona ludzi, z czego blisko 700 tysięcy w stolicy – Kiszyniowie.

Nie ma tu zbyt wielu turystów (zaledwie 120 tysięcy w ubiegłym roku), choć na przykład LOT oferuje z Warszawy dwa bezpośrednie loty dziennie. Ze znajomością angielskiego bywa różnie, a anglojęzyczne menu czy chociażby opisy w muzeach zdarzają się rzadko.

Włoszka, która poznałam w podróży przyznała bez większego wstydu, ze musiała sprawdzić, gdzie ta cała Mołdawia leży. Na terenie kraju znajduje się około 125 hoteli, a to mniej niż chociażby w samym Krakowie.

Mimo, że sama Mołdawia jest niewielka to jeszcze na jej terenie funkcjonują dwie autonomiczne republiki – Naddniestrze i Gagauzja. Mają też cholernie dziurawe, zaniedbane drogi i okrutnie upalne lata.

Brzmi strasznie, prawda?

A jednak Mołdawia ma w sobie coś, co prędzej czy później przyciągnie tu tłumy. Na każdym kroku spotkasz mniej lub bardziej oficjalne pensjonaty, prowadzone przez całe rodziny, które z radością przyjmą was pod swój dach. Z każdym dogadasz się po rosyjsku, a w razie potrzeby przemówią za was gesty i hektolitry przelanego wina. Mimo złej infrastruktury chcesz ciągle jechać dalej i odkrywać więcej.

Wakacje u babci

Mołdawia przypomina może trochę Gruzję sprzed turystycznego bumu, choć nie ma aż tak spektakularnych krajobrazów. Jest mnóstwo pysznego jedzenia, hektolitry dobrego wina i wielogodzinne uczty. Są bardzo biedni, ale szalenie gościnni ludzie i atmosfera nie do podrobienia. Kiedy spędzasz tu czas, chociaż gościsz w domach zupełnie obcych osób, czujesz się jak na wakacjach u własnej babci na przełomie lat 80. i 90.

Fot. Aneta Zając/Fly4free

Tej samej, która będzie dokładać jedzenia na talerz, bo „marnie wyglądasz”. Tej, która na jedno wspomnienie, że coś byś jeszcze zjadł, zastawi stół jakby zaraz miało się odbić wesele dla całej wsi. Tej, która zruga dziadka za rozpieszczanie wnuków, obróci piekącego się barana, a potem obdarzy cię najcieplejszym uśmiechem, jaki jesteś w stanie sobie wyobrazić. I jeszcze na koniec wepchnie ci w ręce wielki bochen chleba, bo jak to tak z pustymi rękami odjechać.

Tryb rokefeler dla każdego

Ludzie nie są tu bogaci, ale bez trudu dzielą się tym, co mają. Nie nauczyli się jeszcze ciągnąć kasy z turystów w takim stopniu, jak robią to te bardziej doświadczone kraje. Dlatego dla przeciętnego Europejczyka, Mołdawia jest naprawdę tania.

Ceny wina z najbardziej znanych winiarni w kraju zaczynają się już od 7 PLN za butelkę (choć oczywiście potrafią też kosztować 430 EUR), a te domowe sprzedawane na bazarach kosztują ok. 3 PLN. Chleb bez trudu kupicie poniżej złotówki, a piwo poniżej trzech. Za litrową butelkę kwasu chlebowego trzeba zapłacić ok. 1,5 PLN.

Kurs taksówką z lotniska do centrum Kiszyniowie kosztuje w granicach 20 PLN, a dojazd marszrutką zaledwie kilkadziesiąt groszy. Bilet do teatru można zdobyć nawet za 15 PLN, a obiad spokojnie zjecie już za 10 PLN. Palacze będą też zachwyceni ceną papierosów, które można nabyć już za 3 PLN. Pocztówkę do Polski wyślecie już za 2 PLN.

Droższe są nieliczne atrakcje turystyczne. Na przykład wizyta w winiarni Cricova kosztuje od 55 PLN – w zależności od wybranego wariantu zwiedzania.

Głodny stąd nie wyjedziesz

Stoły uginają się pod talerzami pełnymi pieczonych i smażonych bakłażanów, papryk, cukinii. Takimi, które na dnie talerza zostawiają coś w rodzaju tłustego sosu – idealnego do wyjedzenia chlebem. Gospodyni donosi mięso – pieczone na ogniu jagnię, szaszłyki, a czasem też perliczkę czy kurczaka przygotowanego w całości.

Obok w misce czekają sarmale – tutejsze miniaturowe gołąbki zawijane w liście winogron, kasza bulgur z jagnięcymi podrobami i placinta – wielowarstwowe ciasto nadziewane serem, ziemniakami, kapustą lub mięsem albo w słodkiej wersji z czereśniami. Nie brakuje też świeżych ogórków, pomidorów czy domowej roboty kiełbas, boczku i sera.

Jedzenia na pewno nie zabraknie Fot. Aneta Zając/Fly4free

Na dobicie jeszcze wszechobecna mamałyga, czyli obowiązkowy obiadowy dodatek. Zrobiona wyłącznie z wody, odrobiny soli i mąki kukurydzianej przypomina półokrągłą, żółtą górę zlepionej masy. Kiedy wjeżdża na stół gospodyni kroi ją nitką na niezbyt równe porcje, by łatwiej się nakładało. I choć brzmi to średnio apetycznie, to pasuje absolutnie do wszystkiego i świetnie komponuje się z mięsem czy pieczonymi warzywami.

A argument „nie jestem głodny” przyjmowany jest z ironicznym uśmiechem i kwitowany dokładką. Oczywiście trudno liczyć, że możemy wejść do pierwszego lepszego domu i oczekiwać uczty, ale o tutejszej gościnności powinny krążyć legendy. Gospodarze – niezależnie od tego, czy wynajmujesz u nich pokój czy zaprosili Cię do siebie po krótkiej rozmowie na ulicy – zawsze podejmują cię tym, co mają najlepszego.

Wina, wina, winaaa dajcie

Strumieniami leje się tu najbardziej znane mołdawskie dobro – wino. Czerwone, białe, różowe, to bez znaczenia. Mołdawianie kochają wino, co może potwierdzać fakt, że zaraz po Białorusinach spożywają oni najwięcej alkoholu na świecie – 16,8 l rocznie na każdego mieszkańca powyżej 15 roku życia.

Na szczęście większość winnic można zwiedzać, a niektóre z nich przyprawiają o zawrót głowy. Winnica Milestii Mici pobiła rekord Guinnessa w liczbie zgromadzonych butelek wina w jednym miejscu – blisko dwa miliony sztuk.

W Cricovej znajdziecie za to butelki wielu światowych przywódców, a same podziemia są tak rozległe, że trzeba je przemierzać… kilkunastoosobową wersją meleksa. 120 kilometrów podziemnego miasteczka z przepisami ruchu drogowego, ulicami i tysiącami butelek wina należących do najbardziej znanych polityków – m.in. Władimira Putina, Angeli Merkel czy Donalda Tuska. Podobno podczas jednej z hucznych imprez w winnicy zaginął sam Jurij Gagarin, a jego poszukiwania trwały dwa dni!

Winnice spotyka się tu na każdym kroku. Fot. Aneta Zając/Fly4free

Za to w winiarni Et Cetera zachłyśniecie się nie tylko winem, ale też pięknymi widokami, spokojem odludzia i doskonałą kuchnią.

Choć przemysł winiarski przeżył solidny kryzys, gdy kilka lat temu z powodu politycznego sporu Rosja przestała importować do siebie mołdawskie wina. Na szczęście udało się wyjść z tej sytuacji obronną ręką i dziś branża ciągle się rozwija poszukując kolejnych rynków zbytu.

Dzięki temu winiarskie wycieczki można robić tu każdego dnia. I każdego dnia odkryjecie coś nowego.

Szczęście w powolnej postaci

Ile razy wyjedziesz poza miasto i rozsiądziesz się w sielskim otoczeniu, tyle razy gdzieś w pobliżu twojego krzesła będą gonić się dzieci. Ubrudzone od stóp do głów łapią w biegu kawałek arbuza dla ochłody. Niczyje, choć regularnie karmione koty i psy bezpardonowo wymuszają na tobie głaskanie. Dużo się dzieje, choć dzieje się w leniwym, typowo wakacyjnym tempie.

To nie jest miejsca dla każdego. Wielu będzie się buntować przeciwko powolnemu celebrowaniu… zwykłego życia. To nie jest ta sama powolność, którą spotkacie w Ameryce Południowej, gdzie wszystko dzieje się jutro i na wszystko macha się ręką, ale jednak potrafi wkurzyć niejednego podróżnika. Zwłaszcza, jeśli lubisz pilnować czasu.

Będziesz tu zawsze spóźniony. Akurat, kiedy zaczniesz się zbierać, gospodyni przyniesie soczyste i zimne owoce, gospodarz zacznie rewelacyjną opowieść albo któryś z wujków czy kuzynów przyniesie domowej roboty orzechówkę – oczywiście tylko na spróbowanie. Ktoś zacznie śpiewać, ktoś inny tańczyć.

Ucieczka przed turystami

Nie ma tu atrakcji czy muzeów, które obiega się dookoła w tłumie innych ludzi. Nie ma miejsc, do których jadą wszyscy. Nie ma nawet oczywistych punktów do „odhaczenia”. Są za to atrakcje spośród których można wybrać coś w sam raz dla siebie – kajaki na Dniestrze, zwiedzanie monastyrów – zwłaszcza wykuty w skale Stary Orgiejów, obcowanie z naturą na kempingach, odkrywanie knajpek i ulic Kiszyniowa.

Rezerwat przyrody Prutul de Jos Fot. Aneta Zając/Fly4free

Możesz też obserwować ptaki w rezerwacie przyrody Prutul de Jos, zwiedzać winnice do upadłego albo pojechać do miasta Soroki słynącego z dosyć kiczowatego podejścia do architektury i ślepo naśladującego najsłynniejsze budowle świata. W cygańskiej dzielnicy ulokowanej na wzgórzu znajdziecie wiele 3- i 4-piętrowych posiadłości, które nawiązują stylem i wyglądem chociażby do Białego Domu, teatru Bolszoj czy katedry Św. Piotra.

Zainteresowani mogą wskoczyć do wehikułu czasu i podjechać do Naddniestrza – wspomnianej separatystycznej republiki, która nazywana jest sowieckim skansenem.

Trzeba jednak pamiętać, że życie Mołdawii toczy się tu i teraz, ale płynie ono powoli. Nikt nie śpieszy się z ucztowaniem, rozmawia się długo i tak samo długo milczy. Siedzi się tu w ogrodzie tylko po to, żeby cieszyć się relaksem. Można godzinami razem z gospodarzami patrzeć na winogrona, które niedługo zamienione w wino będą rozkochiwać w sobie kolejnych gości.

I można tu uciec, gdy ma się dość turystycznego przemysłu. Przynajmniej na razie.

Zobaczcie zdjęcia z tego niezwykłego kraju:

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Super relacja. Gdyby tylko tych 20 zdjec nie trzeba było przeladowywac to była by wręcz doskonała.
tybul, 31 sierpnia 2017, 19:35 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Niezłe pióro...
vivere, 31 sierpnia 2017, 21:40 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Potwierdzam. Jest tam właśnie tak. Może nie tak ładnie ale też próbowałem to ująć w mojej relacji zamieszczonej na forum. Dodam tylko, że wino na bazarze jest tańsze od Coca Coli w sklepie spiżywczym. Do tego oni tam wszystko kiszą: nie zdziwcie się widząc na straganie np. kiszonefo arbuza :-)
duganirelli, 31 sierpnia 2017, 22:32 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Autorka, być może dlatego że kobieta nie wspomniała o jednym. Mołdawianki ! Jak dla mnie przebojem wskoczyły na pierwsze miejsce kobiecej urody spychając będące tam od kilku lat Ukrainki.
Tomo14, 31 sierpnia 2017, 22:36 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Dobry artykuł. Zachęca do wyjazdu
gwiazdaa1, 1 września 2017, 8:09 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Spieszmy sie czytac komentarze, tak szybko znikaja :)
jarekjal, 1 września 2017, 9:12 | odpowiedz
Avatar użytkownika
O, widzę odgrzewany kotlecik z sierpnia :) Wybieram się do Mołdawii w 2019 roku bo wtedy już będę mógł wziąć w leasing Hiluxa, postawić go na 33 calowych ATkach i w drogę :) I na trzeźwo, bo kierownica i procenty nie pasują.
eskie, 24 grudnia 2017, 20:35 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Przecież ten artykuł z podróży sponsorowanej był publikowany dużo wcześniej. Swoją drogą, świetnie to wygląda w kontekście niedawnego artykułu o zaufaniu do opinii na portalu Trip Advisor.
sieczu, 24 grudnia 2017, 23:57 | odpowiedz

Kobieta na plaży
Najlepsza oferta

Tydzień na Phuket za 3232 PLN

Rafał Waśko | 2019-07-22 20:31
REKLAMA
REKLAMA
Sprawdź relacje z podróży tutaj
Aplikacja Fly4free.pl
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel