Kolejny duży problem Modlina. Będą musieli zapłacić grube miliony Wizz Airowi?
Lotnisko w Modlinie jest na coraz większym minusie- w 2018 roku strata netto wyniosła 17,2 mln PLN, jednak lwia część z tej kwoty to rezerwa na rzecz linii Wizz Air, która w sądzie domaga się od władz portu odszkodowania. Władze portu uspokajają, że to środki zarezerwowane na poczet ewentualnych roszczeń i są przekonane, że sąd oddali powództwo taniej linii. Jednak w pierwszej instancji wygrali Węgrzy.
Z Modlina nie płyną ostatnio dobre wieści: Ryanair zawiesił część tras, a udziałowcy portu w dalszym ciągu nie mogą się porozumieć w sprawie finansowania jego rozbudowy. Teraz dochodzą do tego jeszcze dodatkowe koszty, związane z procesem sądowym, jaki spółce zarządzającej lotniskiem wytoczył Wizz Air.
O tej sprawie pisaliśmy jako pierwsi rok temu. O co chodzi? Węgierska linia, która w 2012 roku razem z Ryanairem zaczęła latać z Modlina, wycofała się z podwarszawskiego lotniska po kilku miesiącach z powodu awarii pasa startowego, ale już wcześniej zgłaszała problemy – w październiku i listopadzie lotnisko było sparaliżowane przez mgły i śnieg, wiele lotów odwoływano lub notowano wielogodzinne opóźnienia. Wizz Air przeniósł się więc na Lotnisko Chopina (gdzie pozostał do dzisiaj), ale o swoich stratach nie zapomniał – wyliczył, że od października do końca 2012 roku ponad 160 lotów z i do Modlina było opóźnionych, odwołanych lub przekierowanych na inne lotniska. I skrupulatnie podliczył swoje straty, domagając się od Modlina 13 mln PLN odszkodowania. Sprawa trafiła do sądu, który w czerwcu ubiegłego roku przyznał Wizz Airowi rację. Spółka zarządzająca lotniskiem w Modlinie odwołała się od wyroku, ale i tak wynik rozprawy sądowej wpłynął na wynik finansowy portu. W rozmowie z serwisem pasazer.com skarbnik Mazowsza Marek Miesztalski przyznał, że strata Modlina za 2018 rok wyniosła 17,2 mln PLN, jednak 14 mln PLN z tej kwoty to rezerwa zawiązana na pokrycie ewentualnego odszkodowania dla Węgrów.
Modlin: Sąd nie wziął pod uwagę naszych argumentów.
– Do zawiązania rezerwy na poczet ewentualnej wypłaty odszkodowania zobowiązuje nas ustawa o rachunkowości, ale nie jest jeszcze przesądzone, że będziemy musieli je wypłacić Wizz Airowi. Złożyliśmy apelację od wyroku, bo nasi prawnicy zauważyli mnóstwo niespójności w jego uzasadnieniu. Uważamy też, że Wizz Air nie przedstawił dobrych dowodów na to, że poniósł tak duże straty z powodu kłopotów w Modlinie – mówi w rozmowie z Fly4free.pl Marcin Danił, wiceprezes lotniska w Modlinie ds. korporacyjnych.
Jak dodaje, ostateczny wyrok w tej sprawie zapadnie najpóźniej pod koniec przyszłego roku. Ewentualna przegrana nie sprawi, że lotnisko będzie musiało ogłosić upadłość, ale mocno skomplikuje plany podwarszawskiego portu.
Przypomnijmy też, że gdzieś tam w tle rozprawy sądowej Wizz Air przygląda się rozwojowi sytuacji w Modlinie, bo choć trudno w to uwierzyć, powrót Węgrów do tego portu wcale nie jest wykluczony. Przyznał to na początku roku w Warszawie Jozsef Varadi, czyli prezes Wizz Aira.
– Prowadzimy dużo rozmów w sprawie nowych kierunków, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Na razie nie mamy też problemów z uzyskiwaniem slotów na interesujące nas połączenia. Ale dobrze widzimy, że przepustowość w Warszawie jest ograniczona. Dlatego bardzo poważnie rozważamy dywersyfikację naszej działalności w centralnej Polsce. Oznacza to, że wciąż priorytetem będzie dla nas Lotnisko Chopina, ale myślimy też o tym, że w niedalekiej przyszłości możemy się pojawić na innym lotnisku w tym regionie. Te lotniska to Modlin, Radom lub Łódź, która jest jedynym miastem z gotowym lotniskiem. Zdajemy sobie jednocześnie sprawę z ograniczeń każdej z tych opcji: problemów Modlina z rozbudową oraz z tego, że Radom ma na razie lotnisko tylko na papierze. Ale scenariusz, w którym część naszych operacji będziemy realizowali z innego lotniska w centralnej Polsce, jest jak najbardziej możliwy – powiedział Varadi.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?