Linie sprzedają drogie bilety z usługą, którą oferują za darmo. Liczą, że ktoś się nabierze?
Wielu przewoźników, korzystając ze strachu związanego z pandemią koronawirusa, sprzedaje bilety w taryfach elastycznych kosztujących nawet kilkanaście razy więcej niż zwykły bilet w klasie ekonomicznej. Problem w tym, że w obecnych czasach taką samą elastyczność możemy mieć kompletnie za darmo, bez konieczności przepłacania – informuje brytyjski serwis konsumencki Which?
Taryfy elastyczne są od lat nieodłączną częścią polityki cenowej linii lotniczej – od zawsze skierowane one były głównie do bardziej majętnych pasażerów, którzy chcieli mieć możliwość dynamicznej zmiany terminu podróży na wypadek, gdyby zmieniły się ich plany.
A potem przyszła pandemia koronawirusa, która postawiła nasze życie i całą branżę lotniczą na głowie: kolejne restrykcje i ograniczenia w przemieszczaniu się ze strony poszczególnych krajów i tysiące odwołanych lotów, a także problemy z odzyskaniem pieniędzy przez pasażerów sprawiły, że ci zaczęli poważnie obawiać się lotów. W tej sytuacji elastyczne taryfy wydawały się być świetnym rozwiązaniem. Tyle tylko, że – jak dowodzi raport Which? – w obecnych czasach nie mają one sensu i służą jedynie nabieraniu naiwnych pasażerów.
Znany serwis konsumencki sprawdził ceny normalnych biletów w klasie ekonomicznej oraz tych w taryfie elastycznej na kilku wybranych trasach. Jak się okazało – przewoźnicy liczą sobie bardzo drogo za możliwość elastycznej zmiany terminu wylotu w specjalnej taryfie, podczas gdy… tak naprawdę większość linii z powodu pandemii koronawirusa już od kilku miesięcy oferuje możliwość darmowych zmian w rezerwacji nawet w tych najtańszych taryfach.
Jak w tej sytuacji wyglądają przewoźnicy i ich specjalne taryfy? Z zestawienia wynika, że najgorzej wypada linia British Airways. Na trasie z Londynu do Barcelony najtańszy standardowy bilet na luty kosztuje 57 GBP (ok. 280 PLN), podczas gdy bilet w taryfie elastycznej w tym samym terminie kosztuje… 966 GBP (4,7 tys. PLN), czyli – jak wylicza Which? – 1594 procent więcej! W czym tkwi haczyk? British Airways oferuje obecnie bezpłatną zmianę daty podróży właściwie dla wszystkich biletów.
Podobnie wygląda sytuacja w przypadku innych linii – bilet Virgin Atlantic na lot z Londynu do Nowego Jorku na luty kosztuje w taryfie standardowej 319 GBP, a w elastycznej – 2031 GBP!
Mniejsze różnice w taryfach znajdujemy w tanich liniach lotniczych, choć także są one dość znaczące. W przypadku Ryanaira standardowy bilet z Londynu do Barcelony kosztuje 60 GBP w obie strony, podczas gdy bilet w taryfie elastycznej – aż 208 GBP. W przypadku easyJeta cena standardowego biletu w tym samym terminie to 77 GBP, a biletu elastycznego to 199 GBP.
Tu sytuacja wygląda bardzo podobnie – Ryanair zniósł opłaty za zmianę rezerwacji lotu wykupionego na grudzień i styczeń (aczkolwiek przewoźnik rozszerza tę ofertę o kolejne miesiące), umożliwiając zaplanowanie nowej podróży do końca września 2021 roku. Bezpłatna zmiana rezerwacji możliwa jest też w easyJet, choć obaj przewoźnicy zastrzegają, że zmian należy dokonywać z dużym wyprzedzeniem – Ryanair wymaga, by zmiany rezerwacji zgłaszać minimum 7 dni przed planowanym wylotem, zaś w przypadku easyJeta termin ten wynosi aż 14 dni.
Bezpłatna zmiana rezerwacji jest zresztą dość powszechną praktyką w branży lotniczej – w czwartek taką możliwość przedłużył choćby LOT (w tym przypadku dla biletów zakupionych do 31 marca 2021 roku).
– W obecnych czasach linie lotnicze powinny się starać, aby elastyczne opcje zmiany rezerwacji były tak atrakcyjne, jak to tylko możliwe. Niestety, w wielu przypadkach przewoźnicy każą sobie płacić duże pieniądze za usługi, które są już dla pasażerów dostępne w standardzie, co w efekcie sprawia, że nie są tego warte – mówi Rory Borland z magazynu Which?
Co na to linie lotnicze? British Airways nie widzi specjalnego problemu – przewoźnik uważa, że “oferuje pasażerom szeroki zakres dostępnych opcji, aby mieli oni możliwie jak największy wybór”.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?