LOT chce już teraz więcej Dreamlinerów i ma plan, jak ominąć długą kolejkę u Boeinga. „Rozmowy trwają”
Jak pisaliśmy w piątek, LOT szybko rozwija swoją flotą krótkiego i dalekiego zasięgu, a do listopada planuje pozyskać 7 nowych samolotów. Jednocześnie firma wciąż przygotowuje się do dużego zamówienia na 80 samolotów regionalnych (gdzie dokona wyboru między Embraerami E2 i Airbusem A220). Jednocześnie jednak nic nie słychać o planach poszerzenia floty samolotów szerokokadłubowych, która także powinna być zwiększona. Widać to nawet po aktualnej flocie LOT, który musi „ratować się” leasingami samolotów w formule ACMI (czyli razem z załogami), by zaspokoić rosnący popyt. Do końca października we flocie LOT lata więc Airbus A330 linii Air Belgium, który przez cały miniony rok wykonywał i wciąż wykonuje rotacje do Nowego Jorku. Z kolei kilka dni temu LOT pozyskał w leasingu ponad 20-letniego Boeinga 777 linii EuroAtlantic, który obecnie lata do Toronto, a przez całą zimę będzie latał z Warszawy na lotnisko JFK. Samoloty te wspierają 15 Boeingów 787-8 i 787-9 Dreamliner, jednak prezes LOT Michał Fijoł przyznaje, że nie jest to rozwiązanie optymalne.
Bodrum od 2280 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa Brava od 2946 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Agadir od 2919 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
– Szukamy samolotów dalekiego zasięgu. Chcielibyśmy już w tej chwili posiadać więcej samolotów szerokokadłubowych, ale nie są one w tej chwili dostępne na rynku. Z powszechnie dostępnych informacji wiemy, że Boeing ma w tej chwili dostępne sloty produktowe w 2030 roku, a my potrzebujemy tych samolotów znacznie szybciej. I mamy zidentyfikowane pewne miejsca, gdzie możemy te samoloty pozyskać. Jednak z uwagi na wysokie koszty, bo jeden Dreamliner kosztuje w cenach produkcyjnych tyle, co pół Stadionu Narodowego, pospiech nie jest w tym temacie wskazany. Prowadzimy w tej chwili rozmowy i mam nadzieję, że tak jak w przypadku pozyskania 3 Embraerów E2 czy Boeingów 737 MAX 8 po australijskiej linii Bonza już wkrótce będziemy mogli ogłosić, że LOT będzie miał nowe samoloty – mówi Fijoł.
Tymczasem jednak narodowy przewoźnik musi korzystać z rozwiązań tymczasowych.
– Na razie jesteśmy zmuszeni korzystać z samolotów w formule ACMI, bo widzimy duży potencjał wzrostu częstotliwości na obecnie oferowanych trasach, z którego nie chcemy rezygnować. Chcemy jednak rozbudowywać naszą własną flotę, co oczywiście wiąże się z wyzwaniami natury społecznej, bo do każdego nowego Dreamlinera musimy pozyskać 72 osoby, czyli kapitanów i członków personelu pokładowego. Ale jesteśmy na to gotowi, co pokazuje też przykład ostatnich nabytków, które trafiły do naszej floty – mówi Fijoł.
Prezes LOT dodaje jednocześnie, że przewoźnik szuka tylko Dreamlinerów i nie planuje dywersyfikacji floty szerokiego kadłuba, jeśli na przykład na rynku pojawi się Airbus A330 czy A350.
– Dywersyfikacja jest dobra, bo pozwala na ubezpieczenie się na wypadek problemów, ale dopiero przy pewnym rzędzie wielkości floty. Ale dla takiej linii jak LOT, posiadającej 15 samolotów jednego typu i biorąc pod uwagę wszelkie kwestie typu silniki, części zamienne czy szkolenie załóg, to nie jest ekonomicznie uzasadnione. Dlatego przy flocie dalekiego zasięgu nasza przestrzeń na dywersyfikację jest mocno ograniczona – mówi prezes LOT.
Nowe samoloty to nowe trasy. Dokąd chce latać LOT?
Jak dodaje prezes LOT, wraz z pojawieniem się nowych samolotów szerokokadłubowych przewoźnik będzie mógł uruchamiać nowe dalekie trasy. Dokąd poleci? Potencjalne nowe kierunki zostały określone w strategii rozwoju linii do 2028 roku i pisaliśmy o nich na naszych łamach. Spośród dalekich kierunków LOT będzie wybierał spośród 4 tras w Ameryce Północnej (Boston, Waszyngton i San Francisco w USA oraz Montreal w Kanadzie) oraz 9 kierunków w Azji Południowo-Wschodniej (tu na liście są m.in. Szanghaj, Guangzhou, Bangkok, Singapur, Ho Chi Minh, Hanoi, japońskie Kansai i Pusan w Korei Południowej).
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?