REKLAMA

Linie szykują nowe dopłaty do biletów. Najwięcej zapłacą… wrażliwi pasażerowie

Foto: Matej Kastelic / Shutterstock

Nowe dopłaty za niszczenie środowiska, które w domyśle mają uciszyć nasze wyrzuty sumienia związane z lataniem, są na razie dobrowolne. Jak działają i czy ich płacenie ma jakikolwiek sens?

Linie lotnicze prześcigają się w marketingowych pomysłach, by pokazać pasażerom, że działają odpowiedzialnie na rzecz walki z ociepleniem klimatu i niszczeniem środowiska, które powoduje emisja CO2 i innych szkodliwych substancji przez samoloty. Na łamach Fly4free pisaliśmy m.in. o nowej kampanii linii KLM, która zachęca pasażerów do odpowiedzialnego latania, a nawet sugeruje, aby czasem zamiast samolotu wybrać inny środek transportu, na przykład pociąg.

Inną, coraz bardziej rozwiniętą częścią tej proekologicznej działalności, są dodatkowe, dobrowolne opłaty, które wrażliwi na niszczenie środowiska pasażerowie, mogą uiszczać.

Kilka dni temu do grona takich odpowiedzialnych społecznie linii lotniczych dołączyły szwajcarskie linie Edelweiss, które we współpracy z organizacją myclimate wprowadziły nową funkcjonalność, która pozwoli pasażerom… spłacić koszty emisji szkodliwych substancji, które są emitowane podczas ich lotu. Jak to wygląda w praktyce?

Foto: EQRoy / Shutterstock

Podczas rezerwacji lotu, w momencie, gdy znamy już cenę za połączenie, pojawia się dodatkowa opcja opłaty – przewoźnik przenosi nas na stronę myclimate, gdzie po wpisaniu naszej trasy przechodzimy do kalkulatora. Tam z kolei widzimy, ile szkodliwych substancji wyemitują samoloty podczas naszych lotów i jaki jest koszt opłaty w przeliczeniu na jednego pasażera.

Przykład? Weźmy daleką trasę linii Edelweiss z Zurychu do Kolombo na Sri Lance. W tym przypadku z kalkulacji wynika, że dopłata wynosi 25 EUR. Kwotę tę możemy sobie doliczyć do biletu, a przewoźnik zapewnia, że wszystkie pieniądze zostaną przeznaczone na projekty, wspierające redukcję poziomu emisji CO2, na przykład nasadzenia nowych drzew.

– Robimy bardzo dużo, by zminimalizować wpływ naszej działalności na środowisko, na przykład poprzez dokonywanie opłat za emisję CO2 za wszystkie podróże służbowe naszych pracowników. Ta najnowsza innowacja ma za zadanie promować świadomość problemu wśród pasażerów i maksymalnie uprościć kwestię kompensacji za emisję CO2 – mówi Bernd Bauer, prezes Edelweiss.

Foto: Edelweiss

Wkrótce taką usługę wprowadzą też inne linie z Grupy Lufthansy: będą to Lufthnansa i Swiss.

Takie dobrowolne dopłaty nie są nowym trendem, gdyż oferuje je już kilka linii lotniczych. Największy tego typu program mają australijskie linie Qantas (przewoźnik chwali się, że dzięki programowi Future Planet udało mu się “zredukować” efekty emisji ponad 3 milionów ton szkodliwych substancji), Air Canada, Brussels Airlines czy KLM. Swój własny program dobrowolnych dopłat ma też Ryanair, choć trzeba przyznać, że jest on dość dobrze zakamuflowany w procesie rezerwacji biletu.

Nie da się jednak ukryć, że choć tego typu dopłaty nie są nowością, to w najbliższym czasie z pewnością będzie wprowadzało je wiele linii lotniczych. To kolejny trend mający pokazać, że przewoźnicy poważnie myślą o środowisku naturalnym: drugim jest dążenie do całkowitego wyeliminowania plastikowych sztućców,  kubeczków i innych elementów niepodlegających recyklingowi. Znów posłużmy się przykładem Ryanaira: irlandzka linia zadeklarowała, że chce być całkowicie wolna od “plastiku”: do 2023 roku – przewoźnik będzie stopniowo oferował kubki z biodegradowalnych materiałów, drewniane sztućce i więcej papierowych opakowań na wszystkich swoich lotach.

Foto: cabmuzal / Shutterstock

Czy taka opłata jest potrzebna?

Samoloty nie są największym, ale jednym z głównych źródeł emisji CO2 – odpowiadają za 2,5 procenta emisji szkodliwych substancji na świecie. Skalę tego zjawiska mogliśmy zaobserwować kilka miesięcy temu, gdy w raporcie Komisji Europejskiej po raz pierwszy w historii Ryanair został uznany za jednego z największych trucicieli w Europie pod względem emisji trujących substancji.

Paradoks tej sytuacji polega na tym, że jednocześnie Ryanair jest jedną… z najbardziej ekologicznych linii lotniczych w Europie. Świadczą o tym dane irlandzkiej linii z początku czerwca, w których twierdziła, że ma najniższy poziom emisji CO2 w przeliczeniu na pasażera/km, co ma być wynikiem o połowę lepszym od “tradycyjnych” linii latających w Europie. I nawet jeśli potem okazało się, że jeszcze niższą średnią emisję ma Wizz Air, to i tak jest to imponujący wynik, który jednak nie ma znaczenia. Bo mimo bycia ekologicznym przewoźnikiem Ryanair nadrabia “masą” – w ubiegłym roku tania linia przewiozła aż 139,2 miliona pasażerów. I z tego wynika główny problem.

Przejdźmy jednak do zasadniczego zagadnienia: czy takie dodatkowe opłaty zrzucane na pasażerów mają sens?

To opłata za czyste sumienie – płacisz komuś za to, by zlikwidował krzywdę, którą sam powodujesz – tak kilka lat temu o tych opłatach mówił klimatyczny aktywista George Monbiot.

Portal Simple Flying przywołuje ciekawą analizę NCSU, z której wynika, że… tak naprawdę nie wiadomo, na jakiej podstawie wyliczane są te opłaty. Bo jeśli jedno drzewo jest w stanie “zneutralizować” do 22 kilogramów CO2 rocznie, a przykładowy lot w obie strony z Los Angeles do Chicago wiąże się z emisją 454 kilogramów dwutlenku węgla w przeliczeniu, to potrzeba zasadzić przynajmniej 20 drzew, by kompletnie zniwelować efekty tylko tych dwóch lotów.

Z drugiej strony trzeba przyznać, że pieniądze z tych źródeł idą na dobre cele i nawet jeśli nie pomagają całkowicie pozbyć się problemu, to jednak w jakimś zakresie go minimalizują.

Nie da się jednak ukryć, że chcąc walczyć z nadmiarem emisji szkodliwych substancji, musielibyśmy bardzo mocno zmienić nasze podróżnicze przyzwyczajenia. W tym miejscu znów wracamy do osławionego “wstydu przed lataniem” i możliwym przesiadaniem się do pociągów. To rozwiązanie z pewnością miałoby rację bytu na krótkich trasach. W przeliczeniu na pasażera podróż samolotem na trasie z Londynu do Paryża oznacza emisję 244 kilogramów CO2, a korzystając z pociągu (który zasadniczo jest szybszy od samolotu), poziom emisji szkodliwych substancji spada do ledwie 22 kilogramów.

W praktyce jednak na takie dywagacje mogą sobie pozwolić kraje z dobrze rozwiniętą siecią kolejową, a w przypadku Polski, jest to dość poważny problem. Do tego dochodzi kwestia odległości – podróż koleją z Londynu do Maroka co prawda oznacza mniejsze spalanie w stosunku do samolotu o 85 procent, ale z drugiej strony – szacowany czas podróży wynosi… ponad 2 dni w stosunku do 5 godzin spędzonych na pokładzie samolotu.

Linie lotnicze już płacą sporo

W walce o ochronę środowiska znajdujemy się więc trochę w sytuacji bez wyjścia: szybko rosnąca (zwłaszcza w Polsce i krajach naszego regionu) branża lotnicza jest motorem napędowym gospodarki, ale z drugiej strony spójrzmy na dane EASA. Wynika z nich, że w latach 2014-2017 emisja CO2 przez sektor lotniczy zwiększyła się o 10 procent – do poziomu 163 mln ton rocznie, a według prognoz, za 20 lat ma wzrosnąć o kolejne 21 procent.

Do tego same linie lotnicze przekonują, że dalsze obostrzenia nie są konieczne, bo płacą już wystarczająco dużo pieniędzy za emisję szkodliwych substancji. Znów wróćmy do Ryanaira – w czwartek przewoźnik postanowił “rozprawić się z mitem”, jakoby linie lotnicze nie uiszczały żadnych opłat środowiskowych i podał swoje rachunki. Wynika z nich, że w 2018 roku Ryanair zapłacił z tego tytułu ponad 540 mln EUR, a w tym roku wysokość tych opłat ma wzrosnąć o kolejne 90 mln EUR. Według Ryanaira, opłaty środowiskowe już teraz wynoszą 4,12 EUR w przeliczeniu na pasażera i stanowią ok. 11 procent przeciętnej ceny biletu.

Foto: Dennis Gross / Shutterstock

Co ma zrobić wrażliwy ekologicznie pasażer?

Wróćmy do głównego wątku i spróbujmy odpowiedzieć na pytanie: czy te dobrowolne dopłaty do biletów się sprawdzą? Odpowiedź wydaje się prosta: dopóki będą dobrowolne, raczej nie. A wszelkie instytucjonalne próby nakładania nowych opłat linie lotnicze będą próbowały przerzucać na pasażerów, zapewne w ukryty sposób. Spójrzmy zresztą na statystyki: linia KLM, która chwali się, że jest jednym z liderów, jeśli chodzi o odpowiedzialną politykę środowiskową, podała, że z dobrowolnych dopłat środowiskowych skorzystało 88 tysięcy pasażerów w 2018 roku. Z jednej strony – to wzrost aż o 50 procent w stosunku do poprzednich 12 miesięcy, ale z drugiej, patrząc na całkowitą liczbę pasażerów, to tak naprawdę promil.

Mimo wszystko, jeśli w ten sposób możemy pomóc “sprawie”, to czemu nie? Trzeba też oddać sprawiedliwość liniom lotniczym (także Ryanairowi), które inwestują np. w nowe samoloty, spalające znacznie mniej paliwa, co przekłada się na mniejszą emisję CO2.

W całej sprawie nie da się przeskoczyć tylko jednej rzeczy: latamy coraz więcej i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to w najbliższym czasie zmienić.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Buchacha, i oni naprawdę w to wierzą! W magazynie pokładowym KLM widziałem kiedyś nie tylko latanie w kategorii czynności, z których warto zrezygnować (to tak, jakby gorzelnik namawiał do abstynencji), ale na przykład chwalili się, że są ekologiczni, bo mają na Schiphol najlepsze bramki i krótsze drogi kołowania. I oczywiście nic to, że w zamian inni mają dłuższe i bilans wychodzi na zero. To jak z tym dowcipem o zmysłach wyostrzonych w zamian za inne upośledzone "Plose pani, mój dziadek ma właśnie jedną nogę krótszą, ale za to druga jest dłuższa!"...
obibok, 6 lipca 2019, 21:36 | odpowiedz
alghero sardynia
Najlepsza oferta

Sardynia latem za 272 PLN

Paweł Iwanczenko | 2019-07-16 08:03
REKLAMA
Aplikacja Fly4free.pl
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel