LOT pokaże jutro nową strategię. Co ogłosi? 5 rzeczy, których możemy się spodziewać

Narodowy czempion zaprezentuje w czwartek swój plan rozwoju na lata 2024-2028, czyli do – wciąż oficjalnej, choć niezbyt realnej – daty otwarcia Centralnego Portu Komunikacyjnego. Co zaprezentuje LOT? Zebraliśmy kluczowe kwestie, które naszym zdaniem powinny zostać zaadresowane podczas tego wydarzenia.

Dla LOT trwa obecnie dość dobry okres, bo linia dość szybko się rozwija – w tym roku ma przewieźć ponad 10 mln pasażerów, czyli tyle samo, co w rekordowym 2019 roku. Niezłe wieści płyną też z odcinka finansowego, bo narodowy przewoźnik może osiągnąć za ten rok zysk netto na poziomie 1 mld zł. To dobrze, bo… jest co spłacać – LOT musi bowiem spłacić niemal 3 mld zł pomocy publicznej udzielonej linii na początku pandemii COVID-19 (z tej kwoty do końca roku linia musi spłacić 450 mln zł). I to chyba największe wyzwanie – doprowadzić do trwałej rentowności przewoźnika, która pozwoli linii na bezproblemową spłatę zobowiązań. Ale wyzwań i pytań, na które odpowie strategia jest więcej. Oto najważniejsze z nich.

Foto: CPK

1. Jak LOT zbuduje „masę” pod CPK?

Jest pewne, że w czwartek usłyszymy deklaracje dotyczące planów dynamicznego wzrostu narodowego przewoźnika, który musi budować „masę” pod planowane przenosiny na Centralny Port Komunikacyjny. Niezależnie od tego, kiedy CPK powstanie, bo choć politycy wciąż utrzymują, że pierwsze samoloty wylecą z lotniska w Baranowie w 2028 roku, to termin ten wydaje się mało realny. Ilu pasażerów przewiezie w 2028 roku LOT? To oczywiście istotna informacja, ale znacznie ciekawsze jest to, w jaki sposób będzie w stanie szybko rosnąć w sytuacji ograniczonej przepustowości Lotniska Chopina. Warszawskie lotnisko w tym roku planuje obsłużyć 18,5 mln pasażerów i jak pisaliśmy na naszych łamach, szykuje się do inwestycji, które nieco powiększą jego przepustowość. Jak mówi prezes PPL, Stanisław Wojtera, w ciągu 5-6 lat Lotnisko Chopina powinno być w stanie przyjąć ok. 24 mln pasażerów rocznie. Dużo to czy mało? Zważywszy na fakt, że na Chopinie dynamicznie rozwija się też choćby Wizz Air, a w zeszłym roku wrócił tu Ryanair, który tej zimy będzie stąd latał na 6 trasach i przebąkuje o dalszych planach ekspansji w Warszawie (w związku z blokowaniem planów rozbudowy Modlina), może się to okazać niewystarczająca przepustowość. Co więc zrobi LOT?

2. Co z czarterami i czy LOT „uratuje” Radom?

To zmiana, która już się dokonała, a wymusiła ją trochę sytuacja zewnętrzna, czyli pandemia koronawirusa i restrykcje w podróżowaniu. W efekcie LOT mocniej postawił na segment, który do tej pory omijał, czyli czartery.

– Nie mogę pojąć, że przez tyle lat LOT omijał ten segment rynku, który jest niezwykle rentowny – mówił jesienią 2020 roku Fijoł, wówczas jeszcze członek zarządu LOT ds. handlowych.

Efekt? W ubiegłym roku LOT przewiózł 783,4 tysiąca pasażerów w ruchu czarterowym i miał 15 procent udziału w tym rynku w Polsce. A to nie wszystko, bo przecież Dreamlinery LOT wożą też podróżnych na wczasy w innych krajach, np. z Pragi i Wilna.

Z pewnością ogłoszenie strategii LOT to dobry czas, by określić, w jaki sposób narodowy przewoźnik zamierza dalej rozwijać się w tym segmencie. A możliwych scenariuszy jest sporo: jedną z nich jest na przykład dalszy rozwój tego segmentu na lotnisku w Radomiu. Pierwsze miesiące działania najmłodszego lotniska w Polsce, które miało być dedykowane tanim liniom i czarterom, są bowiem pewnym rozczarowaniem (przynajmniej w stosunku do hucznych zapowiedzi) i nie ulega wątpliwości, że LOT niejako „uratował” ruch na radomskim lotnisku w obliczu braku zainteresowania ze strony Ryanaira, Wizz Aira i innych przewoźników. Czy w związku z tym LOT mógłby mocniej wykorzystać radomskie lotnisko właśnie pod kątem czarterów? To możliwy scenariusz, bo narodowy przewoźnik ma dobre relacje z touroperatorami i może ich przekonać do tego, by poszerzali swoją ofertę z portu Warszawa-Radom. Jest to o tyle bardziej prawdopodobne, że choć pasażerowie wciąż wolą Lotnisko Chopina, to jednak nie da się ukryć, że z roku na rok robi się ono coraz bardziej zapchane, co w perspektywie najbliższych lat może oznaczać większe kolejki do odprawy czy stanowisk kontroli bezpieczeństwa. W tej sytuacji o „przekonanie” podróżnych też może być łatwiej, choć oczywiście nie jest to pewnik.

Foto: Grand Warszawski / Shutterstock

3. Co z nowymi samolotami? Spontaniczne ruchy i planowane duże zamówienie na nową flotę

LOT w ostatnich miesiącach pokazał się jako sprawny wyszukiwacz pojawiających się na rynku okazji do poszerzenia floty. Przykładem jest zakontraktowanie na rok AIrbusa A330 od linii Air Belgum (który będzie latał na trasie do Nowego Jorku), ale przede wszystkim wykorzystanie upadku rumuńskiej linii Blue Air i przejęcie od niej 6 nowych Boeingów 737 MAX 8. W czwartek zapewne poznamy dalsze plany narodowego przewoźnika w temacie rozwoju floty, choć już sprawozdanie finansowe LOT za ubiegły rok daje pewne wskazówki. Jest w nim m.in. mowa o tym, że na przełomie roku LOT ma pozyskać 3 kolejne Boeingi 737 MAX 8 (choć nieoficjalnie słyszymy, że takich maszyn może być nawet 5).

Ale kluczową sprawą dla przyszłości LOT jest duże zamówienie na samoloty regionalne, o którym mówi się od lat. Założenia są znane od dawna: to zamówienie na przynajmniej 50 samolotów, a LOT ma wybierać między Airbusem A220 oraz Embraerami E-2. Czy LOT ogłosi swoją decyzję przy okazji planowana strategii? Z pewnością byłoby to logiczne, bo po zamówieniu nowych maszyn przewoźnik i tak musiałby pewnie zaczekać 3-4 lata na ich odbiór (nie wspominając o tym, że mamy gorący okres przedwyborcze). Nieoficjalnie słyszymy jednak, że deklaracja o wyborze konkretnego modelu nie padnie, a zamiast tego usłyszymy raczej ogólne informacje o kierunku rozwoju floty i planowanej liczbie nowych samolotów.

Dreamliner PLL LOT
Foto: LOT

4. Będą nowe dalekie trasy? To ważne, ale nie najważniejsze


To z pewnością najbardziej ekscytująca kwestia dla podróżnych i czytelników Fly4free. Gdy w 2015 roku ówczesny prezes Sebastian Mikosz ogłaszał strategię szybkiego wzrostu LOT, zapowiedział m.in. uruchomienie połączeń do Seulu, Tokio i Bangkoku (który ostatecznie nie wystartował). Jakie trasy może ogłosić LOT? Same nasuwają się tu najbardziej „medialne” nowe połączenia do USA, które LOT miał już uruchomić w 2020 roku, ale zrezygnował z nich z powodu pandemii koronawirusa, a więc San Francisco i Waszyngton (być może też Boston, który od dawna jest na „krótkiej liście” LOT). Czy tak się stanie? Zobaczymy.

Znacznie ważniejsze jest jednak to, abyśmy poznali nowy pomysł na siatkę LOT w perspektywie strategicznej, co jest szczególnie ważne w kontekście rosyjskiej agresji na Ukrainę. Jest to oczywiście związane z powiązanymi z wojną sankcjami, w wyniku których LOT utracił możliwość lotów najkrótszą drogą do Azji przez Syberię. Oznacza to znaczące wydłużenie czasu podróży na ten kontynent i…konieczność przeorientowania strategii. Narodowy przewoźnik nie może już bowiem definiować się jako linia mająca ambicje bycia hubem transferowym między Ameryką Północną i Azją. Nie wspominając już o utracie rynków wschodnich, przede wszystkim Ukrainy, które w przewidywalnej perspektywie czasu są nie do odzyskania. W krótkiej perspektywie LOT załatał tę wyrwę, uruchamiając nowe trasy, m.in. do Kairu, Baku czy Mumbaju, a także Taszkientu w Uzbekistanie, która wystartuje na początku przyszłego roku. Co zrobi jednak z tym fantem w perspektywie kilku lat? Mamy nadzieję dowiedzieć się czegoś na ten temat już w czwartek.

5. Odświeżenie produktu i ewolucja modelu biznesowego

LOT już od kilku miesięcy wysyła wyraźne sygnały, że planuje odświeżenie swojego produktu. Dotyczy to zarówno rzeczy małych (nowe szklanki i kieliszki z Krosna, nowa porcelana i kosmetyczki dla pasażerów klasy biznes) jak i tych większych. Tu flagowym zadaniem będzie opisywany przez nas retrofit Boeigów 787-8 Dreamliner, w ramach którego przewoźnik całkowicie zmieni wnętrza tych wysłużonych samolotów. W ramach prac zaplanowanych na lata 2025-2026 narodowa linia planuje wymienić wszystkie fotele, wyposażyć samoloty w nową klasę biznes i zwiększyć liczbę tych miejsc (w układzie 1-2-1, a nie jak dotychczas 2-2-2), zamontować nowy system rozrywki pokładowej oraz moduły Wi-Fi, dzięki którym w końcu na pokładach LOT połączymy się z internetem.

Zapewne to nie koniec zmian, a przy tej okazji warto napisać o jeszcze jednej, także pochodzącej z ubiegłorocznego sprawozdania finansowego firmy.  LOT chce bowiem nieco upodobnić się do tanich linii lotniczych i zwiększyć udział przychodów z dodatkowych usług w całkowitych przychodach spółki. To zaś oznacza wprowadzenie dynamicznych taryf usług dodatkowych, m.in. za bagaż i inne usługi dodatkowe, gdzie ich cena byłaby (dokładnie tak jak cena biletu) uzależniona od popytu, długości lotu i szeregu innych zmiennych. Model ten od lat stosują takie linie jak Ryanair czy Wizz Air i to jedna z ich głównych przewag: każąc sobie płacić dodatkowo za niektóre usługi mogą jednocześnie mocno obniżać ceny biletów i skuteczniej konkurować z liniami tradycyjnymi, takimi jak LOT.

W sprawozdaniu zarządu z działalności spółki za ubiegły rok czytamy, że „w celu maksymalizacji korzyści pochodzących z budowy siatki połączeń PLL LOT wymagana będzie zmiana i unowocześnienie procesów przewidywania popytu, zarządzania ofertą grupową oraz ofertą usług dodatkowych. Główna konkurencja PLL LOT korzysta od lat z takich procesów i algorytmów, adaptując swoje strategie na bieżąco  do dynamicznie zmieniających się trendów rynkowych. Konsekwentne wdrażanie tych projektów umożliwi PLL LOT dołączenie do tego grona i umocni konkurencyjną pozycję Spółki, a także zapewni wzrost przychodów” – głosi sprawozdanie.

***

Takich pytań i palących kwestii związanych z modelem działania LOT jest zresztą więcej. Choćby dalsze plany LOT wobec polskich portów regionalnych (tu dobrym przykładem jest trasa z Wrocławia do Seulu) czy charakter dalszej współpracy narodowego przewoźnika w ramach sojuszu Star Alliance.
Mamy nadzieję, że na większość z tych pytań znajdziemy odpowiedź w czwartek wieczorem. Będziemy obecni na miejscu i przygotujemy dla Was wyczerpującą relację z tego wydarzenia.

Lubisz nasze okazje?
Dodaj Fly4free.pl jako preferowane źródło w Google, a nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania. Możesz to w każdej chwili zmienić.
Dodaj jako źródło w Google
Sprawdź inne superokazje 🔥
Gorące słońce nad Atlantykiem 🌊☀️ Wycieczka do Maroka za 939 PLN 😎 Loty i hotel blisko plaży 🏖️
Maroko z Wrocławia 939 PLN

Gorące słońce nad Atlantykiem. Loty i hotel blisko plaży

✨ Turkusowe morze i wolność wyboru 🌊 Lato w Ksamil za 844 PLN 🤩 Loty + hotel i samochód 🤯🏖️
Albania z Wrocławia 874 PLN

Nazywają ten region "albańskie Malediwy". Loty + hotel i samochód w cenie

Słońce, tawerny i biało-niebieskie widoki 🤍 💙 Lato w Grecji 😍 Tydzień w 4* hotelu z wyżywieniem za 2687 PLN ✨😎
Grecja z Warszawy 2687 PLN

Tydzień na Chalkidiki pełen letniego słońca. Loty i 4* hotel z wyżywieniem

Chorwacja bez przepłacania 🌊🏖️ Loty i ⭐️⭐️⭐️⭐️hotel za 599 PLN 🤩
Chorwacja z Warszawy 599 PLN

Bałkany bez przepłacania. Loty i 4* hotel w genialnej cenie

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

Avatar użytkownika
A może lepiej po prostu poczekać do jutra, niż wróżyć z fusów..?
null, 5 października 2023, 7:55 | odpowiedz