Małpy muszą zniknąć z Tadż Mahal. Atakują turystów, a władze mają dość
Podobne do człowieka i na pierwszy rzut oka urocze. Jednak małpy, bo o nich mowa, potrafią być złośliwe i mocno uprzykrzać życie zarówno mieszkańców jak i turystów. Władze w Indiach podjęły więc decyzję, że Tadż Mahal ma być kolejną azjatycką świątynią, z której te zwierzęta znikną.
Małpy niemal na stałe wpisały się w krajobraz jednego z siedmiu nowych cudów świata. Dookoła świątyni żyją ich całe stada, które doskonale wiedzą, jak wykorzystać turystów. To m.in. dlatego w Tadż Mahal obowiązuje zakaz wnoszenia jedzenia.
Zwykle jednak zapominalscy turyści wyrzucają je tuż przed wejściem na teren świątyni, a to jedynie przesuwa problem, ale go nie likwiduje. Tym bardziej, że najsłynniejszy zabytek w Indiach odwiedza nawet 25 tys. osób dziennie.
Tymczasem każdy, kto miał do czynienia z małpami wie, że potrafią być bardzo agresywne. W dodatku są szybkie, zwinne, odważne i mają bardzo dużo siły. Do perfekcji opanowały sztukę podkradania plecaków, jedzenia, butelek, aparatów i wszystkich innych przedmiotów. Do naprawdę poważnych incydentów dochodzi nawet dwa razy w miesiącu, ale mniejszych „wypadków” z małpami w roli głównej jest o wiele więcej, a ofiarami padają nie tylko turyści, ale także mieszkańcy Agry.
W listopadzie 2018 roku niemowlę zmarło po tym, jak małpa porwała je od matki. Najpierw zwierzę pogryzło dziecko, a później upuściło na dach jednego z domów. Chłopiec, który urodził się zaledwie 12 dni wcześniej zmarł w szpitalu. Niespełna dwa tygodnie później także w Agrze zmarła 58-letnia kobieta. W wyniku ataku małp wykrwawiła się na śmierć.
Małpy stają się coraz bardziej agresywne, bo ich naturalne siedliska są zabudowywane przez człowieka. Po wielu skargach turystów i mieszkańców, władze regionu postanowiły uporać się z problemem. Początkowo próbowano odstraszać małpy w bardzo prymitywny sposób – za pomocą proc. Lokalni strażnicy mieli reagować w momencie, gdy zwierzęta za bardzo zbliżają się do ludzi. Jest to jednak rozwiązanie tymczasowe, a urzędnicy chcieliby jak najszybciej przenieść małpy w zupełnie inne miejsce, gdzie mniej zagrażałyby człowiekowi. Planowana jest także sterylizacja zwierząt. Jedyną przeszkodą są fundusze, ale władze zapewniają, że znajdą sposób na sfinansowanie przedsięwzięcia. Nie można też zapominać, że wielokrotnie do ataków prowokują sami turyści, którzy drażnią czy zaczepiają małpy.
Podobne decyzje podjęli urzędnicy w Kambodży. Dziesiątki małp zostało wyeksmitowanych z jednego z najpopularniejszych kambodżańskich kurortów – miasta Preah Sihanuk. Oficjalnie zwierzęta zostały przeniesione do „bezpiecznego sanktuarium”, a jako powód przeprowadzki podaje się chęć utrzymania porządku publicznego i bezpieczeństwa drogowego. Choć działania podjęto zaledwie kilka tygodni temu, niektórzy mieszkańcy i urzędnicy już żałują zmian.
– Małpy uważane są za część tutejszej turystyki. Ich zachowanie przyciąga wielu turystów, którzy chcą je zobaczyć i zrobić im zdjęcia – oświadczył Oeur Vibol, szef tutejszego biura turystyki.
Władze jednak nie biorą pod uwagę ponownego przeniesienia małp do Preah Sihanuk i tłumaczą, że ich działania są efektem licznych skarg, które zgłaszali także sami mieszkańcy.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?