LOT nie wpuścił pasażerki na pokład, bo nie miała przy sobie karty płatniczej!
Pani Agnieszka i jej rodzina nie poleciała do Londynu, bo nie miała karty, którą płaciła za bilety. LOT odmówił jej z tego powodu wejścia na pokład samolotu – czytamy w “Wyborczej”.
Nietypowa sytuacja dotyczyła pani Agnieszki, która kupiła bilety dla swojej czteroosobowej rodziny na rejs LOT z Rzeszowa do Londynu (z przesiadką w Warszawie). Dzień przed podróżą próbowała odprawić się przez internet, ale nie było to możliwe – na ekranie pojawiło się polecenie, by odprawić się na lotnisku. Jednak na miejscu pracownik LOT poprosił panią Agnieszkę, by okazała kartę, którą zapłaciła za bilety. A ponieważ pani Agnieszka karty ze sobą nie miała ze sobą karty, LOT odmówił jej wejścia na pokład. Kobiecie zaproponowano zakup nowych biletów – według pani Agnieszki miały kosztować 3,7 tys. PLN, według LOT – 1,3 tys. PLN, czyli tyle, co wcześniej. Pani Agnieszka nie miała jednak na koncie pieniędzy na nowe bilety, a od pracowników LOT usłyszała tylko, że może co najwyżej złożyć reklamację.
Co się stało? LOT tłumaczy, że “każda linia lotnicza dbająca o bezpieczeństwo transakcji już w trakcie zakupu biletów weryfikuje transakcje przez specjalny system służący do wychwytywania nieprawidłowości w płatnościach”. To system miał oznaczyć transakcję pani Agnieszki “wysokim prawdopodobieństwem nieprawidłowości”, w związku z czym ta transakcja została zablokowana, a pani Agnieszka poproszona o weryfikację danych z karty płatniczej.
LOT nie wyjaśnia, co dokładnie było nie tak z transakcją. Natomiast jego klientka uważa, że mogło się tak stać z winy przewoźnika. Bo gdy kupowała bilety w czerwcu, LOT miał ściągnąć zapłatę z karty podwójnie, co zgłosiła w banku (brytyjski Nationwide) jako oszustwo.
Czy to zamieszanie spowodowało, że system wychwytujący nieprawidłowości oznaczył jej transakcję “na czerwono”? Nie wiemy. LOT zaprzecza także temu, że pobrał pieniądze dwa razy.
Wątpliwości co do transakcji jednak szybko firmę opuściły, bo linia oddała pieniądze pani Agnieszce. 226 funtów wpłynęło na jej konto, dzięki metodzie chargeback, po złożeniu reklamacji w banku. Pani Agnieszka chciała też, by LOT zwrócił jej chociaż różnicę w cenach biletów, którą musiała dopłacić (za przelot Ryanairem zapłaciła ok. 4 tys. PLN). Niestety, przewoźnik odmówił.
LOT napisał też, że zgodnie z ustawą o usługach płatniczych akceptant ma prawo zażądać od osoby posługującej się kartą okazania dowodu potwierdzającego tożsamość, a także zatrzymać instrument płatniczy w uzasadnionych przypadkach.
Takim stanowiskiem zdziwione jest zarówno Biuro Rzecznika Finansowego jak i Urząd Lotnictwa Cywilnego. ULC zwraca uwagę, że płatności za bilet równie dobrze mogła dokonać osoba trzecia, a Biuro Rzecznika Finansowego – że LOT nie miał uprawnień do odmowy wpuszczenia na pokład pasażera ze względu na nieprzedstawienie karty płatniczej, którą zapłacono za bilety.