Kilka tysięcy pasażerów uziemionych na lotniskach w Europie. Największy chaos znów w Wielkiej Brytanii
Ogromne kolejki do odprawy czy kontroli bezpieczeństwa oraz dziesiątki opóźnionych i odwołanych lotów to częsty obrazek na wielu lotniskach w Europie w ostatnich dniach. Pisaliśmy m.in. o problemach w Amsterdamie, Dublinie i Sztokholmie, ale nie da się ukryć, że największe kłopoty mają lotniska w Wielkiej Brytanii. W miniony weekend nie było wcale lepiej, a sytuacja z dnia na dzień tylko się pogarsza – nawet bowiem, gdy lotniskom udaje się jakoś ogarnąć problem braku rąk do pracy, pojawiają się takie sytuacje jak niedzielna awaria prądu na Luton, przez którą na lotnisko przez ponad 3 godziny nie mogły lądować żadne samoloty.
Kreta Wschodnia od 2622 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Słoneczny Brzeg od 1838 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Marrakesz od 2759 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
W miniony weekend sytuacja dla wracających z długiego weekendu Brytyjczyków wyglądała fatalnie. W „Independent” czytamy, że tylko w niedzielę przewoźnicy odwołali przynajmniej 250 lotów, co oznacza uziemienie na lotniskach w Europie kilku tysięcy brytyjskich turystów. Najwięcej, bo aż 80 połączeń, odwołał easyJet. To…kolejny taki ruch, bo linia jeszcze w maju ogłosiła, że w sezonie letnim anuluje ponad 240 połączeń, co miało złagodzić skutki nadmiernego popytu i zmniejszyć kolejki. Niestety, nic to nie dało – na liście odwołanych połączeń są m.in. Malaga, Lizbona czy Berlin.
Loty odwołują też inni przewoźnicy, m.in. British Airways, Vueling czy Wizz Air, który wydaje się mieć dość sytuacji na brytyjskich lotniskach – w piątek „landrynka” ogłosiła zamknięcie bazy operacyjnej i odwołanie kilkunastu zaplanowanych na wakacje tras z lotniska Doncaster/Sheffield.
Jednak wściekli pasażerowie wskazują na to, że choć Wizz Air zarzuca brytyjskim lotniskom braki kadrowe i niezdolność do wywiązywania się z umów, to sam ni jest wiele lepszy.
– Przedstawicieli linii nie było na lotnisku. Dostaliśmy tylko kartkę, że następne loty do Wielkiej Brytanii, którymi możemy lecieć, są w środę. I do tego czasu mamy się sobą zająć – mówi Kam Hosseini, którego lot z Faro do Cardiff w sobotni wieczór Wizz Air odwołal w ostatniej chwili.
Trudna sytuacja panuje też na brytyjskich lotniskach – BBC donosi, że tylko lotnisko Gatwick w Londynie odwołało w niedzielę 52 odloty i 30 przylotów.
Co na to brytyjski rząd? Sekretarz ds. transportu Grant Shapps zamierza spotkać się z przedstawicielami linii i lotnisk, jednak wskazuje, że rząd nie ma narzędzi, by wpływać na przewoźników i porty lotnicze. Sama branża lotnicza zaapelowała do rządu o przywrócenie ułatwień w zatrudnianiu imigrantów spoza Wysp Brytyjskich (zwłaszcza z krajów UE), aby ułatwić im podejmowanie pracy i załatać dziury w zatrudnieniu w branży. Jednak brytyjskie media wskazują na to, że rząd nie planuje wprowadzać takich zmian.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?