Fly4free.pl

LOT chce drugi raz aplikować o pomoc publiczną! Dlaczego i ile to będzie kosztowało?

Foto: fotokon / Shutterstock

– Okazuje się, że pomoc publiczna, którą otrzymaliśmy, nie będzie wystarczająca, choć zrobiliśmy wszystko, by wziąć tej pomocy jak najmniej. Myślę, że do końca roku okaże się, w jakim stopniu potrzebna będzie druga transza pomocy. Naszą motywacją jest w tym przypadku ogromny szacunek dla pieniędzy polskiego podatnika – mówił prezes LOT Rafał Milczarski podczas spotkania z polskimi dziennikarzami w Dubaju.

Tak jak wiele innych linii w Europie i na świecie, LOT otrzymał pomoc publiczną od polskiego rządu, która uratowała firmę w czasie szczytu pandemii koronawirusa i kolejnych lockdownów – w grudniu 2020 roku narodowy przewoźnik dostał zielone światło na otrzymanie pomocy, w sumie to kwota 2,92 mld PLN. Kwota ta okazała się jednak niewystarczająca, więc LOT najprawdopodobniej zwróci się do rządu o kolejną pomoc publiczną.

Myślę, że to, co otrzymał LOT, nie zamyka kwestii pomocy publicznej. Przez cały czas trwania pandemii miliśmy podejście, że kwotę pomocy publicznej trzeba minimalizować, nie występowaliśmy też o pomoc na początku pandemii, bo to są środki polskiego podatnika i trzeba się tu wykazywać ogromną odpowiedzialnością. Zrobiliśmy wszystko, żeby tej pomocy wziąć jak najmniej. Teraz okazuje się, że nie jest ona wystarczająca. Myślę, że do końca roku okaże się, w jakim stopniu potrzebna będzie druga transza pomocy. Naszą motywacją jest jednak ogromny szacunek dla pieniędzy polskiego podatnika – powiedział Rafał Milczarski w Dubaju podczas spotkania z polskimi dziennikarzami przy okazji otwarcia wystawy światowej Expo 2020 i polskiego pawilonu (który możecie obejrzeć w tym miejscu).

– Ostateczną decyzję o przyznaniu pomocy podejmują premier, minister finansów i Komisja Europejska. My będziemy robić wszystko, co powinniśmy. Spodziewamy się, że kolejna transza pomocy będzie potrzebna, ale o szczegółach będziemy mówić dopiero, gdy zostaną one uzgodnione. Dzisiaj to byłaby niestosowność – powiedział Milczarski.

Jak dodał, w przypadku złożenia wniosku o pomoc publiczną nie spodziewa się problemów ze strony Brukseli.

– Zdajemy sobie sprawę, że bez zgody KE nie może być wypłacona żadna pomoc. Ale nie uważam, by nastąpiły okoliczności, aby odmówić nam takiej pomocy. Komisja Europejska rozsądnie pozwalała dotąd na wspomaganie zadłużonych linii lotniczych w całej Europie, zdając sobie sprawę z tego, że ten kryzys jest bezprecedensowy. Ramy pomocy publicznej pozostają otwarte, będziemy te rozmowy prowadzić – powiedział.

Jednocześnie Milczarski pozostawia jednak minimalny margines na to, że LOT jednak nie będzie aplikował o pomoc publiczną.

– Celem pomocy publicznej jest to, by że firma powinna mieć w jej wyniku strukturę przywróconą do stanu sprzed pandemii. Dlatego powtarzam: z naszej perspektywy najważniejsze jest, by ta pomoc była jak najniższa. Jeśli okaże się, że teraz pojawi się boom na podróże lotnicze i nagle wzrosną przewozy, to może się okazać, że ta pomoc nie będzie potrzebna. To nie jest pewne, ale też kwestia, którą w naturalny sposób jako odpowiedzialni menedżerowie musimy rozważać – powiedział prezes LOT.

Foto: Grand Warszawski / Shutterstock

Dlaczego LOT znów potrzebuje pomocy?

Odpowiadając najprościej – bo kryzys związany z pandemią jest większy niż przewoźnik przewidywał.

– Od wybuchu pandemii wszelkie prognozy, nawet te najbardziej pesymistyczne, nie sprawdziły si e, bo rzeczywistość okazała się trudniejsza od przewidywań. Gdy projektowaliśmy nasze przewidywania ekonomiczne i modele finansowe pod pierwszą pomoc publiczną, jaką dostaliśmy, oparliśmy się na prognozach IATA. I okazały się one znacznie bardziej optymistyczne niż to, co okazało się w rzeczywistości – mówi Milczarski.

Pytany o prognozy dotyczące wyników na ten rok, odpowiada, że linię czeka trudne zadanie

– W lecie ponownie uruchomiliśmy akcję #LOTnaWakacje, która zakończyła się sukcesem, choć była to raczej minimalizacja strat niż maksymalizacja zysków. Obawiam się, że w 2021 roku czeka nas więc minimalizacja strat i trzeba się z tym pogodzić. Jaskółką nadziei jest to, że USA od listopada otworzy się dla Europejczyków. Nie mogliśmy tego robić przez kilkanaście miesięcy i bardzo mocno uderzyło to nas ekonomicznie, bo ruch transatlantycki odgrywa bardzo istotną rolę w naszym modelu biznesowym – mówił Milczarski.

Dodatkowym problemem według niego są restrykcje wjazdowe do krajów azjatyckich, które mogą być utrzymywane przez dłuższy czas.

W 2020 roku LOT przewiózł ok. 3,1 mln pasażerów, a strata netto firmy wyniosła 1,041 mld PLN. Jak będzie w tym roku?

– Trudno wyrokować. Mam nadzieję, że pod względem liczby pasażerów będzie podobnie jak w rok temu. W zeszłym roku mieliśmy dobry I kwartał i beznadziejne trzy kolejne kwartały. Zobaczymy też, jakie będą wyniki finansowe. Wiele zależy od ostatniego kwartału i ruchu przedświątecznego. Mam nadzieję, że dzięki USA będzie to ruch istotny, a grudzień będzie lepszy niż październik i listopad, gdy na pewno niczego nie zarobimy – powiedział Milczarski.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »