Kupili wymarzoną wycieczkę w świetnej cenie, ale po kilku dniach biuro podróży kazało im dopłacić… ponad 3 tys. zł!
Dopłaty do już kupionych wczasów to irytująca, ale niestety dość powszechna praktyka w biurach podróży. Lista takich przypadków jest ściśle określona i ma miejsce w przypadku, w którym nie wykupimy u touroperatora gwarancji stałej ceny lub innego, podobnego udogodnienia. Zgodnie z unijnym prawem, taka podwyżka nie może wynieść więcej niż 8 procent wartości wykupionej wycieczki, a taka dopłata dotyczy takich sytuacji jak np. zmiany cen u podwykonawców (ceny hoteli, paliwa, zmiany kursów walut). Jednak rzadko zdarzają się sytuacje, w której touroperator domaga się, by pasażerowie dopłacali… prawie drugie tyle, ile pierwotnie zapłacili podróżni.
A taka sytuacja spotkała pewną parę z Belgii, która – jak donosi dziennik „Het Laatste Nieuws” – upolowała tygodniowe wczasy na Curacao w szałowo dobrej cenie 871,50 euro, czyli ok. 3700 zł. Z lotami i noclegami w cenie! I być może wszystko byłoby dobrze, gdyby pasażerka nie skontaktowała się z biurem podróży, by poprawić drobną literówkę w jej nazwisku na już wykupionej rezerwacji.
Fuerteventura od 2719 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Costa Brava od 2069 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Marsa Alam od 2255 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
W odpowiedzi od biura podróży Correndon (to tam para upolowała wycieczkę) usłyszeli, że cena wycieczki została „nieprawidłowo wyeksponowana”. I chwilę potem poinformowała ich, że muszą dopłacić kolejne 710 euro, czyli ponad 3 tysiące zł. W przeciwnym razie ich wycieczka zostanie anulowana.
– Zapłaciliśmy wszystko zgodnie z umową, otrzymaliśmy potwierdzenie, wszystko zostało poprawnie wykonane i nagle dostaliśmy nową fakturę na 710 euro. Nie było nas stać na tą dopłatę, więc musieliśmy odwołać wyjazd – mówi jeden z niedoszłych turystów.
Jak dodaje, czują się oszukani przez biuro podróży, bo w międzyczasie zdążyli już wydać ponad 600 euro na przygotowania do podróży, w tym wyrobienie w szybkim trybie nowych paszportów.
Correndon odpowiada, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem i regulaminem, a zaniżona cena była efektem „błędu technicznego”. Rzecznik touroperatora odpowiada, że podróżni zostali poinformowani o pomyłce przed upływem 24 godzin, co pozwala biuru podróży na takie działanie w wyniku oczywistych pomyłek cenowych. I choć touroperator przeprasza pasażerów za niedogodności, to dalej utrzymuje, że wszystko było w porządku.
Innego zdania są belgijskie media, które wskazują na to, że Correndon to jedno z gorszych biur na rynku, jeśli chodzi o obsługę klienta, a przypadki „błędów cenowych” i konieczności dopłacania do nich zdarzają się częściej.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?