Szef Ryanaira ma złe wieści: „Wiosną bilety zdrożeją nawet o 20 procent. Chcesz tanich lotów na wakacje? Rezerwuj je teraz”
Ceny biletów wciąż niskie, ale eldorado wkrótce się skończy
Kryzys na Bliskim Wschodzie negatywnie odbije się na kondycji linii lotniczych na całym świecie. Przewoźnicy ograniczają swoje siatki połączeń i stymulują popyt, utrzymując niskie ceny biletów, a od problemów wolny nie jest nawet Ryanair. Irlandzka linia jest dobrze zahedżowana w tanie paliwo, ale tylko do końca tego roku.
– Cena ropy wystrzeliła pod sufit, a to wszystko dzięki politycznym talentom pana Trumpa, który chce zaprowadzić pokój na całym świecie. Co prawda jesteśmy dobrze zabezpieczeni, bo 80 procent paliwa mamy zahedżowane w dobrej cenie, ale 20 procent musimy kupować po rynkowych stawkach. Jak to wpływa na popyt? Popyt na latanie wciąż jest bardzo mocny. W sezonie letnim zanotowaliśmy wzrost liczby pasażerów o 6 procent, ale jednocześnie musieliśmy obniżyć średnią cenę biletu o 6 procent, choć planowaliśmy nieznacznie podnieść ceny. Na dłuższą metę nie można tak działać – w zimowym rozkładzie pierwotnie planowaliśmy urosnąć o 4 procent, ale zdecydowaliśmy się na zmniejszenie oferowania, w efekcie jesienią i zimą przewieziemy tyle samo pasażerów, co w analogicznym okresie rok temu. Dzięki temu nie będziemy musieli ponosić dodatkowych kosztów droższego paliwa lotniczego – mówił O’Leary podczas wtorkowej konferencji prasowej w odpowiedzi na pytanie Fly4free.pl. Szef Ryanaira dodaje, że w przyszłym roku będzie dużo drożej.
Kreta Wschodnia od 2436 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Costa Blanca od 1706 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Kreta Zachodnia od 2189 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
„Chcesz tanich wakacji? Zalecam kupować bilety już teraz”
– W następnym sezonie letnim spodziewam się dramatycznych podwyżek cen biletów, właśnie z powodu cen paliwa. My też mamy kłopot: w tej chwili na przyszły rok mamy zahedżowanie 15 procent paliwa w cenie 85 dolarów za baryłkę, a resztę będziemy kupowali po rynkowych cenach, które – wszystko na to wskazuje – będą dwa razy wyższe niż rok temu – mówi mi O’Leary.
Co ma na myśli, używając zwrotu „dramatyczne”?
– Dwucyfrowe podwyżki sięgające 15-20 procent w stosunku do tegorocznych cen. Jestem przekonany, że linie legacy takie jak Lufthansa, Air France czy KLM wprowadzą dopłaty paliwowe, o ile ceny ropy szybko nie spadną. Co prawda wierzymy w pokojowe rozwiązanie sytuacji na Bliskim Wschodzie w najbliższych miesiącach, ale nie spodziewam się, że tańsza ropa sprawi, że paliwo lotnicze będzie dużo tańsze. Także z powodu spadku mocy rafineryjnych w takich krajach jak Rosja czy Arabia Saudyjska – mówi szef Ryanaira.
– Spodziewam się też, że wiele linii będzie miało w przyszłym roku poważne problemy. Air Baltic może nie przetrwać, problemy mają Volotea czy Norwegian, a Wizz Air już zapowiada, że będzie miał 250 mln euro straty. Wiele z tych linii balansuje na krawędzi bankructwa – dodaje.
A na ile to wpłynie na sytuację Ryanaira?
– Jeżeli przyjmiemy, że latem 2027 średnia cena ropy będzie wynosiła 130 dolarów za baryłkę, nasz rachunek za paliwo wzrośnie o 1,5 mld euro. To oznacza, że aby zrównoważyć te koszty średnia cena biletu wzrośnie o ok. 7 euro, czyli ok. 15 procent. A to tylko efekt droższej ropy, bo nie uwzględniam w nim podwyżek wynagrodzeń, opłat lotniskowych i innych zmiennych. Nie mam wątpliwości, że ceny wzrosną, więc jeśli chcecie tanich biletów na przyszłoroczne wakacje, rezerwujcie je już teraz – mówi O’Leary.
A jak to wpłynie na dalszy rozwój Ryanaira w Polsce?
– Przyszły rok faktycznie zapowiada się drogo i nie widać oznak optymizmu na horyzoncie. Jesteśmy dobrze przygotowani do tej sytuacji – jesteśmy właścicielem wszystkich naszych samolotów, mamy hedging, a także wieloletnie umowy z wszystkimi najważniejszymi lotniskami w regionie. Na pewno będziemy więc rosnąć w Polsce, bo musimy dowieźć nasze zobowiązania w ramach tych umów. Tak jak w przypadku lotniska w Modlinie. Ale też nie możemy zapominać o tym, że paliwo to 40 procent naszych kosztów, a sytuacja jest trudna – dodaje Michał Kaczmarzyk, dyrektor zarządzający Buzz, czyli polskiej spółki-córki Ryanaira.
👉 Ryanair ma zabezpieczone tylko 15 proc. paliwa na przyszły rok po 85 dolarów za baryłkę; resztę kupi po cenach rynkowych.
👉 Przy średniej cenie ropy 130 dolarów za baryłkę koszt paliwa Ryanaira wzrósłby o 1,5 mld euro, co oznacza średnio około 7 euro więcej za bilet.
👉 Przewoźnik radzi rezerwować loty na wakacje 2027 już teraz; mimo trudnej sytuacji zapowiada dalszy rozwój w Polsce.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?