Loty do USA będą teraz NAPRAWDĘ tanie? Wszystko za sprawą zgody dla Norwegiana
Co to za zgoda i co zmienia, skoro tania linia lata już do USA? Jest to zgoda na wykonywanie operacji lotniczych z Europy do USA dla spółki Norwegian Air International – irlandzkiej odnogi już latającego do Stanów Norwegian Air Shuttle.
Irlandia ma w tym przypadku duże znaczenie, bo operując na norweskiej licencji tania linia miała ograniczone możliwości rozwoju dalekich tras. A ponieważ Irlandia jest członkiem Unii Europejskiej, tania linia może w pełni korzystać z jej przywilejów. Takich jak umowa o wolnym niebie między USA i Unią Europejską, która w praktyce oznacza, że nowe trasy będą mogły być otwierane bez ograniczeń.
– Dzięki decyzji Departamentu Transportu ceny biletów na trasach transatlantyckich będą niższe, a my będziemy w stanie otwierać znacznie więcej nowych tras – mówi Anders Lindstrom, rzecznik Norwegiana.
W pierwszej kolejności przewoźnik zaoferuje loty z Cork do Bostonu i Nowego Jorku. Ale oprócz nowych tras znacznie ważniejsze jest radykalne cięcie kosztów, co wpłynie na obniżkę cen biletów. Stanie się tak, bo irlandzkie prawo pracy jest znacznie bardziej liberalne od norweskiego, a mówiąc wprost: załogi pokładowe kontraktowane w Irlandii pracują w oparciu o gorsze warunki.
I o to tak naprawdę toczy się gra, bo Norwegian już zapowiedział, że docelowo wszystkie dalekie trasy będzie realizować jego irlandzka spółka. Będzie więc taniej, a to powoduje histeryczne reakcje po drugiej stronie Atlantyku.
Amerykanie zawiedzeni
– Ta decyzja to zdrada setek tysięcy pracowników amerykańskiej branży lotniczej – komentuje Sara Nelson, przewodniczący AFA-CWA, stowarzyszenia przedstawicieli obsługi pokładowej.
Decyzję krytykują też niektórzy amerykańscy politycy, w tym wpływowi kongresmeni. Nie może to dziwić – jeszcze pół rok temu w kampanii przed wyborami prezydenckimi Hillary Clinton otwarcie mówiła, że będzie przekonywać Baraka Obamę, by zablokował rozwój Norwegiana. Krytykujący obawiają się, że danie wolnej ręki taniej linii sprawi, że tradycyjne linie będą zamykać połączenia, a to sprawi, że amerykańskie miejsca pracy będą zagrożone.
Niezadowoleni z takiego obrotu sprawy są też amerykańscy przewoźnicy, bo ekspansja Norwegiana oznacza dla nich wojnę cenową i konieczność obniżenia stawek za bilet. Zwłaszcza, że już teraz norweska linia rośnie jak na drożdżach.
Według agencji Reuters w tym roku tania linia wykona w sumie 2916 lotów z Europy do USA i z powrotem, co oznacza wzrost o 44 proc. w stosunku do zeszłego roku. Z kolei w 2015 roczny wzrost liczby operacji wyniósł aż 34 proc.
A przecież nie jest on jedyną tanią linią z Europy, która odważnie wchodzi w trasy do USA – podobnie ekspansywną politykę prowadzą m.in. linie WOW Air z Islandii.
Ale Departament Transportu pozostał niewzruszony na polityczne argumenty.
„Niezależni od opinii przedstawianych przez oponentów, aktualny stan prawny i bilateralne zobowiązania nie dają nam możliwości odmówienia tej aplikacji” – czytamy w oficjalnym komunikacie.
Tym bardziej, że na pozytywne rozpatrzenie swojego wniosku Norwegian czekał i tak długo, bo 3 lata, a w sprawę zaangażowała się Komisja Europejska.