Mieszkańcom Podlasia nie zależy na nowym lotnisku? Bardzo mizerna frekwencja w referendum
„Czy jest Pan/Pani za wybudowaniem w województwie podlaskim regionalnego portu lotniczego?” – na takie pytanie odpowiadali w niedzielnym referendum mieszkańcy Podlasia. Nie było to referendum wiążące, bo ostateczną decyzję w sprawie budowy podejmuje samorząd, ale po wynikach frekwencji można założyć, że mieszkańcom regionu raczej średnio zależy na posiadaniu własnego portu lotniczego.
Z nieoficjalnych danych „Kuriera Porannego” wynika, że z blisko 959,4 tys. uprawnionych do głosowania mieszkańców Podlasia, do urn wyborczych poszło tylko 14 proc. z nich.
Ale niezależnie od wyniku referendum, szanse na jego budowę były niewielkie. Już w poprzedniej kadencji samorząd województwa podlaskiego zrezygnował z planów budowy regionalnego portu lotniczego. Uznawał bowiem, że będą problemy ze sfinansowaniem tej inwestycji (jej całkowity koszt szacuje się na ok. 350-500 mln PLN) i dalszym utrzymaniem lotniska w kolejnych latach.
– Lotnisko jest regionowi potrzebne, ale samorząd nie ma pieniędzy na jego budowę. Z naszych prognoz wynika, że dopiero w 2040 roku regionalne lotnisko na Podlasiu będzie obsługiwało tylu podróżnych, by przestać do niego dopłacać – mówił Jerzy Leszczyński, marszałek województwa.
A i to nie jest takie pewne, bo w 2040 roku lotnisko miałoby przyjmować „ledwie” 700 tys. pasażerów.
W podobnym tonie wypowiada się prezydent Białegostoku.
– Ja jestem za, tak samo jakbym był za budową u nas toru Formuły 1. Wiem jednak, że ani na jedno, ani na drugie nas nie stać – stwierdził niedawno Tadeusz Truskolaski.
To ważne, bo prezydent Białegostoku zamiast budowy nowego, chce zmodernizować lotnisko Aeroklubu w dzielnicy Krywlany, dzięki czemu będzie ono mogło przyjmować małe samoloty mogące pomieścić do 50 pasażerów. Prace mają się rozpocząć w przyszłym roku, będą kosztować 31 mln PLN. Dodatkowo w przyszłym roku zaczną się prace przy budowie małego lotniska dla czarterów w Suwałkach.
Taką koncepcję zdaje się też wspierać rząd.
– W tej chwili nie jesteśmy w stanie wspomóc samorządu w budowie nowego lotniska. Moim zdaniem dla Podlasia dobrym rozwiązaniem byłaby właśnie budowa małego portu w Krywlanach, który później mógłby być sukcesywnie rozbudowywany – mówi w rozmowie z Fly4free.pl Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury.
Część ekspertów nie zgadza się z argumentem o rentowności.
– Nie ma co liczyć, że lotnisko szybko zacznie na siebie zarabiać. Ale celem tego lotniska nie jest zarabianie, tylko doprowadzenie do podobnej sytuacji jak w Lublinie, gdzie nakręciła się lokalna gospodarka, pojawili się inwestorzy, a region ma większe przychody z podatków – komentuje Grzegorz Sobczak ze „Skrzydlatej Polski”.
Michał Tabisz, prezes lotniska w Rzeszowie wskazuje z kolei na to, że rozwój podkarpackiej Doliny Lotniczej nie byłby możliwe bez istnienia w okolicy dużego portu.
– Widzę dużą szansę dla Podlasia związaną z budową portu, ale nie widzę żadnych szans, żeby to lotnisko na siebie zarabiało. W przypadku małego lotniska jak nasze roczne koszty utrzymania to 10-12 mln zł rocznie, a przychody lotniska w przeliczeniu na pasażera to średnio 6-7 euro. Bariera rentowności jest więc postawiona dość wysoko – komentuje Leszek Krawczyk, prezes lotniska w Szymanach – najmłodszego portu w Polsce, które w pierwszym roku swojej działalności obsłużyło ponad 47 tys. pasażerów.