Linie mają nowy problem przed startem sezonu wakacyjnego. Ludzie chcą latać, ale… nie mają czym!
Ostatnie sezony wakacyjne upływały wielu pasażerów pod znakiem stresów z powodu licznych opóźnień i odwołanych lotów. Powodów było kilka: przede wszystkim był to efekt strajków kontrolerów lotów czy ograniczeń w dostępie do przestrzeni powietrznej w związku z wybuchem wojny w Ukrainie. W tym roku te problemy są już pod kontrolą. Jak czytamy w „Financial Times”, linie lotnicze spędziły ostatnie miesiące na wypracowaniu nowych rozwiązań współpracy z Eurocontrol, co powinno się przełożyć na lepsze wyniki operacyjne.
– Cała branża jest lepiej przygotowana do sezonu wakacyjnego, jednak nigdy nie możemy być w pełni spokojni – mówi Johan Lundgren, prezes easyJet.
A znany z ciętego języka Michael O’Leary przyznaje, że „w porównaniu do g****nego ubiegłego roku, sytuacja wygląda znacznie lepiej”. Nie oznacza to jednak, że przewoźnicy nie mają przed wakacjami bólu głowy, a sen z powiek spędzają im problemy flotowe.
Korfu od 2635 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Hurghada od 2603 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Alanya od 1987 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Jak czytamy w depeszy agencji Reuters, linie lotnicze wydają miliardy euro na naprawy starszych samolotów, które miały być wycofywane ze służby, a także na podniesione opłaty za leasing samolotów, by sprostać zwiększonemu popytowi na loty. Bo choć ceny biletów w tym roku dość znacząco wzrosły, ludzie chcą latać – według IATA w tym roku w podróż samolotem chce się wybrać aż 4,7 mld pasażerów, co oznacza historyczny rekord. Dla porównania: w 2019 roku było to o 200 mln podróżnych mniej.
Tymczasem przewoźnicy mają problem. Jak informuje firma AeroDynamic Advisory, w tym roku linie lotnicze odbiorą o 19 procent mniej nowych samolotów od Boeinga i Airbusa niż pierwotnie zaplanowano. Problemy widać jak na dłoni na przykładzie Ryanaira, który zamiast 57 nowych samolotów (miał je otrzymać do końca czerwca) dostanie maksymalnie 40, w związku z czym irlandzka linia była zmuszona do pewnych cięć w letnim rozkładzie lotów.
Do tego dochodzą jeszcze problemy z silnikami Pratt&Whitney w samolotach z rodziny A320neo, przez które nawet 650 samolotów jest uziemionych. Tu z kolei świetnym przykładem jest Wizz Air, który musiał uziemić z tego powodu 1/5 swojej floty.
Braki we flocie powodują zaś, że szaleją ceny na rynku leasingowym. Z danych Cirium Ascend Consultancy wynika, że miesięczna rata za leasing Airbusa A320-200neo czy Boeinga 737-8 MAX wynosi obecnie ok. 400 tysięcy dolarów. To… najwyższy poziom od połowy 2008 roku! A jak wylicza John Heimlich, główny ekonomista branżowej organizacji Airlines for America, linie lotnicze z USA wydają obecnie ok. 30 procent więcej na leasing samolotów niż przed pandemią koronawirusa.
Nie są to ich jedyne wydatki, bo jednocześnie w porównaniu do 2019 roku o ponad 40 procent u niektórych przewoźników wzrosły koszty napraw starszych samolotów, które miały być wycofywane ze służby, ale muszą pozostać aktywne, bo nie przyszły nowe maszyny, które miałyby je zastąpić.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?