Koniec śmiesznie niskich kar za żarty o bombie i bójki w samolocie? ULC reaguje, bo pasażerom coraz mocniej odbija
Zwiększoną liczbę przypadków „niesfornych” pasażerów, którzy swoim zachowaniem stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa, jednocześnie narażając linie lotnicze i innych podróżnych, widać gołym okiem, śledząc relacje medialne pełne historii o przekierowanych lotach, ewakuacjach terminali na lotniskach itp. Problem ma charakter globalny, choć – jak czytamy w najnowszym numerze wydawanego przez ULC „Biuletynu Bezpieczeństwa w Lotnictwie Cywilnym” – liczba takich zdarzeń znacząco rośnie też w Polsce. I to niezależnie od okoliczności. Jak czytamy – pierwszy skokowy wzrost liczby takich przypadków nastąpił w trakcie pandemii COVID-19, gdy głównym powodem tego zjawiska było „negowanie przez pasażerów wymogów sanitarnych, związanych z koniecznością noszenia masek”, a także wszelkiego rodzaju procedury, jak obowiązek wypełniania kart lokalizacyjnych czy okazywanie certyfikatów szczepień.
Costa Dorada od 2489 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Złote Piaski od 2007 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Modlin)
Sharm El Sheikh od 1540 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Niestety, po zakończeniu pandemii liczba niepożądanych zachowań nie tylko nie spadła, a uległa nasileniu. Jednocześnie też niestety miejsce agresji słownej ze strony pasażerów coraz częściej pojawia się przemoc fizyczna i akty wandalizmu. Jak wyglądają statystyki takich wydarzeń w Polsce?
Z danych ULC na podstawie raportów Straży Granicznej wynika, że w 2022 roku na polskich lotniskach i w samolotach zanotowano 340 niepożądanych zdarzeń, w 2023 roku – już 555 takich wypadków, a w roku ubiegłym (dane do 11 grudnia) – aż 589 takich wydarzeń.
Największy wzrost? „Mam bombę w plecaku”
Z tej liczby zdecydowanie najwięcej zanotowano przypadków przekazywania fałszywych informacji pracownikom i służbom ochrony lotniska na temat posiadania zabranionych przedmiotów w bagażu. Z pozoru żartobliwe „granaty w plecaku” prowadzą do poważnych konsekwencji: wezwania Służby Ochrony Lotniska lub innych funkcjonariuszy służb państwowych, szczegółowej kontroli bagażu, decyzji o wycofaniu pasażera z rejsu i nałożenia na niego mandatu karnego. Mimo to nic nie przemawia do wyobraźni podróżnych: w ubiegłym roku według danych do końca listopada odnotowano aż 214 zdarzeń tego typu.
Jak to rozwiązać? Nic nie odstrasza lepiej niż uderzenie po kieszeni
ULC wskazuje na potrzebę wzmożonych szkoleń dla personelu przewoźników i lotnisk oraz stałą edukację pasażerów, to jednak może nie wystarczyć. Kluczowa może się okazać zmiana przepisów o prawie lotniczym. Jak czytamy w „Biuletynie”, ULC zainicjował już takie zmiany i lobbuje za nowelizacją przepisów. Co się zmieni? Przede wszystkim zwiększeniu mają ulec grzywny za niedozwolone zachowania. ULC wskazuje bowiem na to, co od dawna wydaje się jasne.
„Na niesfornych” nakładano karę grzywny w formie mandatu karnego, którego górna granica nie przekraczała maksymalnej wysokości 500 PLN. Niestety wysokość nakładanych mandatów nie działała odstraszająco na pasażerów” – czytamy.