5.11.2016
Magnesy z podróży. Ciekawa pamiątka czy symbol obciachu? Zbieracie?
Dla jednych to obowiązkowy punkt wyjazdu, bez zakupu magnesu cała podróż jest niepełna. Dla innych: symbol komercji i kiczu, który ma niewiele wspólnego z prawdziwą pamiątką. Po której stronie jesteście?
Magnesy z podróży. Obiekt pożądania… i obiekt drwin. W założeniach: idealny prezent z każdej podróży, przedmiot, który będzie katalizatorem wspomnień o danym miejscu. W praktyce: czasami budzący zażenowanie estetyczny potworek, którego cena jest nieadekwatna do oferowanej jakości.
To jak w końcu jest z tymi magnesami: jesteście po stronie „przywożących” czy „wyśmiewających”? 🙂
PoprzednieObraz 1 z 11Następne
Magnesowo to i owo
Zacznę od siebie. Dla mnie magnesy to sympatyczny akcent, mogący spiąć daną podróż... i uruchomić naszą wyobraźnię i wspomnienia podczas zerkania na niego w przyszłości. Jednakże we wszystkim należy zachować umiar: znam takich forumowiczów i zaprzyjaźnionych podróżników, których kolekcja magnesów z podróży sięga setek egzemplarzy. Obudowa lodówki dawno nie mieści całości, więc wzmiankowani znajomi imają się różnych sposobów: przenoszą magnesy na specjalnie pomalowaną ścianę (farbą magnetyczną), trzymają na wierzchu tylko ulubione, szukają metod na zaprezentowanie swoich zbiorów.
Nie „spinam się” na zakup każdego możliwego tandetnego plastiku z podklejonym magnetycznym paskiem, szczególnie w cenie posiłku w pobliskiej knajpie. Wręcz przeciwnie, z wielu krajów w których byłem, nie przywiozłem ani jednego magnesu. Dlaczego? Bo nie czułem takiej potrzeby, bo żaden z oglądanych mi się nie podobał, bo nie było na to czasu, bo... (i tutaj wstawcie sobie dziesiątki innych argumentów).
Na mojej lodówce są przyczepione tylko magnesy z podróży, które przywodzą na myśl pewne specjalne wspomnienia: szczególne chwile, interesujące okoliczności, nietypowe zdarzenia. I to jest prawdziwa „ściana wspomnień” – jakże inna od systemu: magnes z każdego możliwego miejsca...
Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl
Zacznę od siebie. Dla mnie magnesy to sympatyczny akcent, mogący spiąć daną podróż... i uruchomić naszą wyobraźnię i wspomnienia podczas zerkania na niego w przyszłości. Jednakże we wszystkim należy zachować umiar: znam takich forumowiczów i zaprzyjaźnionych podróżników, których kolekcja magnesów z podróży sięga setek egzemplarzy. Obudowa lodówki dawno nie mieści całości, więc wzmiankowani znajomi imają się różnych sposobów: przenoszą magnesy na specjalnie pomalowaną ścianę (farbą magnetyczną), trzymają na wierzchu tylko ulubione, szukają metod na zaprezentowanie swoich zbiorów.
Nie „spinam się” na zakup każdego możliwego tandetnego plastiku z podklejonym magnetycznym paskiem, szczególnie w cenie posiłku w pobliskiej knajpie. Wręcz przeciwnie, z wielu krajów w których byłem, nie przywiozłem ani jednego magnesu. Dlaczego? Bo nie czułem takiej potrzeby, bo żaden z oglądanych mi się nie podobał, bo nie było na to czasu, bo... (i tutaj wstawcie sobie dziesiątki innych argumentów).
Na mojej lodówce są przyczepione tylko magnesy z podróży, które przywodzą na myśl pewne specjalne wspomnienia: szczególne chwile, interesujące okoliczności, nietypowe zdarzenia. I to jest prawdziwa „ściana wspomnień” – jakże inna od systemu: magnes z każdego możliwego miejsca...
Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl
PoprzednieObraz 1 z 11Następne
Lubisz nasze okazje?
Dodaj Fly4free.pl jako preferowane źródło w Google, a nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania. Możesz to w każdej chwili zmienić.
Paweł Kunz Autor artykułu
© obrazka głównego: Tomas Urbelionis, shutterstock
Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze
Zaloguj się na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Większość tych magnesów wyrabianych jest w Chinach. Również zbieram magnesy ale tylko takie nietypowe i dokładnie odzwierciedlające dane miejsce w którym byłam czyli np. z Wenecji magnesy w kształcie masek z balu karnawałowego.
Fajny, lekki artykuł, super się czyta :) gratulacje!
Również zbieram magnesy - ale staram się kupować jak najbardziej rzeczy związane z danym miejscem. Nie do końca wierzę w zapewnienia, że to "hendmejd", ale na lodówce przynajmniej nie rażą w oczy tandetą ;)
A ja mam ulubiony, przywieziony z Australii.Rozkoszny śpiący miś koala i napis "Life is hard in Australia"
Czytam tytuł "Magnesy". Myślę: 'Co za idiotyczny temat'. Zaczynam czytać i... nie mogę się oderwać od lektury. Brawo po raz kolejny Panie Pawle! :)
Nie jestem kiczowaty ale obowiązkowo kupuję magnesy :p Uważam, że jest to fajna pamiątka tylko musi zawierać fotografie miejsca, zabytki itp. Kupuję cioci i babci jako prezent, bo należą do grupy zbieraczy ;)
Ja co prawda jeszcze dużo nie podróżowałam, ale magnesy przywożę głównie dla mojej mamy (mój brat też) więc jej lodówka się zapełnia ;) Zawsze staram się, żeby czy to pocztówki czy magnesy nie były "za tandetne" tylko w miarę ładnie wyglądały. :)
Ja chyba wolę przywieźć sobie całą masę pocztówek - zawsze mam wielki plan by je oprawić w ramki jak jakieś obrazki, ale na razie lenistwo mnie dopadło bardziej :P
Panie Pawle, jaki jest do Pana e-mail? Mam kilka pomysłów na artykuły (w postaci slajdów oczywiście ;)) Bardzo fajnie się czyta Pana artykuły.
Też zbieram i przywoże w prezencie, ale wybieram starannie. Ludzie zbierają różne rzeczy z podróży, np. Miniaturowe bibeloty, pocztówki, muszle. Magnesy są związane z miejscem, czasem są jak wspomnienia.
Obciach na maxa. Moze nie obciach ale wyglada to kiczowato. Lepiej kupic cos co rzeczywiscie nauczy Cie czehos o kraju a nie jakis beznadziejny magnes. :/ Kicha.
a ja też lubię sobie przywieść taki magnesik , ale nie z Bułgarii, Egiptu , czy Chorwacji bo tam zawsze można pojechać ,,ale taki z Mauritiusa , Cuby , Brazylii Sri Lanki czy innych ciekawych miejsc ,gdzie nie bywamy często.. bo z innych "świątków " i pamiątek się dawno wyleczyłam
Świetny artykuł, wspaniałe historie ... Aż chce się planować podróż ...
A co by to miało być to "czecho"..:)
My też zbieramy. Powoli zaczyna brakować miejsca na przedniej ściance lodówki.
Co do literówek: jak ktoś pisał, to w większości chińszczyzna więc zdarzają się wszędzie. Kraków, jakieś 8 lat temu - szwendamy się po mieście, kupiliśmy magnes. Wracamy do domu, wyjmuję magnes żeby przyczepić na lodówce a tam jak wół stoi: Kościół Maracki! :-)
ja nie zbieram ale moja żona ma już kolorowe 3/4 lodówki...boję się że będę musiał kupić drugą....:) a tak serio to wcale nie uważam tego za obciach, ale jeśli faktycznie nie ma czegoś oryginalnego, związanego z danym miejscem to robimy sobie sami jakąś składankę fotek potem na sklejkę, w lakier i pamiątka z pobytu jak znalazł....fajnie czasem popatrzeć gdzie się było...
Mnie na lodówce przestały się mieścić, naklejałem też na kuchenkę mikrofalową.
Serce bolało jak magnes - pamiątka spadł i pękł
Aż podszedłem do braku miejsca profesjonalnie i zamontowałem tablice magnetyczne :
Kiedyś przewoziłam z podróży różne pamiątki: muszle, które są w zasadzie jednakowe i po jakimś czasie już nie pamiętałam skąd je przywizłam, kubki które zajmują dużo miejsca a i w użyciu ścieraja się. Od jakiegoś czasu kupuję z podróży magnesy tylko z tych miejsc w których byłam. Uważam, że są wspaniałą pamiątką, zajmują mało miejsca i kiedy tylko na nie spoglądam przywołuja cudowne wspomnienia.
Ja zbieram magnesy (ale takie z "duszą" ?), karty pokładowe i wysyłam kartki do sobie ?- które lądują później w moim albumie? Pozdrawiam
Wszystkie są z Chin, więc...
Historii tego magnesu i tak nie zrozumiesz.!
zbieram kubki, mam juz całkiem pokaźną kolekcję i marzenie że w przyszłości będę miała na nie specjalną gablotkę w kuchni. Kiedyś byłam w knajpie gdzie podawano herbatę w kubkach z różnych stron świata, bardzo mi się to podobało, i postanowiłam uzbierać swoją kolekcję. Minus jest taki, że mam coraz mniej miejsca na nie. :)
Kiedyś zbierałam proporczyki i znaczki metalowe teraz zbieram magnesy i małe buteleczki z alkoholem regionalnym :)
Ja mam lodówke w zabudowie i magnesy nie mialyby sensu ale wiele osob kupuje pocztowki jak moja zona a ja mam nieco oryginalne hobby i zbieram z kazdego kraju naszywke z godlem danego państwa a to nie lada utrudnienie, ale miejsca nie zajmują i monza trzymac je w pudeleczku ;) pozdrawiam
Gdyby istnial na Fb emotikon oznaczajacy zazdrosc to wlasnie pod tym postem bym go kliknal. Zazdroszcze Panu tych wszystkich podrozy i przygod.
Gratuluje artykulu. Swietnie sie czyta. Pozdrawiam
wolę pocztówki, wkręciłem się w podstawówce i tak już zostało. stare młodzieżowe zbiory leżą w szafie, "dorosła" kolekcja wisi :)
Dziękuję za miłe słowa :)Wszystko ZAWSZE zaczyna się od marzeń, planowania, okazji. Nie ma co zazdrościć, trzeba ruszać w w swoją własną podróż :) A przyznacie sami, że ilość ciekawych kierunków i okazji, które regularnie umieszczamy na stronie głównej Fly4free.pl – aż prosi się, aby je wykorzystać. Do dzieła! Świat czeka tuż za rogiem...Zapraszam do kontaktu :) => pawel.kunz(malpka)fly4free.pl
zbieramy
ja zbieram kieliszki do wodki ;) gorzej z krajami arabskimi, gdzie nie ma takich produktow :(
U mnie zbiera polowica :) A ja kieliszki ;) kto co lubi :)
To obciach. Ale zajmuje mało miejsca w plecaku, więc jak ktoś podróżuje lekko - jak ja - to może być decydujące. PS Kiedyś w ramach pamiątek podręcznych zbierałem też karty sim ale teraz wszędzie vodafony albo T-mobile...
ale są szklaneczki do herbaty ;)
Zbieram kubki. Ale nie dla siebie , dla mojej starszej siostry ktora jest "unieruchomiona" zdrowotnie i opiekuje sie naszym sparalizowanym Tata. Taka milosc siostrzana , ja podrozuje , opowiadam co przezylem a Ona oglada te kubki i mowi ze to tak jak by ze mna tam byla
a ja mam duzo magnesow, chociaz nie z kazdego miejsca, w ktorym bylam i nie widze w tym nic obciachowego, bardzo fajna pamiatka :)
A ja z każdej podróży przywożę kota, wchodzi akurat do podręcznego.
