Fly4free.pl

Linie uciekają z jednego z największych lotnisk w Europie. Chcą się przenieść do małych portów, ale…

Foto: Steve Photography / Shutterstock
… tam też zaczyna już brakować miejsca. Chodzi oczywiście o problemy lotniska Schiphol w Amsterdamie, które z powodu kompletnego chaosu zmniejszyło liczbę obsługiwanych pasażerów w te wakacje. To zaś sprawiło, że przewoźnicy muszą się przenosić do takich lotnisk jak Maastricht, Groningen czy nawet belgijskie Liege.

Do problemów lotniska w Amsterdamie i konieczności zmniejszenia liczby operacji linie lotnicze podchodzą w różny sposób. Jedni przewoźnicy jak np. LOT, decydują się na anulowanie sporej liczby rejsów, inni próbują zaś desperacko utrzymać swoją siatkę połączeń na niezmienionym poziomie. W tym drugim obozie jest choćby linia Royal Jordanian Airlines, która właśnie ogłosiła, że przeniesie część swoich lotów z Amsterdamu do Maastricht, oddalonego o 212 kilometrów od największego holenderskiego miasta. Na razie chodzi tylko o kilka rejsów, m.in. 13, 20 i 27 lipca, ale przewoźnik nie wyklucza, że będzie ich więcej. Linia tłumaczy, że nie miała innego wyjścia z powodu problemów z przepustowością, a pasażerowie z przeniesionych rejsów zostaną przetransportowani na lotnisko Schiphol autobusami.

Znacznie większe zmiany planuje czarterowa linia Corendon, która w sumie tego lata anuluje nawet 25 procent swoich zaplanowanych operacji z Schiphol. Przewoźnik ogłosił, że przeniesie ponad 150 lotów zaplanowanych z Amsterdamu na lipiec i sierpień na lotnisko w Rotterdamie. Linia planuje w sumie odwoływać nawet 35 operacji z Schiphol dziennie, także poprzez łączenie lotów i przebukowywanie pasażerów na połączeń z pobliskich portów regionalnych.

Takiego szczęścia nie ma Transavia, która w związku ze zmniejszeniem przepustowości lotniska Schiphol musiała odwołać ponad 240 rejsów. Przewoźnik próbuje przy tym wszystkich sposobów, by uratować wakacje jak największej liczbie poszkodowanych pasażerów. Linia próbuje więc bezkosztowo przebukować część osób, które miały lecieć z Amsterdamu, na loty z Rotterdamu, Eindhoven albo… Brukseli.
Holenderski low cost mógłby z pewnością zwiększyć liczbę lotów z lotnisk regionalnych, ale problemem jest fakt, że już teraz pękają one w szwach.

Foto: Raymond Sparking / Wikipedia

Holendrzy będą latali z Belgii

Jak czytamy w branżowym holenderskim serwisie, lotniska w Eindhoven i Rotterdamie są już praktycznie zapchane, jeśli chodzi o liczbę wolnych slotów na ten sezon. Niewielkie rezerwy ma lotnisko w Maastricht, a także w Groningen. Tamtejsze lotnisko jeszcze kilka dni temu zgłaszało, że może przyjąć dodatkowe 20 lotów dziennie, jednak w przypadku tego portu problemem jest… cisza nocna. Z powodu ograniczeń hałasowych lotnisko jest zamknięte od godziny 23 do 6.30 rano i nie da się z tym nic zrobić. Mimo apeli touroperatorów, którzy chcieli uchylenia tych przepisów – samo biuro podróży TUI chciało przenieść przynajmniej 25 lotów dziennie z Amsterdamu do Groningen. Touroperator trafił jednak na ścianę – lotnisko wysłało prośbę do ministerstwa infrastruktury o czasowe zawieszenie tych przepisów z uwagi na sytuację w Amsterdamie, jednak rząd odmówił.

W efekcie TUI zdecydował się na przeniesienie części rejsów do… Belgii, a konkretnie do Liege – ponad 250 kilometrów od Amsterdamu.

– To dziwne, że holenderskie problemy będą teraz rozwiązywane w Belgii – komentuje Meitje de Groot, dyrektor lotniska w Groningen.


Warto też dodać, że TUI myśli już perspektywicznie o kolejnym sezonie. Operator ogłosił, że w przyszłym roku przeniesie część zaplanowanych wylotów z Amsterdamu właśnie do Liege oraz do Rotterdamu.

– Wybraliśmy te lotniska z względu na dogodne godziny operowania i dostęp do wolnych slotów – czytamy w komunikacie TUI.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »