A jeśli to trochę nasza wina, że darmowy bagaż podręczny znika? Linie lotnicze zaczynają mieć dość “walizkowych Januszy”
Ograniczenia w bezpłatnym bagażu podręcznym, który możemy wnieść na pokład będą coraz większe. Linie lotnicze tłumaczą to tym, że… sami pasażerowie masowo naginają przepisy i zabierają na pokład znacznie cięższe walizki niż powinni. Najnowszym przykładem są australijskie linie Qantas, ale inni przewoźnicy także nie stoją z założonymi rękami.
Jako pasażerowie gremialnie krytykujemy Ryanaira i Wizz Aira, którzy kilka tygodni temu wprowadzili negatywne zmiany w polityce bagażowej. Krytykujemy tym mocniej, że przewoźnicy próbują nam wmówić, że zmiany wprowadzili… dla naszego dobra.
Że i tak nie potrzebujemy tak dużych walizek i tak dalej. Ale z drugiej strony wielu z nas ma głęboko zakodowany w głowie gen kombinowania, który każe nam próbować za wszelką cenę obchodzić wszelkie ograniczenia. Zwłaszcza, jeśli są one dla nas tak rażącą niesprawiedliwością!
– Gdyby pasażerowie mogli, zabraliby w bezpłatnym bagażu podręcznym połowę swojego dobytku – wściekał się Michael O’Leary na kilka miesięcy przed wprowadzeniem ograniczeń.
Ograniczeń, które, jeśli wierzyć Ryanairowi, za kilka lat nie będą nikogo dziwić.
– Myślę, że gdy nasza nowa polityka bagażowa zacznie działać, wszyscy zobaczą, że jest ona pozytywna dla pasażerów. A za rok-dwa sami zobaczycie, że inne linie lotnicze zmienią swoje reguły dotyczące bagażu podręcznego tak, że będą one wyglądały identycznie lub bardzo podobnie jak u nas – mówił w rozmowie z Fly4free.pl Kenny Jacobs, dyrektor marketingu w Ryanair.
Czy tak się stanie – zobaczymy. Ale na razie widzimy, że linie lotnicze powoli zaczynają walczyć z “bagażowym januszowaniem”, czyli zabieraniem na pokład znacznie większej liczby rzeczy niż możemy. Bo okazuje się, że jest to znacznie częstszy proceder niż mogłoby się nam wydawać.
Jedną z pierwszych linii, która zabiera się za to jest australijski Qantas. Przewoźnik na trasach krajowych i międzynarodowych jest dla pasażerów dość szczodry – pozwala na zabranie na pokład dwóch sztuk bagażu podręcznego, każda z nich po 7 kilogramów. Mimo to wielu pasażerów nagminnie pakuje do walizek znacznie więcej niż dopuszczalny limit. Wykorzystują do tego delikatny trik – Qantas waży bowiem podręczne walizki podróżnych, ale tylko wtedy, jeśli odprawiamy się na lotnisku. Kto wybierze odpawę on-line, może upychać w swoim bagażu rzeczy do woli.
Australijski przewoźnik bardzo długo przymykał oko na tę praktykę, ale w ostatnich dniach zmienił zdanie – przy bramkach prowadzących do samolotu pojawiły się wagi, na których pracownicy linii wyrywkowo ważą bagaże niektórych pasażerów. W przypadku wykrycia nadbagażu, walizka musi zostać nadana do luku, a pasażerowie są obciążeni dodatkowymi kosztami.
– Otrzymujemy liczne sygnały od naszych pasażerów, którzy twierdzą, że to niesprawiedliwe, że wielu ludzi zabiera na pokład znacznie więcej bagażu od dozwolonych limitów. Dlatego chcemy się ponownie skupić na tym, aby przypomnieć wszystkim pasażerom, jaki limit bagażu podręcznego trzeba zabrać na pokład. Tym bardziej, że z pewnością wpłynie to na punktualność naszych połączeń – mówi rzecznik linii Qantas.
Linie lotnicze zaczęły mocno zwracać uwagę na bagaż podręczny swoich pasażerów w związku z coraz droższym paliwem, co sprawia, że każdy lot bardziej obciążonego samolotu jest znacznie droższy. Podobną praktykę do linii Qantas wprowadził m.in. przewoźnik Virgin Australia, z kolei tanie linie Jetstar pozwoliły pasażerom na miejscu dokupić za niewielką opłatą dodatkowe 3 kilogramy bagażu podręcznego, gdy pasażerom zdarzy się zabrać na pokład więcej rzeczy.
Ale są też inne, bardziej drastyczne rozwiązania – kilkanaście dni temu linie Ukraine International Airlines ogłosiły np., że w najtańszych taryfach pasażerowie będą mogli zabrać tylko 1 sztukę bagażu podręcznego, ale… będą tam musiały być spakowane wszystkie przedmioty, które do tej pory można było brać ze sobą osobno, np laptop czy aparat. A także… torba z zakupami w sklepie wolnocłowym. Jeśli nie zdołamy jej spakować do naszego bagażu, będziemy musieli dopłacić 15 EUR za kolejną sztukę małego bagażu podręcznego. Zmiany wejdą w życie od 15 stycznia.