Płyny i elektronika zostają w bagażu. Nie będzie trzeba opróżniać plecaka
Zamiast wyciągania kosmetyków, laptopa czy aparatu – nowoczesne skanery, które bez trudu sprawdzą nasz bagaż w całości. Londyńskie lotnisko Heathrow zainwestowało w nowy sprzęt, żeby usprawnić kontrolę bezpieczeństwa i ułatwić życie pasażerów.
„Jakieś płyny, elektronika?” – to pytanie, które służby pracujące przy kontroli bezpieczeństwa na lotniskach zadają tysiące razy dziennie. Pasażerowie przed przejściem przez bramki muszą bowiem wyciągnąć ze swojego bagażu podręcznego odpowiednio zapakowane kosmetyki i inne płynne rzeczy (które nie mogą przekraczać 100 ml pojemności), a także urządzenia elektroniczne – laptopy, telefony, powerbanki itd. Włożone najczęściej do osobnego pojemnika przejeżdżają przez skaner, a dopiero po sprawdzeniu możemy je z powrotem włożyć do plecaka czy walizki.
Taka procedura może jednak wkrótce na dobre odejść do lamusa. Coraz więcej lotnisk chce testować nowe technologie, dzięki którym wyciąganie konkretnych przedmiotów z bagażu podręcznego zupełnie nie będzie potrzebne. Do tego grona dołączyło lotnisko Heathrow.
Po wstępnych testach prowadzonych od 2017 roku, lotnisko postanowiło zainwestować 50 mln GBP na wyposażenie terminali w nowoczesne skanery. A te pozwolą wyeliminować jeden z najbardziej nielubianych elementów podróży samolotem. Zdecydowanie przyśpiesza też proces kontroli, a także znacząco ułatwia go dla samych pasażerów. Oczywiście spełnia też najważniejszą funkcję – gwarantuje bezpieczeństwo, bo funkcjonariusze otrzymają trójwymiarowy obraz zawartości naszych walizek i plecaków.
Ba, w dłuższej perspektywie mogłoby się nawet okazać, że obecnie funkcjonujące limity wielkości pojemników z płynami (do 100 ml) są zupełnie zbędne.
Propozycje zniesienia tego przepisu od dawna przewijają się w branży. Zasada funkcjonująca od 13 lat została wprowadzona tuż po próbie zamachu, którą udaremniły londyńskie służby. Co ciekawe, pierwotnie zakładano, że limity będą obowiązywać maksymalnie przez 4 lata.
Obecnie nowe procedury weszły w kolejną fazę testów. Ostateczne wdrożenie systemu ma potrwać do 2022 roku. Podobne skanery działają także na lotnisku w Genewie, Schiphol w Amsterdamie czy JFK w Nowym Jorku. Eksperci szacują, że w przeciągu najbliższej dekady taka technologia będzie standardem w większości portów lotniczych na świecie.