Miały być wakacje w Egipcie, ale były głupie żarty. Kapitan nie wpuścił pary na pokład
Choć przypomnienia na temat konsekwencji takich głupich komentarzy czy nieśmiesznych żartów są stale podkreślane – zarówno w mediach, poradnikach dla podróżnych, jak i czasem na samych lotniskach, to w rzeczywistości wciąż nie brakuje „wesołków”, którzy nie potrafią się powstrzymać. Nie inaczej było tym razem.
Na lotnisko w Pyrzowicach dotarła para turystów, którzy zamierzali spędzić swój urlop w Egipcie. Miało być pięknie – słońce, opalanie, drinki w ramach all inclusive i piękne wspomnienia. Jednak, gdy podeszli do stanowiska odprawy bagażowej, okazało się, że nastrój do żartów przekreśli wszystkie plany.
– W trakcie odprawy biletowo bagażowej pasażerów samolotu lecącego do Marsa Alam (Egipt) mężczyzna oświadczył, że w bagażu rejestrowanym ma granat, a jedna z kobiet, że posiada broń – informuje Śląski Oddział Straży Granicznej.
Każde taka sytuacja uruchamia bezwzględne procedury. Bagaże muszą zostać sprawdzone, a pasażerowie wylegitymowani i ukarani mandatem. To jednak nie koniec konsekwencji. W takim przypadku to kapitan samolotu decyduje, czy pozwoli „żartownisiom” skorzystać z wykupionego lotu. I tym razem nie miał on litości, bo odmówił parze wejścia na pokład. Urlop skończył się więc dla nich na lotnisku.
Nie był to jednak jedyny incydent na katowickim lotnisku. W tym samym dniu samolotem z Islandii, przyleciał nietrzeźwy mężczyzna, który dezorganizował pracę załogi i utrudniał życie pozostałych pasażerów.
– Zachowywał się agresywnie, a chwilę przed lądowaniem zaczął się kłócić z innymi pasażerami oraz nie wykonywał poleceń załogi – opisuje Straż Graniczna. – Po przebadaniu okazało się, że 25-latek ma w wydychanym powietrzu blisko 1,6 promila alkoholu – dodaje.
Mężczyzną zajęła się siostra wezwana przez Straż Graniczną. Gdy mężczyzna wytrzeźwieje czeka go dalsze postępowanie i konsekwencje.