Piwo o 6 rano? Spoko! Lotniska, czyli miejsca gdzie zasady nie obowiązują
Witaj w porcie lotniczym. Tu wszystko stoi na głowie – a zasady społeczne pojmowane są nieco inaczej niż w innych publicznych lokalizacjach. Podczas pobytu na lotnisku paradoksalnie możesz… więcej.
Wizyta na większości światowych lotnisk (szczególnie tych, które pełnią rolę centrów przesiadkowych) może obfitować w wiele wydarzeń. Obserwując zachowanie podróżnych, w oczy rzuca się dość prosty wniosek: niektóre formy zachowania, które (normalnie) uchodzą za kontrowersyjne lub niezręczne, w porcie lotniczym są czymś naturalnym i zwyczajnym. O co chodzi?
Tu można (prawie) wszystko
Popularny tweet, który krąży po sieci. A w nim autor (@yeetztweetz) stwierdza:
– Uwielbiam lotniska, bo zasady społeczne tam nie obowiązują. Zjadłeś pizzę i popiłeś piwem o 7 rano? Wy**ane.
Zanim zaczniemy się bulwersować, że to przecież wierutna bzdura, zastanówmy się na spokojnie. Ile razy lecieliśmy bladym świtem – i o 6:00 w restauracji w porcie lotniczym zamiast podróżnych pijących pierwszą kawę, widzimy ludzi raczących się alkoholem? Jak często musimy szukać (bezskutecznie) wolnego miejsca siedzącego, ponieważ znakomita większość z nich jest zajęta przez śpiących ludzi?
Środek ciężkości (i wrażliwość na rozmaite zjawiska) znacząco się przesuwa. Coś, co w „klasycznej sytuacji” wzbudziłoby niezdrowe zainteresowanie, na lotnisku przyjmowane jest tylko wzruszeniem ramion. A niekiedy nawet i bez tego.
Zdaniem fachowca
Dzwonię do Marcina Witka, psychologa i jednocześnie zapalonego podróżnika. I słyszę, że to w sumie normalne.
– Wyobraź sobie, że widzisz nad ranem w parku, w centrum miasta, leżącego człowieka na ławce. Dobrze ubrany, nie wygląda na typowego przedstawiciela grupy, określanej niekiedy brzydkim słowem „menel”. Co robisz?
– Podchodzę i patrzę, czy przypadkiem nie potrzebuje pomocy…
– Dokładnie. W głowę mamy wdrukowane zasady postępowania: być może ten człowiek potrzebuje pomocy? A może zasłabł? W głowie mamy alarmowy dzwonek. Tymczasem ta sama sytuacja na lotnisku nie budzi jakiegokolwiek zainteresowania.
– Zapewne śpi, bo jest zmęczony lub czeka na swój lot.
– O tym mówię. Normy społeczne zależą od tego, w jakiej sytuacji (i miejscu) się znajdujemy. I dotyczy to nie tyle norm prawnych, opartych na przepisach i sankcjach, ale norm obyczajowych i zwyczajowych. Bo przecież normy zwyczajowe na lotnisku będą inne niż w centrum miasta. Jeżeli masz przed sobą perspektywę spędzenia całej nocy w porcie lotniczym, to szukasz wolnego miejsca i kładziesz się.
– Nawet, jeżeli inni będą na mnie patrzeć krzywo?
– Nikt nie będzie się przyglądał. Powód? Wokół Ciebie wszystkie inne ławki i siedzenia będą zajęte przez osoby, które robią dokładnie tak samo.
Będzie zakaz picia na lotniskach?
Z tym alkoholem to generalnie ciekawa sprawa jest. Z jednej strony: nikogo nie dziwią ludzie, którzy od wczesnych godzin porannych piją piwo lub inny alkohol na lotnisku. A z drugiej, są tacy, którzy najchętniej zakazaliby takich praktyk lub przynajmniej je mocno ograniczyli.
Któż to taki? Obrońcy moralności? Inni oburzeni podróżni? Ależ skąd! Piewcą zmian, które mają ograniczyć picie w portach lotniczych (włącznie z ZAKAZEM sprzedaży alkoholu przed godziną 10:00) jest nie kto inny jak… Ryanair.
Kenny Jacobs z Ryanair mówi wprost:
– To niesprawiedliwe, że lotniska czerpią nieograniczone zyski ze sprzedaży alkoholu pasażerom, a linie lotnicze muszą rozwiązywać ten problem.
Jaka jest propozycja niskokosztowego przewoźnika? Obowiązek okazywania karty pokładowej przy zamawianiu wszelakich trunków, wprowadzenie limitu sprzedaży (pasażer mógłby zakupić maksymalnie dwa napoje alkoholowe) oraz wspomniany już zakaz sprzedaży wszelkiego alkoholu w godzinach porannych.
– Na lotniskach powinno wprowadzić się środki prewencyjne, zamiast pozwalać na nieograniczane spożywanie napojów wyskokowych, które rodzi dalsze problemy – dodaje Jacobs.
Oczywiście wszyscy zdajemy sobie sprawę, że Ryanair i inne linie lotnicze chcą takich zmian nie dlatego, że na sercu leży im krzewienie dobrych norm obyczajowych w portach lotniczych. Jak nie wiadomo o co chodzi, to z reguły chodzi o pieniądze. W tym przypadku o kasę, którą pasażerowie mogą zostawić w kieszeni przewoźnika, kupując trunki na pokładzie a nie na lotnisku.
Plus to, o czym informowaliśmy Was na naszych łamach, czyli problemy z pijanymi pasażerami, którzy awanturują się podczas lotów, powodując niekiedy opóźnienia w rozkładzie.
Co wolno a czego nie wypada?
Wróćmy do tego, jak zachowujemy się w portach lotniczych. Z racji charakteru tego typu miejsc, niekiedy pozwalamy sobie na wiele. Czekamy na lot? Buch, ściągamy buty, aby ulżyć swoim stopom. I nie patrzymy na to, czy osoby, które przebywają w tym czasie niedaleko nas, w pełni to akceptują.
Nie ma miejsca na ławkach? Siadamy na podłodze, kładziemy się na niej, rozkładamy podkładki, karimaty, śpiwory. Nierzadko całymi rodzinami – widok śpiącej (na lotniskowej wykładzinie) całej rodziny z dziećmi nie jest czymś wyjątkowym.
Czujemy, że chcemy się odświeżyć? Bez żadnego skrępowania korzystamy z toalety lotniskowej. Wyciągamy maszynkę do golenia, przebieramy się – widziałem i takich, którzy potrafili w umywalce zlokalizowanej w pomieszczeniu z toaletami myć włosy… i suszyć je nad maszyną przeznaczoną do osuszenia rąk. A to, że świadkami naszej porannej ablucji są inni podróżni, którzy po prostu chcieli skorzystać z WC? To już mało istotne.
Normy i ich przestrzeganie
Kontynuuję rozmowę z psychologiem, Marcinem Witkiem.
– Normy zwyczajowe to dobra rzecz, podobnie jak normy obyczajowe. Porządkują nasze zachowanie, określają co wypada a czego nie wypada robić. Z lotniskami jest pewien problem, ponieważ w różnych częściach świata możemy natknąć się na inne zachowania, które są tamtejszą normą.
– Mogę prosić o przykład?
– Widziałem na własne oczy, jak wyglądało lotnisko w Denver podczas śnieżycy, kiedy odwołano większość lotów. To przypominało noclegownię dla „bogatych bezdomnych”: wszędzie pokotem leżały ciała podróżnych, którzy w ten sposób odpoczywali i chcieli przeczekać śnieżycę. Niczym podczas Juwenaliów w Krakowie: kwitła regularna impreza, ludzie głośno rozmawiali, tworzyły się grupki siedzących i leżących znajomych. Z drugiej strony, pamiętam podobną sytuację na lotnisku w Tokio: większość podróżnych trzymała jednak „inny fason”, nie zamieniając lotniska w pobojowisko.
– Może to kwestia podejścia albo charakteru Japończyków?
– Nie do końca. Tam było także sporo podróżnych z Europy i Ameryki Północnej. Czy rozkładali się na podłodze? Raczej nie. Może bali się spojrzeń współpodróżnych?
– Sugerujesz, że na lotniskach w Japonii panuje spokój i nie ma zjawisk, które obserwujemy w Europie?
– Ależ skąd. Bardziej mi chodzi o efekt skali: po prostu częściej nietypowe społeczne zachowania zaobserwujemy w Europie czy Afryce niż na przykład w Japonii. Co nie oznacza oczywiście, że na tokijskim lotnisku nigdy nie natkniemy się na koczujących pasażerów.
Jak to wygląda w miejscach, które dobrze znamy? Na lotniskach w Warszawie, Budapeszcie czy Londynie? Cóż, jest dokładnie tak, jak Marcin Witek powiedział – zdecydowanie nie panuje japońska atmosfera. I nie dotyczy to tylko dużych lotnisk-hubów. W podatności na „kampowanie” przodują lotniska, gdzie operują tanie linie lotnicze.
Tutaj widok leżących pokotem pasażerów to codzienność – potęgowana faktem, że wiele niskokosztowych linii układa siatkę połączeń w taki sposób, aby z samego rana „wypuścić” z bazy jak najwięcej samolotów. Co za tym idzie, spora część podróżnych (dla których są to loty przesiadkowe) decyduje się spędzić noc na lotnisku, aby zaoszczędzić na hotelu – ponieważ wylot mają wczesnym rankiem.
Wspominałem o alkoholu? Tak, to również jest norma. I to nie tylko z oficjalnych źródeł, ale także z zapasów własnych, pieczołowicie schowanych w plecakach i walizkach. I ponownie: coś, na co patrzy się z rezerwą w innych miejscach, tutaj jest normą.
Co ciekawe, zacierają się określenia na dane zachowanie. Osoba pijąca piwo o 6 rano przed sklepem monopolowym zostanie nazwana pijakiem. Jak nazwać kogoś, kto pije na lotnisku o 6 rano przed podróżą takie samo piwo? Podróżnym, który zabija czas oczekiwania na swoje połączenie? 😉
Zachowanie
Czy istnieje lotniskowy savir-vivre? Spisane reguły i przepisy, które kodyfikują nasze zachowanie w porcie lotniczym? Nie do końca: nie da się stworzyć regulaminu, który obejmie wszystkie możliwe przypadki.
Dlatego złotą zasadą powinna chyba pozostać maksyma, którą powtarzał Antoni Słonimski: „– jeśli nie wiesz, jak należy się w jakiejś sytuacji zachować, na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie”. Na lotnisku też.