Narzekacie na #LOTdoDomu? Kanada wysłała po swoich… 36-letni samolot!
Lecący po uwięzionych w Maroku pasażerów Boeing 737-200 kanadyjskiej linii Nolinor Aviation po drodze musiał wykonać aż 3 postoje na tankowanie.
Zamknięte granice, odwołane połączenia i tysiące obcokrajowców, którzy chcieliby, ale nie mogą wrócić do swoich krajów – tak wygląda rzeczywistość ostatnich dni związana z epidemią koronawirusa. Nic dziwnego, że wiele krajów organizuje w tej sytuacji rejsy repatriacyjne po obywateli swoich krajów. Wiadomo, że w tej sytuacji komfort podróży nie jest najważniejszy, ale i tak czasem maszyny, które poszczególne państwa wysyłają po swoich są dość ciekawe.
Z pewnością najbardziej oryginalny lot repatriacyjny to połączenie po Kanadyjczyków znajdujących się w Maroku.W serwisie Simple Flying czytamy, że kanadyjski rząd wysłał na tę trasę 36-letniego Boeinga 737-200 należącego do Nolinor Aviation. Wiekowa maszyna, którą rzadko spotyka się w Europie, rozpoczęła swoją podróż z Montrealu w czwartek rano i 90 minut później wylądowała w Goose Bay na tankowanie. Stamtąd samolot wyruszył na Islandię, a po wylądowaniu na lotnisku Keflavik i uzupełnieniu paliwa ruszył do Irlandii, gdzie wylądował na lotnisku Shannon. Tam maszyna spędziła noc i dopiero rano wyleciała z Irlandii – na lotnisku w Casablance wylądowała ostatecznie o godzinie 11. W sumie więc widzimy, że konieczne były aż 3 postoje.
Boeing 737-200 to jeden z najstarszych produkowanych modeli 737, który obsługuje loty pasażerskie od 1968 roku. Maszyna dysponuje ograniczonym zasięgiem rzędu 4 tys. kilometrów i brakiem certyfikacji ETOPS (więcej na temat przeczytacie w naszym tekście ), stąd konieczność wykonania aż 3 postojów po drodze z Kanady i… mnóstwo pytań o to, dlaczego w sytuacji, gdy tak wiele szerokokadłubowych samolotów jest obecnie uziemionych, rząd Kanady wybiera na tak długą trasę właśnie Boeinga 737-200.